1 lutego 2012

Rozdział VI

 Przepraszam za to opóźnienie i błagam o wybaczenie! (ノД`)・゜・。 Jest krótko, ale na nic więcej mnie nie stać, jeszcze raz przepraszam. Rozdział dedykowany Asi za dzielne wspieranie mnie, gdy już miałam ochotę rzucić w cholerę pisanie tego opowiadanie. Dziękuję, kochana :)

*****



     Ponad trzygodzinna jazda pociągiem niezwykle go nużyła. Hyde nie był przyzwyczajony do takich długich podróży, chyba że w trakcie tras koncertowych. Wtedy jednak towarzyszył mu zespół i reszta ekipy, która skutecznie umilała mu czas i sprawiała, że płynął on tak jakby szybciej. Teraz każda minuta zdawała się trwać w nieskończoność i przy zdrowych zmysłach trzymała go jedynie perspektywa spotkania z Yasu.
    Ken zarzucał mu, że bawi się uczuciami młodszego wokalisty i wykorzystuje swoją popularność, by czasem się zabawić. Tak w istocie było, jednak tylko z początku. Uważał wtedy, że kolejny przelotny romans mu nie zaszkodzi, a wiązać się na stałe nie miał zamiaru, bo to by go ograniczało. Teraz naprawdę chciał się z nim zobaczyć, spędzić z nim więcej czasu, niż tylko jedną noc i nie zmarnować jej znów jedynie na przyjemności. Po tamtym telefonie miał wyrzuty sumienia, zdając sobie sprawę z tego, że zakochany po uszy Yasu zrobi dla niego wszystko, o co by go nie poprosił. Nie chciał wtedy kończyć rozmowy z nastolatkiem, ale nie miał pojęcia, o czym mieliby później mówić i jak miał mu to wytłumaczyć.
    Z ulgą wysiadł w końcu na głównej stacji w Hirakacie, trzymając na ramieniu niewielką torbę, którą ze sobą zabrał. Rozglądał się z uwagą po peronie, w poszukiwaniu rudej czupryny, właściwie stęskniony już za uśmiechem chłopaka i tym jego entuzjazmem, którym niemal zwalał go z nóg.
    - Puszczaj! -
    Wszędzie rozpoznałby jego głos, który teraz zdradzał strach wymieszany z zaskoczeniem. Hyde rozejrzał się nieco nerwowo za Yasu, który najwyraźniej nie był sam, a nie sądził, by chłopak kogoś ze sobą przyprowadzał. Nie znał tego miasta, nie umiał się po nim poruszać, a tym bardziej nie znał tutejszego dworca, dlatego nieco skołowany rozglądał się za rudowłosym, ignorując przy tym ciche piski i spojrzenia fanek.
    Zdjął ciemne okulary, które w tym momencie mu przeszkadzały i wskoczył na jedną z ławek, by mieć nieco lepszy widok. Wciąż słyszał Yasu, który najwyraźniej się z kimś szarpał. Dziękował teraz niebiosom za to, że chłopak miał donośny głos i nie ginął on w tłumie zalegającym wciąż na peronie.
    - Ka-yu kurwa! -
    W końcu ich dostrzegł: Yasu próbującego wyrwać się facetowi, którego już kiedyś widział, choć Hyde nie umiał sobie przypomnieć gdzie. Mimo wszystko odczuł ulgę, że nie był to jakiś przypadkowy zboczeniec. Yasu miał naciągnięty na głowę kaptur, pewnie dlatego nie mógł go wcześniej zauważyć. Jego policzki były zaczerwienione, zupełnie jakby był zażenowany sytuacją, w jakiej został przyłapany przez przyjaciela. Hyde zgadywał, że ów nieznajomy nie pała do niego sympatią.
    Zeskoczył z ławki i przedarł się szybko w ich kierunku, z mocno bijącym sercem. Poczuł ogarniającą go nagle wściekłość, czemu sam się dziwił. Dlaczego miał ochotę wydrapać oczy temu facetowi? Bez ostrzeżenia odciągnął go do Yasu i wymierzył pięścią cios w policzek, tak że ten aż się zatoczył.
    - Jakiś problem? - warknął wokalista i przyciągnął do siebie Yasu. Co ciekawe, wokół nich nie zebrał się wcale tłumek gapiów, wręcz przeciwnie; wszyscy przechodzili obok nich obojętnie, zupełnie jakby byli niewidzialni. Hyde było to nawet na rękę, nie potrzebował takiego rozgłosu i swoich zdjęć na okładkach jutrzejszych gazet z krzykliwymi nagłówkami.
    Ciemnowłosy chłopak, z kolczykiem w wardze, spoglądał teraz z niedowierzaniem na mężczyznę, najwyraźniej zaskoczony jego zachowaniem. Przeniósł zaraz swój wzrok na przyjaciela i splunął im pod nogi.
    - Oddaj mi Yasu! - syknął Ka-yu, chwytając za poły płaszcza Hyde i przyciskając go do pobliskiej ściany. W tym momencie miał przewagę: był o wiele wyższy od wokalisty, lepiej zbudowany i raczej nieświadomy swojej siły. Uniósł swoją dłoń, chcą zapewne wymierzyć cios w twarz wokalisty, gdy rozległ się krzyk Yasu.
    - Popieprzyło cię?! Wpakujesz się w niezłe bagno, jeśli mu coś zrobisz! -
