Mam nadzieję, że moi kochani czytelnicy docenią fakt, że zebrałam się w sobie i dodałam rozdział w terminie :) Udało mi się w końcu znaleźć motywację, która skutecznie nakręca mnie do pisania. Wiem, że poprzedni rozdział był paskudny i mam nadzieję, że tym obecnym jakoś to wam zrekompensuję. Powiedzcie też koniecznie co sądzicie o jaśniejszym szablonie; bo mnie osobiście brakowało tutaj światła. Miłego czytania :)
*****
Stał już od ponad pięciu minut pod domem państwa Hayashi, zastanawiając się, czy powinien zapukać do drzwi, czy też nie. Domyślał się, że Yasu i Hyde nocowali w jakimś hotelu, przy czym ta myśl napawała go wściekłością, gdy tylko pomyślał, że ten staruch dotykał jego wokalistę. Yasu też nie był już w jego oczach takim niewiniątkiem, nawet go nie broniąc wczoraj, gdy Hyde się na niego rzucił. Obaj byli siebie warci, choć Ka-yu gdzieś głęboko tęsknił za przyjacielem, który zwierzał mu się z każdego sekretu i tak chętnie wtulał w jego ramiona. Kiedyś Hyde mu za to zapłaci.
Tego dnia pogoda była naprawdę nieprzyjemna. Z każdą minutą robiło się coraz zimniej, a wrażenie to potęgował silny wiatr, który rozwiewał kosmyki włosów basisty. Ten szczękał niemal zębami i wciskał dłonie w kieszenie, nadal zastanawiając się, czy donieść o wszystkim matce Yasu, czy samemu się uporać z tą sprawą. Jeśli zawiadomi jego rodziców, to ci może zakażą mu spotykać się z Hyde, a to ułatwiłoby sprawę. Z drugiej strony nie chciał wyglądać na donosiciela i na zawsze stracić ukochanego.
Zagryzł wargi i zapukał w końcu, uznając, że nie po to stał tyle czasu na zimnie, by odejść z niczym. Uparcie wlepiał wzrok w swoje buty, a gdy usłyszał skrzypienie otwieranych drzwi, spodziewał się usłyszeć kobiecy głos pani Hayashi.
- Ka-yu? -
Chłopak podniósł natychmiast głowę, szczerze zaskoczony tym, że otworzył mu Yasu. Co on tutaj do cholery robił? Przecież miał być w hotelu! Basista zlustrował go szybko wzrokiem, od razu odnotowując fakt, że przyjaciel miał na sobie męską koszulę, z pewnością nie należącą do niego. A więc Hyde też tutaj był, niedobrze.
- Coś się stało, że dobijasz się tak wcześnie? - zapytał cicho Yasu, chowając się nieco za framugą, by ukryć nagie uda. Najwyraźniej basista go obudził i nie miał czasu nic na siebie włożyć. Ka-yu poczuł, jak coś wywraca mu się w brzuchu.
- Ja... Chciałbym z tobą porozmawiać, ale widzę, że przeszkadzam - wycedził przez zaciśnięte zęby, nie umiejąc teraz powstrzymać swoich myśli przed wyobrażeniem sobie, jak Yasu leży nagi u boku wokalisty Laruku. To on powinien być na miejscu Hyde, przecież był tak blisko...
- Kto to? -
Basista zacisnął dłonie w pięści, gdy usłyszał dochodzący z głębi domu głos, ten głos, którego teraz tak bardzo nienawidził. Od dłuższego czasu nie był w stanie słuchać L'Arc~en~Ciel, waśnie przez wzgląd na wokalistę. Ka-yu chętnie pozbawiłby go głosu w akcie zemsty za zabranie mu Yasu.
