- Więc wracasz ze mną do domu? - ponowił swoje pytanie Ka-yu, teraz bardziej zaciekawionym, niż zdenerwowanym tonem. To niepokoiło nieco Yasu, bo przez te kilka minut bał się, że przyjaciel zacznie mu prawić wyrzuty, lub próbować siłą wyciągnąć go z kabiny.
Podniósł się powoli i otworzył drzwi.
- Wybacz, ale lepiej będzie, jeśli sam wrócę, muszę poskładać myśli do kupy - wydukał cicho, podchodząc do lustra wraz ze swoją torbą. Wyciągnął z niej niewielką kosmetyczkę i już po chwili zmywał rozmazany makijaż, starając się w tym czasie nie zerkać na Ka-yu. Który notabene teraz uważnie mu się przyglądał. Na jego twarzy malowało się zatroskanie.
- Na pewno? O tej porze jest niebezpiecznie... - Basista wyciągnął niepewnie dłoń w jego stronę i po chwili objął go ramieniem. Yasu cały zesztywniał. Jeszcze kilka godzin temu bez oporów sam by się do niego przytulał; teraz miał ochotę go od siebie odepchnąć i uciec.
- Jestem z kimś umówiony - wyszeptał Yasu drżącym głosem, patrząc w bok. Zagryzł wargi mocno, niemalże do krwi i oczekiwał na jego odpowiedź. Bał się, tak cholernie się bał, że Ka-yu go teraz odtrąci lub uderzy, bo z pewnością domyślał się, o kim była mowa.
Kazu natychmiast zabrał rękę i również spojrzał w bok.
- Mówiłeś przecież, że się z nim nie spotykasz... A zresztą, to nie moja sprawa. W końcu nie musisz mi mówić o takich rzeczach... - westchnął cicho i oparł się plecami o ścianę, kompletnie zrezygnowany. Yasu zagryzł wargi jeszcze mocniej. Nie planował wcale spotykać się dzisiaj z Hyde, była to jedynie głupia wymówka.
- Przepraszam - rzucił cicho, pakując pospiesznie swoje rzeczy i wybiegł zaraz z łazienki. Czuł się podle, okłamując Ka-yu, ale uznał, że nie ma innego wyjścia. Szybkim krokiem opuścił klub, wychodząc główną bramą. Patrzył cały czas pod nogi, co poskutkowało wpadnięciem na kogoś. Zderzył się z tą osobą z takim impetem, że nieomal upadł, ale czyjeś silne ramiona go przed tym powstrzymały.
- Jednak jesteś, kotku - Ten zadowolony głos mógł należeć tylko do jednej osoby. Yasu podniósł wzrok, by spojrzeć uśmiechniętemu Hyde prosto w oczy. Czuł, że jego policzki robią się intensywnie czerwone. Jeszcze przed chwilą łudził się, że wokalista się rozmyśli i wróci sam do hotelu. - Coś się stało? -
- N-nie... - wydukał chłopak, stając na nogach o własnych siłach. Odsunął się od mężczyzny i przygładził dłonią włosy. O ile z Ka-yu mógł jeszcze normalnie rozmawiać i skłamać, by się wywinąć, o tyle przy swoim idolu zapominał języka w gębie.
- Opowiesz mi w taksówce, hmm? Czeka na nas od dłuższego czasu... - Hyde zatknął kosmyk włosów za jego ucho, drugą dłonią obejmując go w pasie. Yasu mimowolnie pokiwał głową spoglądając w ziemię. - Słodki - zaśmiał się i chwycił dłoń chłopaka, ciągnąc go w stronę samochodu.
Wsiedli do taksówki gdzie Hyde rozsiadł się wygodnie. Ponownie pociągnął Yasu za sobą, tak że ten usiadł na jego kolanach. Rudowłosy czuł się niezręcznie w tej sytuacji. Odwracając wzrok od mężczyzny wyjrzał przez szybę. Zrobiło mu się słabo, gdy dostrzegł Ka-yu. Spoglądał dokładnie w ich kierunku ze zbolałym wyrazem twarzy, zupełnie jakby miał się zaraz rozpłakać. Yasu poczuł wyrzuty sumienia.