    Ka-yu rozluźnił nieco uścisk, reflektując się. Gdyby polała się krew, z pewnością zleciałaby się zaraz ochrona i wszyscy trzej mieliby spore kłopoty, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Hyde był sławny. Ten moment uwagi chłopaka wykorzystał wokalista, wymierzając kolanem kopniaka w jego krocze. Basista natychmiast puścił Hyde i osunął się na ziemię z głuchym jękiem.
    - Nie musiałeś tego ro... - Yasu zwrócił się do Hyde, urywając jednak w połowie zdania, gdy mężczyzna ostentacyjnie wpił się w jego wargi. Miał gdzieś to, że ktoś może mu teraz zrobić zdjęcie. Pociągnął chłopaka za sobą i schował się za filarem, do którego go przyparł. Wciąż składał na jego ustach namiętne pocałunki, tak by widział to Ka-yu klęczący wciąż na podłodze. Ten wpatrywał się teraz w nich z wściekłością, po kilku sekundach odwracając jednak wzrok, jakby nie mógł znieść tego widoku.
    "Przypatrz się temu dobrze, Yasu jest mój i nie oddam go jakiemuś wyrośniętemu smarkaczowi..." myślał Hyde, zmuszając rudowłosego do odwzajemniania pocałunków i uległości, co nie było trudne. Chłopak wtulił się chętnie w jego ciało, rozchylając swoje wargi, jakby zapominając, że znajdują się w miejscu publicznym.
    Gdy oderwał się w jego ust, na policzkach Yasu wciąż widniały urocze rumieńce, a oczy wciąż błyszczały niemal niezdrowo, wpatrzone w niego z uwielbieniem. Czasami przerażało go to chore uwielbienie ze strony chłopaka, który był praktycznie na każde jego skinienie, trwając u jego boku wiernie jak pies. Hyde miał teraz na niego niesamowitą ochotę i dobrze wiedział, że Yasu z pewnością by mu nie odmówił, gdyby ten zaciągnął go do toalety, ale nie zamierzał go tak upokarzać. Chwycił dłoń rudowłosego i razem z nim skierował się w stronę podziemnego przejścia, obojętnie wymijając klęczącego nadal Ka-yu.
    - Nic mu nie będzie - mruknął cicho, kątem oka dostrzegając nieco zmartwione spojrzenie Yasu. Znów poczuł ogarniającą go wściekłość. Dlaczego on martwi się o tego żałosnego faceta? Zacisnął mocniej palce na jego dłoni, niemal wbijając w nią swoje paznokcie. Chłopak zareagował na to cichym jękiem i podniósł wzrok na Hyde, najwyraźniej nie rozumiejąc tego gestu. - Jedziemy do ciebie? Znudziły mi się już te wszystkie hotele... - dodał zaraz, chcąc jakoś rozładować atmosferę, jednak Yasu wyraźnie spiął się jeszcze bardziej i nie wiedzieć czemu spłonął rumieńcem.
    - Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł... - wymamrotał pod nosem, bez najmniejszych protestów pozwalając Hyde zapakować go do taksówki.
    - No już, podaj adres, kotku. Chcę zostać tylko na jedną noc, chyba mnie nie wyrzucisz? - Jego nastrój diametralnie się zmienił; ustąpiła wcześniejsza złość i teraz czuł się rozbawiony zachowaniem Yasu. Zupełnie, jakby miał do czynienia z małym dzieckiem. A przecież co chwila natrętnie nasuwał mu się obraz tego seksownego kociaka, w którego zmieniał się w łóżku.
    Chłopak, całkiem już czerwony na twarzy, drżącym głosem podał adres i zwiesił głowę, tak że twarz miał całkiem schowaną za kaskadą rudych włosów. Wokalistę rozczulił ten widok; przysunął się nieco bliżej i objął go ramieniem, które zaraz pogładził. Marzył teraz o tym, by móc wejrzeć w jego myśli i dowiedzieć się, co tak zażenowało Yasu. Szybko jednak uzyskał odpowiedź. Gdy tylko przekroczył próg pokoju chłopaka, rozejrzał się po nim nieco zszokowany.
    - Nic nie mów... - jęknął Yasu i usiadł na łóżku, wciąż chowając się za swoją grzywką. Hyde musiał przyznać, że w życiu nie widział tylu swoich zdjęć w jednym miejscu. Były dosłownie wszędzie: na ścianach, przyklejone do mebli, niektóre oprawione w ramki. Nie wydawałoby mu się to dziwne, gdyby nie fakt, że reszta zespołu była zwykle powycinana lub zasłonięta innym plakatem. To wyglądało tak, jakby chłopak miał obsesję na jego punkcie, śledził każdy jego krok. Hyde nie zdziwiłby się, gdyby Yasu wyznał teraz, że ma bieliznę z jego podobizną. W pewnym sensie ta perspektywa go bawiła i nie umiał teraz ukryć uśmiechu.