W sekundę później u boku rudowłosego zjawił się Hyde we własnej osobie. Uwadze basisty nie umknęło to, że mężczyzna miał na sobie jedynie bieliznę, co tym bardziej podsycało jego wojowniczy nastrój. Zabije go kiedyś. Wokalista obrzucił Ka-yu pogardliwym spojrzeniem i władczo przyciągnął do siebie Yasu, obejmując go od tyłu w pasie. Ciemnowłosemu znów zrobiło się niedobrze.
- Kotku, zmarzniesz... Zamknij drzwi - wymruczał cicho i złożył przelotny pocałunek na szyi rudowłosego, wpatrując się jednocześnie w Kazu. Dobrze wiedział, że Hyde chce go sprowokować, nie da mu się tak łatwo. Odpowiedział mężczyźnie równie nienawistnym spojrzeniem i bez słowa odwrócił się na pięcie zmierzając w stronę ulicy.
Chcą wojny, to będą ją mieli. Zamierzał sprawić, że Yasu z płaczem wróci w jego ramiona, starając się na nowo wkupić w jego łaski, a Hyde już nigdy nie zechce mu go odebrać. Łatwo nie będzie, Ka-yu z pewnością będzie musiał porzucić swoją dumę w kąt i zrobić trochę zamieszania, ale w końcu w miłości wszystkie chwyty dozwolone. W myślach już układał plan działania, a wprowadzić go w życie miał zamiar przy okazji najbliższego koncertu Janne.
***
Od wczesnych godzin porannych Hyde spoglądał rozczulonym wzrokiem na śpiącego wciąż Yasu i gładził leniwie jego nagie ciało, które aż się samo prosiło o takie pieszczoty. Nie sądził, że chłopak tak szybko połknie haczyk i uwierzy mu, że uczucie, które do niego żywi, to miłość. Widocznie bardzo pragnął ciepła i czułości z jego strony, które Hyde oczywiście miał zamiar mu ofiarować, by nie wzbudzać żadnych podejrzeń.
Prawda była taka, że sam nie był pewien, co właściwie czuje do chłopaka. By go nie zranić wybrał mniejsze, jak mu się wydawało, zło. O wiele łatwiej było udawać, że jest się w nim równie szaleńczo zakochanym, niż otwarcie przyznać, że na razie nie wykroczyło to poza granice fascynacji i sprawdzaniem tego, jak daleko może się posunąć. Na razie Yasu nie stawiał mu żadnych granic, co go jednocześnie niepokoiło, ale też sprawiało, że miał ochotę na więcej.
Dziwnie się czuł ze świadomością, że chłopak darzy go szczerym uczuciem i tak bezgranicznie mu ufa, jakby oczywistym było, że Hyde go nie okłamie. Momentami zachowaniem przypominał mu małego, naiwnego chłopca, któremu można było wcisnąć byle bajeczkę, by nie zadawał niewygodnych pytań. Nie lubił o nim myśleć w ten sposób, jednak ten obraz ciągle mu się nasuwał sprawiając, że zaczynał czuć się niepewnie w jego towarzystwie.
Słysząc dzwonek do drzwi domyślił się, kto przerywa Yasu spokojny sen, więc automatycznie się najeżył. Ten dzieciak powinien sobie odpuścić, bo Hyde niedługo straci cierpliwość i zrobi się nieprzyjemnie. Oczywiście chłopak od razu się obudził i wciąż nieco zaspany wciągnął na siebie jego koszulę, co ucieszyło mężczyznę. Dobrze, niech Ka-yu zobaczy, że jego przyjaciel nie spędził tej nocy sam... Po cichu poszedł za Yasu, trzymając jednak pewien dystans; chciał podsłuchać rozmowę i wtargnąć w odpowiednim momencie, tak by dopiec basiście.
Gdy po kilku minutach z tryumfalną miną zamykał drzwi przed nosem ciemnowłosego nastolatka, rozpierała go radość. Mina Ka-yu była bezcenna, a w jego oczach Hyde widział dziką zazdrość.Wszystko szło zgodnie z planem i nie musiał się obawiać, że basista zacznie mu zagrażać, bo zwyczajnie nie dorastał mu do pięt; w dodatku wciąż nie radził sobie w panowaniu nad emocjami. Yasu z pewnością będzie wolał kogoś, kto da mu poczucie bezpieczeństwa.