- Kotku... - zamruczał Hyde, wymownie kładąc dłoń na jego udzie. Chłopak powoli przeniósł wzrok na idola. - Co się dzieje, powiesz mi w końcu? - Przysunął swoją twarz do niego i ucałował jego wargi. Przez ciało nastolatka przebiegł dreszcz, na kształt podniecenia, gdy usta wokalisty dotknęły jego własnych. Oderwał się myślami od przyjaciela, zatapiając teraz w ciemnych tęczówkach mężczyzny. Ten uśmiechnął się zadowolony widząc, że Yasu połknął haczyk. - Mamy na to dużo czasu, prawda? - Jego szczupłe palce już sunęły po wewnętrznej stronie uda rudowłosego, który zaczął się czerwienić.
- Jedźmy już do hotelu... - wyszeptał młodszy i nieśmiało odwzajemnił pocałunek idola. Usiadł nieco pewniej na jego kolanach, rozluźniając spięte do tej pory mięśnie. W tej chwili modlił się jedynie, by materiał czerwonych, lateksowych spodni nie zdradził zbyt szybko jego podniecenia dotykiem mężczyzny.
- Nigdy bym nie pomyślał, że na trzeźwo też jesteś taki chętny... - zachichotał Hyde, najwyraźniej we wspaniałym humorze. Jego dłonie zawędrowały bezwstydnie na biodra młodszego, drażniąc je paznokciami. Yasu zaczerwienił się mocniej, nie umiejąc jednak oderwać od niego wzroku.
Taksówka ruszyła z piskiem opon.
***
Po cholerę tak szybko obnażył się ze swoimi uczuciami? Początkowo planował przecież stopniowo uświadamiać przyjaciela, mając przy tym cichą nadzieję, że Yasu sam się domyśli. Jego mina na koncercie, tuż po pocałunku wystarczyła, by Ka-yu skutecznie zniechęcił się do wyjaśniania mu okoliczności. W tamtym momencie rudowłosy wyglądał po prostu tak kusząco, zmęczony i mokry od potu... Patrzył mu prosto w oczy zupełnie tak, jakby skończyli się kochać w wyjątkowo namiętny sposób, co też Kazu nieraz sobie wyobrażał.
Gdy występ się zakończył, chłopak uciekł ze sceny tuż za Yasu. Liczył na to, że go dogoni zanim ten czmychnie w jakieś ustronne miejsce, ale wokalista rozpłynął się w powietrzu. Gryzł się w język i wbijał paznokcie w dłonie by nie wybuchnąć przy reszcie zespołu, która znacznie później do niego dołączyła. Nie miał ochoty silić się na żadne wymówki, posłał tylko znaczące spojrzenie gitarzyście i ruszył na poszukiwania Yasu.
Ta krótka rozmowa, którą mogli przeprowadzić, zanim przyjaciel znów mu zwiał tylko utwierdziła go w przekonaniu, że było o wiele za wcześnie. Yasu najwyraźniej nie rozumiał, nie dostrzegał jego starań. Albo po prostu nie chciał, by Ka-y był dla niego kimś więcej. Ta ostatnia możliwość była najbardziej bolesna, ale też i najbardziej prawdopodobna. Wszystko być może potoczyłoby się inaczej, gdyby nie chora fascynacja wokalistą Laruku.
Hyde.
Serce mu niemal pękło z rozpaczy i bezsilności, gdy rudowłosy zdołał wykrztusić z siebie, że jest umówiony. Nie musiał nic więcej mówić. Ka-yu czuł się jak śmieć, wgnieciony głęboko w ziemię. Dlaczego kiedykolwiek nie przyszło mu do głowy, że do pięt nie dorasta temu mężczyźnie? To oczywiste, że Yasu woli umawiać się ze swoim idolem, o którym wie praktycznie wszystko, zamiast z przyjacielem, z którym zna się ledwie od trzech lat.
Mimo wszystko, gdzieś głęboko w nim tliła się nadzieja, że Yasu po prostu żartuje i kłamie tylko po to, by przyjaciel dał mu już dzisiejszego wieczoru spokój. Wybiegł za nim z budynku, zaraz jednak stając jak wryty.
Hyde już pakował chłopaka do taksówki, patrząc na niego jak na nową zabawkę. Rudowłosy nie protestował, posłusznie wsiadając do środka. Ka-yu znów poczuł ból w klatce piersiowej widząc, jak Yasu siada mu na kolanach, a po chwili jest całowany.
Na moment ich spojrzenia się spotkały. Basista tylko przez moment dostrzegł w jego oczach coś na kształt żalu.