    Mężczyzna usiadł obok na łóżku i znów objął młodszego ramieniem, chcąc go jakby pocieszyć, że nie ma powodu do wstydu i naprawdę podziwia go za zebranie takiej kolekcji, jednak nie umiał tego ubrać w słowa. Przytulał go więc do siebie bez słowa, czekając, aż Yasu całkiem się rozluźni i odwzajemni uścisk. Gdy w końcu jego szczupłe ramiona oplotły szyję Hyde, ten uśmiechnął się tryumfalnie i wciągnął chłopaka na swoje kolana.
    - P-przepraszam... - wydukał cicho rudowłosy, uparcie chowając swoją twarz w zagłębieniu szyi swojego idola, co jemu samemu wcale nie przeszkadzało. Przeczesywał leniwie palcami jego miękkie włosy, zastanawiając się teraz, za co przeprasza go Yasu. W końcu nie zrobił niczego złego, a kolekcjonowanie plakatów to jeszcze nie zbrodnia. - Nie wiem, co odbiło Ka-yu... -
    Ach, więc to o to chodziło. Hyde mimowolnie objął chłopaka mocniej, zupełnie jakby chciał zaznaczyć, że nie zamierza się tak łatwo poddać i odpuścić tamtemu smarkaczowi. Nie był już zły, teraz odczuwał raczej zadowolenie, że to on miał w swoich ramionach Yasu, że to jego zdjęcia ozdabiają ściany chłopaka. Mężczyzna odgarnął kilka kosmyków włosów z jego twarzy, tak by móc wpić się po raz kolejny w te słodkie wargi.
    - Nikt mi cię nie zabierze - szeptał mu do ucha, gdy niedługo potem kochali się namiętnie, stęsknieni za swoimi nagimi ciałami, rozkoszą i pieszczotami. Hyde nie przeszkadzało skrzypienie łóżka, póki byli sami w domu, a z tego co mu mówił Yasu, to mieli być sami cały weekend. Obsypywał jego piękne ciało pocałunkami, co jakiś czas naznaczając je malinkami, dla podkreślenia, że chłopak należy teraz do niego i nie chce, by ktokolwiek inny go dotykał. Towarzyszyło mu przy tym dziwne uczucie, którego nie umiał nazwać.
    - H-hyde... - jęknął cicho Yasu, przyciągając kochanka mocniej do siebie i oplatając go swoimi nogami w pasie. Chłopak umiał rozpalić go jak nikt inny; samo patrzenie na jego rumianą twarz, zamglone lekko oczy i porozrzucane na poduszce kosmyki włosów sprawiało, że mężczyzna był w stanie osiągnąć spełnienie. Był cudowny, wijąc się tak zmysłowo pod wpływem jego pieszczot i tym samym prosząc się o więcej. - M-mocniej... - poprosił chrapliwym szeptem, doprowadzając tym Hyde do obłędu.
      Jak go tutaj nie kochać?
    Ta myśl nie dawała mu spokoju, gdy obaj leżeli wtuleni w siebie, próbując uspokoić swoje oddechy i oszalałe bicie serca. Trwając nadal w błogostanie, wokalista gładził leniwie nagie ciało swojego kochanka, zastanawiając się, co tak naprawdę czuje do niego Yasu. Czy była to jedynie fascynacja, a może już zakochanie? Chłopak chyba by mu wyznał, że czuje do niego coś głębszego... Choć z drugiej strony mógł się przecież wstydzić, tak samo jak wahał się przed przyprowadzeniem go tutaj.
    Zerknął na rudowłosego, który uśmiechając się szczęśliwie przytulał swój policzek jego torsu. Wciąż oddychał niespokojnie i miał zamknięte oczy, jakby rozpamiętywał każdą sekundę ich zbliżenia. Był taki bezbronny... Hyde aż szkoda było psuć ten uroczy widok.
    - Yasu... - mruknął w końcu i przesunął ostrożnie palcami po jego szyi, by wybudzić go z tego transu. Chłopak zareagował na gest cichym pomrukiem i objął mocniej swojego idola, najwyraźniej nie mając zamiaru wypuszczać go teraz ze swoich objęć. - Chcę porozmawiać, więc spójrz na mnie, proszę - wyszeptał cicho, nadal się nie poddając. Przewrócił kochanka na plecy, dostrzegając zaraz jego nieco wystraszone spojrzenie. No tak, nie zabrzmiał zbyt przyjemnie z tą prośbą.
    Tylko jak o to zapytać? Hyde zagryzł wargi, mając teraz kompletną pustkę w głowie. Czuł na sobie wyczekujący wzrok Yasu, nadal niepewny, czy mężczyzna nie mia zamiaru mu oświadczyć, że odchodzi. Jakkolwiek nie zada tego pytania, tak zabrzmi ono zobowiązująco. Chłopak z pewnością będzie chciał znać jego stanowisko w tej sprawie. Poza tym, z pewnością wyczuwał jego wahanie, bo przyciągnął go do siebie i przytulił się mocno, nieśmiało muskając wargami płatek jego ucha. Hyde od razu się uspokoił.
    - Kocham Cię, Hyde-sama - wyszeptał drżącym głosem, tak cicho, że mężczyzna ledwie usłyszał jego słowa. Zrobiło mu się gorąco, ale jednocześnie poczuł ulgę, nie musząc już samemu o to pytać. Więc jednak... Dałby wszystko, by móc ujrzeć teraz jego twarz, jednak Yasu wciąż trwał w mocnym uścisku i nie chciał odsunąć się od ukochanego choćby na centymetr.