Chłopak wyplątał się z objęć idola i ruszył w stronę kuchni; Hyde ujrzał, jak ten mimochodem zapina do końca wszystkie guziki jego koszuli i podwija rękawy, co tym bardziej go rozczuliło. Yasu mógłby częściej nosić jego rzeczy i zgadywał, że ten pewnie nie miałby nic przeciwko. Pewnie nawet rzuciłby się mu na szyję, gdyby zaoferował mu swoją garderobę.
- Jesteś głodny? - zapytał Yasu donośnym głosem. Mężczyzna powoli ruszył za nim. Oparł się o framugę drzwi i z uśmiechem obserwował, jak jego kochanek staje na palcach, by wyciągnąć z górnej szafki dwa kubki.Był tak zajęty robieniem dla nich kawy, że z pewnością nie zauważył, jak Hyde wszedł do kuchni.
- Tak trochę... - odparł cicho, stojąc teraz tuż za chłopakiem, który zaskoczony aż podskoczył i wpadł prosto w jego ramiona. Hyde parsknął cichym śmiechem i odwrócił go do siebie przodem, dłonie układając na jego szczupłych biodrach. Tym bardziej zachciało mu się śmiać, gdy Yasu automatycznie schował zaczerwienione policzku za kosmykami długich włosów, chociaż uwadze mężczyzny nie umknął ten uśmieszek na jego ustach.
- Więc na co masz ochotę? - zapytał szeptem, głaszcząc dłońmi nagi tors idola. Objął jego szyję, w końcu pozwalając mężczyźnie spojrzeć sobie prosto w oczy i dostrzec czające się w nich wesołe ogniki. Hyde uśmiechnął się szeroko i powoli podniósł Yasu, biorąc go na ręce.
- Zgadnij, kotku - szepnął mu do ucha. Chłopak zachichotał i objął go nogami w pasie, by przypadkiem nie wyślizgnąć się z jego objęć, na co Hyde zareagował z pomrukiem zadowolenia. Posadził go na kuchennym stole i między pocałunkami, które zaczął składać na jego wargach, zabrał się za rozpinanie guzików u jego własnej koszuli. Materiał miękko opadł na blat, a całkiem nagi Yasu spoglądał na niego całkiem niewinnie, jednak w jego zachowaniu nie było już tego wcześniejszego zażenowania i wstydu. Mężczyzna wpił się ponownie w jego słodkie usta. Jego dłonie już wędrowały po torsie chłopaka, zmierzając niebezpiecznie szybko w stronę jego krocza...
Yasu spiął się nagle na całym ciele i odkleił od niego, chwytając go również za nadgarstki. Zerknął z lękiem w stronę okna, najwyraźniej nasłuchując.Zaraz potem rzucił pod nosem ciche "cholera" i wsunął na siebie z powrotem koszulę. Zeskoczył ze stołu i chwycił Hyde za dłoń, pędząc po schodach do swojego pokoju. Tam w panice zebrał z podłogi ubrania i wcisnął je w ręce mężczyzny, jego samego popychając w stronę szafy. Hyde nie bardzo rozumiejąc stał po środku pokoju, żądając wyjaśnień.
- Rodzice... - jęknął cicho chłopak, w międzyczasie wciągając na siebie bieliznę. Posłał kochankowi znaczące spojrzenie, najwyraźniej chcąc, by ten schował się w jego garderobie. On sobie chyba żartuje! - Zabiją mnie, jak ciebie zobaczą - wyszeptał i siłą wepchnął go do szafy, starannie zamykając drzwi. Hyde westchnął cicho i kucnął sobie w ciasnym wnętrzu mebla, starając się nie robić zbytniego hałasu.