Znów zabolało.
***
Mimo zażenowania spoglądał wciąż na twarz Hyde, który powoli zsuwał z niego spodnie, równie czerwone, co policzki Yasu. Mężczyzna obiecał mu, że potraktuje to jak jego pierwszy raz i będzie delikatny, ale chłopak niczego nie mógł być pewien. Czuł od niego woń alkoholu, pewnie pił w trakcie ich koncertu i najzwyczajniej w świecie bał się, że wokalista chce się z nim przespać tylko dlatego, że jest pijany.
Przesunął dłonią po swoim nagim już brzuchu, spoglądając na niego niewinnie.
- Mój boże, nie patrz tak na mnie, bo zaraz się na ciebie rzucę... - Hyde wciąż chichotał sprawiając, że rudowłosy czuł się niezręcznie. Wyciągnął ręce w stronę mężczyzny, który posłusznie ponownie go objął i wpił się w kusząco rozchylone wargi.
Na tym właściwie mogło się skończyć dla Yasu, na przytulaniu i pocałunkach; Hyde jednak miał co innego w planach. Mężczyzna go do niczego nie zmuszał, bo każdy jego dotyk sprawiał mu przyjemność, a niski głos przyjemnie pieścił uszy, jednak na niego było to nieco za wcześnie.
- Yasu, nie odpływaj mi jeszcze... - wyszeptał Hyde prosto w jego wargi, całując je ponownie w chwilę potem. Po omacku odszukał krawędź lateksowych spodni i gwałtownie pociągnął je w dół. Spojrzał z zadowoleniem na nastolatka, który leżał teraz pod nim w samej bieliźnie, dość wyzywającej. Yasu w tym momencie miał ochotę zapaść się pod ziemię. - Więc tak się bawimy, tylko udajesz takiego niewinnego? - Znów rozległ się chichot Hyde, którego ten najwyraźniej nie był w stanie stłumić.
Mężczyzna bez ostrzeżenia rozsunął gładkie uda młodszego, początkowo przesuwając po nich chłodnymi palcami, co wywołało u Yasu przyjemne dreszcze. Chłopak powoli zaczynał się oswajać z bliskością wokalisty, jednak jego serce ponownie zabiło mocniej, gdy gorące wargi kochanka zaczęły muskać wewnętrzną stronę uda. Wbił paznokcie w materiał miękkiej pościeli, coraz to mocniej w miarę, jak Hyde zbliżał się do jego krocza.
- Panienka pozwoli... - Kolejny chichot. Wokalista szybko pozbył się skąpej bielizny rudowłosego, by zaraz zacząć drażnić swoim ciepłym oddechem jego dumę. Yasu odwrócił wzrok, dotąd utkwiony posłusznie w twarzy idola. Chciał teraz więcej, zdecydowanie więcej.
Zażenowany cichym jękiem, jaki wyrwał się z jego ust, gdy Hyde trącił językiem jego męskość, Yasu zakrył usta wierzchem dłoni. To było dla niego całkiem nowe uczucie, był jednocześnie zawstydzony i pragnął kolejnych pieszczot ze strony partnera. Spoglądał ciągle gdzieś w bok, zaczerwieniony słodko. Pozwalał sobie jedynie na ciche westchnięcia, gdy mężczyzna zaczął wodzić po jego członku wargami, a zaraz potem ssąc go namiętnie.
Yasu czuł na sobie wzrok kochanka, który nie pozwalał mu się odprężyć. W fantazjach wszystko wyglądało inaczej, był pewny siebie. Wydał z siebie kolejny jęk, gdy Hyde zaczął go dodatkowo pieścić dłonią, wsuwając sobie jego męskość znacznie głębiej w usta. Chłopak zamknął oczy, czując coraz większe podniecenie. Zaczynało mu się naprawdę podobać.
- Hyde-sama... - wymamrotał, wciąż nieśmiało, czując przyjemne ciepło kumulujące się w jego podbrzuszu. W odpowiedzi usłyszał jedynie zadowolony pomruk, gdy wokalista się od niego odsuwał. Yasu wciąż nie uchylał swoich powiek; słyszał jednak, jak spodnie mężczyzny lądują na podłodze. W chwilę później Hyde przesunął wciąż chłodnymi dłońmi po nagim, szczupłym ciele swojego kochanka, zapewne uśmiechając się przy tym.