***


    Hyde długo milczał. Za długo, jak dla niego. Miał wrażenie, że zaraz zemdleje. Było mu gorąco, ale mimo to zaczął drżeć na całym ciele. Bał się jego odpowiedzi, ale teraz był niemal przerażony perspektywą nie uzyskania żadnej. Obejmował go wciąż kurczowo, nie chcąc, by mężczyzna mógł mu teraz spojrzeć w oczy, bo wówczas z pewnością by się rozkleił.
    Wiedział, że informowanie go o tym w takim momencie to był zły pomysł, jednak wolał być z nim szczery i nie musieć się wciąż chować ze swoimi uczuciami. Zaciskał teraz mocno powieki, tak że widział pod powiekami migoczące gwiazdy. Zawsze mogą być jedynie kochankami, Yasu będzie pasował taki układ tak długo, dopóki tylko Hyde będzie chciał się z nim widywać. Ale przecież nie chciał się tak upokarzać...
    - Przepraszam - dodał w końcu, również szeptem i zabrał swoje dłonie, nie bardzo wiedząc co ma z nimi teraz zrobić. Zacisnął je więc na materiale pościeli, wciąż oczekując na jakąkolwiek odpowiedź. Teraz żałował tego momentu szczerości. Do tej pory brak rozmów mu nie przeszkadzał, tak było nawet łatwiej, bo Yasu był pewien, że plątałby mu się język. Chciał uciec z pokoju, najlepiej zamknąć się w łazience i poczekać, aż Hyde sam opuści jego mieszkanie.
    W końcu usłyszał chichot, ostatnią rzecz, której by się po nim spodziewał. Co było zabawnego w tej sytuacji? Czyżby mężczyzna śmiał się z jego naiwności? Prawda, bo w końcu jak można kogoś kochać, praktycznie nic o nim nie wiedząc. Pewnie pomyślał, że kocha jedynie jego wygląd i fakt, że jest znanym muzykiem.  W dodatku ściany poobklejane jego zdjęciami... Uznał go za po prostu za chorego fana, który zrobi wszystko, by zatrzymać przy sobie idola. Westchnął cicho, całkiem zrezygnowany.
    - Yasu, płaczesz? Głuptasie... - odparł łagodnym tonem Hyde i odgarnął grzywkę z jego twarzy, by móc spojrzeć mu w oczy. Otarł kciukami jego policzki sprawiając, że chłopak nico się uspokoił i spojrzał na niego z nadzieją. Chciał teraz słuchać jego głosu, ostatecznie to było lepsze od milczenia. - Myślisz, że gdybyś nie był dla mnie kimś ważnym, to przyjeżdżałbym tutaj co weekend, by się z tobą zobaczyć? Chciałem cię dziś zapytać, co do mnie czujesz, ale ubiegłeś mnie z tym wyznaniem... Za co jestem ci wdzięczny -
    Chłopak spoglądał teraz na niego jakby z niedowierzaniem, czekając, aż Hyde doda, że żartuje, ale nic takiego nie nastąpiło. Wprost przeciwnie, mężczyzna ucałował czule jego wargi i wyszeptał tuż przy nich "ja też cię kocham", choć Yasu nie był pewien, czy sam sobie tego nie wymyślił, bo skupiał się już jedynie na odwzajemnianiu pocałunków ukochanego. Było mu przy nim dobrze, czuł, że Hyde jest właściwą osobą i ten wcale nie bawi się jego uczuciami.
    - Naprawdę mnie... -
   - Cii, naprawdę cię kocham, Yasu - wyszeptał Hyde, chyba po raz setny już tego wieczoru, gdy tulił chłopaka do snu. Rudowłosy ułożył się wygodniej w jego ramionach i spokojny zamknął oczy. Głupio było mu tak ciągle o to pytać, ale lubił słuchać zapewnień ukochanego o jego uczuciach, będąc pewnym, że tak szybko mu się to nie znudzi.