Gdy na parterze rozległ się kobiecy głos, należący niewątpliwie do matki Yasu, zaczęła bawić go ta cała sytuacja. Czuł się tak, jakby grał w jakieś komedii romantycznej, gdzie kochankowie muszą ukrywać swój związek, więc jedno musi chować się w szafie. Bał się, że jeśli rodzicielka chłopaka wkroczy do pokoju i nakryje go siedzącego w ukryciu, to wybuchnie śmiechem. A nie chciał przecież kompromitować rudowłosego.
- Yasunori, jesteś w pokoju? - Hyde zaczął cicho chichotać, słysząc kroki na schodach. Usłyszał również, jak chłopak w pośpiechu ścieli łóżko i zaraz podbiega do drzwi, najwyraźniej nie chcąc, by matka weszła do środka. - Ya... Nie śpisz już? Co to za strój? - No tak, wokalista nie przewidział, że jego koszula będzie wyglądała na chłopaku obco. Miał nadzieje, że Yasu wymyśli szybko jakąś wymówkę.
- Byłem wczoraj na imprezie z... Z Kazu! I to jego koszula, wypiliśmy trochę wczoraj, wiesz jak to jest... - Głos jego kochanka był bardzo nerwowy, przez co Hyde był niemal pewien, że kobieta mu nie uwierzy. Niech się nieco postara, do cholery!
- W kuchni są dwa kubki z kawą, kto jeszcze jest w domu? - Pani Hayashi nie dawała za wygraną. Hyde usłyszał ciche westchnięcie Yasu.
- No dobra... - mruknął w końcu cicho chłopak, najwyraźniej się poddając. Oszalał? Przecież jego matka wydrapie mu oczy, jak zobaczy w szafie półnagiego faceta. - Była u mnie na noc dziewczyna, jeszcze śpi... Mamo, obiecuję, że ci ją przedstawię, tylko zostaw nas jeszcze chwilę samych -
Hyde zatkał sobie dłonią usta, by tym razem naprawdę się nie roześmiać. Dziewczyna? No ciekawe, jak chce się teraz z tego wyplątać. Zaraz potem jednak dotarło do niego, że to on ma być tą dziewczyną. Natychmiast się najeżył i wcisnął w głąb szafy. Po jego trupie, nie będzie udawał kobietki i świecił oczami przed jego rodzicami.
- Nie mówiłeś mi, że masz dziewczynę, Yasunori... - zaczęła z wyrzutem w głosie pani Hayashi. Hyde w tym momencie w stu procentach ją popierał, sam był wciąż nieco wstrząśnięty wizją siebie ubranego i umalowanego jak kobieta. A niech no tylko Yasu spróbuje wcisnąć go w jakieś szpilki! Wówczas jego noga więcej nie postanie w tym domu.
- Mamo... - jęknął chłopak. Mężczyzna odetchnął z ulgą, gdy usłyszął w końcu trzaśnięcie, a po chwili jego kochanek uchylił drzwi szafy, spoglądając na niego z góry przepraszająco. - Wybacz skarbie - mruknął cicho tonem winowajcy i podał mu swoją dłoń, by wyciągnąć go z garderoby.
- Dlaczego to ja mam być dziewczyną? Ty lepiej nadawałbyś się do tej roli, kotku - odparł szeptem Hyde, nie będąc do końca pewnym, czy matka chłopaka nie stoi pod drzwiami i nie podsłuchuje. Yasu jednak nie go nie słuchał, będąc zajętym wyciąganiem z szafy ciuchów podejrzanego pochodzenia. W jednym z kompletów wokalista rozpoznał jego sceniczny strój, w którym go widział na jednym z koncertów. - Nie zrobisz mi tego, nie wcisnę się w te ciuchy! -
- Nie marudź, jeśli chcesz stąd wyjść w jednym kawałku... Mój ojciec nie jest taki sympatyczny, jak matka - mruknął Yasu, wciskając mu w dłonie kilka ubrań i popychając go w stronę łazienki. Że niby tak od razu ma się ubrać? Chciał mieć trochę czasu do podjęcia decyzji, przecież mógłby skończyć z okna, albo... - Na umywalce powinna leżeć moja kosmetyczka, umaluj się jak laska. Jeśli w ciągu pół godziny nie zjawimy się na dole, to już po mnie - wyszeptał niemalże błagalnie chłopak, samemu wciągając już na siebie świeże ubrania.