- Jesteś rozkoszny... Opłacało się tyle czekać, by znów móc Cię zobaczyć, kotku - wyszeptał prosto do jego ucha tym swoim seksownym głosem. Przez ciało młodszego ponownie przebiegł dreszcz, gdy poczuł na sobie jego nagie ciało. Wokalista przylgnął do niego ciasno, opierając się łokciami po obu stronach jego głowy i ocierając się przy okazji o swojego kochanka. - Rozluźnij się... - Kolejny szept sprawił, że Yasu tym bardziej spiął mięśnie. Hyde zaczął powoli składać pocałunki na jego szyi, które jednak szybko przerodziły się w namiętne pieszczoty, podczas których delikatnie przygryzał i ssał jego skórę. Poskutkowało - Yasu zaczął powoli odpływać, skupiając się jedynie na pocałunkach.
Bez ostrzeżenia Hyde wsunął w niego swój zwilżony palec, na co chłopak zareagował zaskoczonym jękiem i otworzył oczy. Zatopił się od razu w ciemnych tęczówkach idola, który wpatrywał się w niego uparcie wzrokiem pełnym pożądania. Nim Yasu zdążył przywyknąć, wsunął drugi palec, nie siląc się na delikatność.
- Hyde.. -
- Cii, pamiętaj, że już raz to robiłeś... - Hyde uniósł brew i pocałował go krótko, by stłumić kolejny jęk, gdy wsunął głębiej palce. Trącił jeszcze zaczepnie jego wargi językiem, zanim zabrał swoją dłoń i ułożył się wygodniej między jego udami.
Yasu na moment ogarnęło coś na kształt paniki i miał ochotę wyrwać się mężczyźnie. Otwierał już usta by poprosić wokalistę, aby ten chwilę poczekał, ale w tym momencie Hyde powoli w niego wszedł. Zagryzł więc zamiast tego wargi, wpatrując się prosto w jego ciemne oczy zaszklonym wzrokiem. Odrobinę zabolało, jednak nie tak bardzo, jak się spodziewał. Trwało to tylko chwilę, ustępując miejsca dziwnemu odprężeniu, które oczywiście wykorzystał wokalista, by wsunąć się w niego głębiej. Yasu odruchowo objął go nogami.
- Grzeczny... - wymamrotał Hyde i nagrodził go kolejnym krótkim pocałunkiem. Poruszył leniwie biodrami, na co rudowłosy zareagował cichym pomrukiem. Było mu przyjemnie, czując go w sobie i mając tak blisko, że niemal stykali się wargami. Ich oddechy przyspieszały w miarę coraz gwałtowniejszych ruchów bioder, które wywoływały kolejne fale rozkoszy. Yasu przyciągnął do siebie bliżej mężczyznę, obejmując jego ramiona. Teraz za nic w świecie nie miał ochoty się od niego odsuwać, marząc o tym, by przyjemność trwała wiecznie.
- Hyde... - To było jedyne słowo, które był w stanie z siebie wykrztusić, gdy kochanek wszedł w niego znacznie głębiej, dostarczając mu jeszcze więcej rozkoszy. Nieśmiałe westchnięcia i pomruki powoli zmieniały się w bezwstydne jęki, które Hyde wynagradzał pocałunkami na jego wargach oraz szyi. Zapach perfum oraz ciała kochanka, jego przyspieszony oddech i szeptane chrapliwym głosem słowa, po których usłyszeniu podniecenie Yasu jedynie rosło sprawiały, że chłopak był już bliski osiągnięcia szczytu.
Przyciągnął kochanka mocniej i zacisnął się lekko na jego członku, gdy przez jego ciało przeszła intensywna fala rozkoszy. Dochodząc ubrudził brzuch swój i Hyde, ale nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Tłumiąc głośny jęk, wpił się w wargi wokalisty, który odpowiedział mu z równym entuzjazmem, samemu osiągając spełnienie niemalże w tej samej chwili. Hyde zabawiał się przez chwilę językiem młodszego, nadal poruszając leniwie biodrami.
Czuł się zmęczony całym dniem; koncertem, konfliktem z Ka-yu i tą namiętną nocą, jednak przepełniało go teraz szczęście. Usnął spokojnie, wtulony w bok swojego idola, który wpatrywał się w chłopaka jak w obrazek i gładził go po ramieniu. Wiedział doskonale, że na tym z pewnością się nie zakończy i nie jest Hyde obojętny.