8 komentarzy:

  1. deadmemories.1 lutego 2012 23:37

    No i się nie doczekałam dzikiego seksu w toalecie...
    To ja tylko czekam na nagłe pojawienie się rodziców yasu/Ka-yu. No, i jego reakcje na wszystko, szkoda mi go :<.

    OdpowiedzUsuń
  2. no to pojechałaś tym rozdziałem. szczerze się przyznam, że nie podejrzewałam tak szybkiego rozwoju akcji. i tych wyznań...
    ale rozdział mechaty i puchaty [nie licząc początku] więc jest ok :>.
    tylko tak czuję, że cała akcja tak naprawdę dopiero się zaczyna... i będzie to wartka akcja [ciche nadzieje yaoistki.]
    i że Ka-yu będzie coś tu jeszcze miał do powiedzenia ;>.
    + na łopatki rozłożyła mnie sytuacja z tymi plakatami xD.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to przez muzykę, którą akurat słuchałam, czy przez to, że całe opowiadanie wlepiałam gały w monitor jak powalona, czy po prostu przez to, co się dzieje w tej fabule, ale... popłakałam się.
    Mako krajing, bu... widzisz do czego mnie doprowadzasz?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znów ja.. i moje czytające oczy:)2 lutego 2012 01:34

    Bardzo, bardzo podoba mi się końcówka pierwszej części. Apogeum mojego zachwytu!
    Nie rozumuję jak normalny człowiek i na uczucia też patrzę może nienormalnie ale sądzę, że Yasu piękniej mu tego powiedzieć nie mógł...
    Z jednej strony Hyde może i faktycznie pospieszył się z wyznaniem, ale z drugiej strony... po co przeciągać pewne rzeczy, które i tak są oczywiste a na ich miejsce będzie jeszcze milion innych wspaniałości!
    Dziękuję za ten rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  5. >@< Kyaaaaaaaaaa!!!!!! Czekam na cos niesamowitego i zaskakujacego, swoja droga mam cicha nadzieje ze Hyde nie bawi sie Yasu i nie oklamuje go, przynajmniej nie w tym rozdziale. A i sorki, ze nie mam polskich znakow xd ale taki bol keidy to mieszka sie w Londynie o.- tesknie za Polska... Pozdrawiam i czekam na next!~(0•0)~
    "Madafaka zajebali ciotce skladaka!" Rin O(*•*)o Epic Win!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ szybko akcję posunęłaś, zaskoczyłaś mnie. Ale oczywiście podoba mi się tak obrót spraw, choć czegoś mi brakuje, ale sama nie umiem tego określić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie potoczenie się akcji - tzn. wyznanie Yasu i Hyde - ochoczo zwalam na napięcie i sytuację, w jakiej się znaleźli. Wiem, że to okrutne, ale... pięknie opisałaś ból Ka-yu, niemal naprawdę poczułam jego cierpienie na widok pocałunku Yasu & Hyde <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam cię!! Piękny rozdział, po prostu cudo jak wszystkie zresztą. <<3 Niech będą razem. Faktycznie nieco szybka aakcja, ale mi to pasuje. No i, cieszę się z akcji z tą bójką. Oszaleję przez ciebie, jeszcze tylko brakuje wejścia rodziców.xd

    OdpowiedzUsuń