***
W ciągu kolejnych kilku dni nie było już tak kolorowo. W poniedziałek po weekendzie zjawił się w klasie na miękkich nogach. Bał się stanąć twarzą w twarz z Ka-yu, bo wciąż nie był pewien reakcji przyjaciela na wydarzenia z soboty. Będzie chciał z nim wciąż rozmawiać i udawać, że nic się nie stało? Przyjaźnić się jak dawniej? Czy raczej będzie go od teraz lekceważył i udawał, że Yasu nie istnieje?
Serce zabiło mu mocniej, gdy rudowłosy zerknął w stronę ławki, w której powinien siedzieć basista. Na widok pustego miejsca odetchnął z ulgą, choć wiedział, że nie powinien. Poluzował nieco krawat od swojego mundurku i powlókł się w kierunku swojej ławki. Perspektywa spędzenia w szkole najbliższych sześciu godzin bez towarzystwa przyjaciela jeszcze kilka dni temu wydawałaby mu się męczarnią. Nim jednak zdążył się w duchu skarcić za swoje myślenie, jego telefon zawibrował w kieszeni spodni.
Uśmiechnął się pod nosem. Dobrze wiedział, kto z samego rana ma ochotę z nim porozmawiać. Wyciągnął aparat pod ławką, tak by nie widział tego nauczyciel i odczytał wiadomość od Hyde.
"Mam nadzieję, że miałeś równie mokre sny dzisiejszej nocy jak ja, kocie. Miłego dnia".
Od razu zrobiło mu się gorąco, gdy tylko wyobraził sobie Hyde wspominającego ich wspólnie spędzoną noc, kilka dni temu. Pospiesznie wystukał na klawiaturze wiadomość w stylu "oczywiście że tak, skarbie" i wysłał.
Do Ka-yu.
Zmroziło go nieco, gdy uświadomił sobie, co właśnie zrobił. Serce automatycznie przyspieszyło, ręce zaczęły drżeć. Przecież przyjaciel z pewnością nie będzie chciał go znać po czymś takim, bo basista zapewne domyśli się, że to pomyłka i wiadomość miała dotrzeć do Hyde. Jęknął cicho, gdy telefon ponownie zawibrował.
"Słucham? Musimy poważnie porozmawiać, Yasu".
Witaj ach, witaj...:)
OdpowiedzUsuńZabieraj się za następny!
Dobra. Fajnie że się przeniosłaś, a jakbyś została sama bym ci sugerowała przeniesienie bo onet to gówno. Zjada cały szablon >.<"
OdpowiedzUsuńI okey, na blogspocie jest zajebiście, fajnie szablon, boski nagłówek i strony też. Tak wiec wszystko fajnie, pięknie, ale....
Ale ja się kurwa pytam, gdzie jest piaty rozdział? !!
Bo nie widzę ... >.<" Czyżbym miała coś ze wzrokiem? Bo w końcu jest czwartek. Podsumowując, bardzo pięknie, grzecznie i ze słodziutka miną proszę, skończ wreszcie rozdział i go wstaw :3
pozdrawiam serdecznie
No, wreszcie komentować można.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam po raz kolejny całość i chcę piąty, bosz, zajebiście piszesz! Mam kolejny obiekt koło yasu i hajdzia i kandy (i wymienia w kołko) :33333
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJak czytałam tego seksa, to było mi cholernie gorąco...
OdpowiedzUsuńWoo-hoo, powietrza, dajcie mi powietrza~! (^o^)/
OdpowiedzUsuńBardzo plastycznie i bardzo... żywo "malujesz" postaci. Każda ich cecha zdaje się być prawdziwa, co uważam za bardzo, bardzo cenne. Nie zmieniasz rzeczywistości, a jedynie lekko ją naginasz, tak, że nie traci nic ze swojego prawdopodobieństwa xDD Ach, gdyby MI Hyde szeptał i mruczał tak do ucha, rozpłynęłabym się z zachwytu - i taka jest też moja reakcja na ten rozdział ^^. Ach ten Kazu... lecę do kolejnego rozdziału.
Brak mi słów, a właściwie to komentarz nade mną świetnie ilustruje co myślę. Ech, Hyde... Hyde... Hyde... Czemu on jest taki... Taki... Taki... Ech, nieważne. I tak moje narzekania nic nie zmienią.xd
OdpowiedzUsuń