Westchnął cicho i kiwnął głową, wlokąc się do łazienki. Nie zamierzał pytać Yasu, skąd ten miał sukienkę i pasujący do niej sweterek, ale gdy już przymierzył strój stwierdził, że nie najgorzej w nim wygląda. Dziękował niebiosom, że obdarzył go zgrabnymi nogami i w miarę kobiecymi rysami twarzy. Kolejną rzeczą, która go zadziwiła była ilość kosmetyków, którą znalazł porozrzucają po całej łazience. Yasu chyba naprawdę lubił bawić się makijażem, bo znalazł tam wszystko, czego potrzebował: podkład, puder, cień do powiek, tusz do rzęs... Ba! Znalazł się nawet błyszczyk do ust w trzech różnych smakach, którego Hyde również sobie nie pożałował. Skoro chłopak chciał mieć dziewczynę, to proszę bardzo.
Z szerokim uśmiechem wyszedł z łazienki, stając u progu w całkiem niewinnej pozie i teatralnie naciągając sukienkę na swoje uda. Yasu widząc go parsknął cichym śmiechem i natychmiast do niego podszedł, by mu się lepiej przyjrzeć.
- Ślicznotka, moja matka będzie tobą zachwycona - dodał rozbawionym tonem, obejmując mężczyznę za szyję i w okamgnieniu zlizując z jego warg słodki błyszczyk.
Gdy chwilę potem schodzili już po cichu na parter, Hyde nie przypuszczał, że będą mu się tak trzęsły nogi z nerwów. Właściwie to wyglądał koszmarnie w tym przebraniu i matka chłopaka z pewnością zorientuje się, że to głupia maskarada, ujawniając tożsamość wokalisty. Pierwszy raz w życiu chyba był tak zestresowany, ściskając mocno dłoń Yasu, który zapewne był nie mniej zdenerwowany niż on tą całą sytuacją. Na szczęście korytarz był pusty, więc chłopak wyciągnął z szafy ich kurtki i szybko wciągnął ją na siebie, licząc pewnie na to, że uda się im wymknąć z domu, zanim pani Hayashi ich zauważy.
- Yasunori, a ty gdzie się wybierasz? -
Za późno. Obaj niemal równocześnie spojrzeli po sobie, a potem grzecznie ściągnęli z siebie kurtki. Hyde ukradkiem zerknął na kobietę czując, jak się czerwieni. O ironio, pewnie wyglądał teraz jak typowa zawstydzona nastolatka, przyłapana na ucieczce z domu ze swoim chłopakiem. Dla niepoznaki zaczął bawić się swoimi włosami, licząc na to, że Yasu odezwie się pierwszy i szybko spławi swoją matkę.
- Chciałem oprowadzić Hiko na stację metra - skłamał gładko rudowłosy, ponownie chwytając Hyde za dłoń, by wyglądało to bardziej naturalnie. Widocznie poskutkowało, bo kobieta zaraz przybrała łagodniejszy wyraz twarzy i nawet się uśmiechnęła.
- Więc to jest Hiko, tak? Urocza - dodała pani Hayashi, a wokalista poczuł, jak jego twarz przybiera coraz ciemniejszy kolor. Posłał Yasu ukradkiem spojrzenie mówiące zginiesz marnie, gdy już się stąd wydostaniemy. Wcale nie podobało mu się jego nowe imię, ani te słodkie komentarze po jego adresem. - To może wypijecie chociaż po filiżance herbaty? Yasunori, powinieneś o to zadbać! Niegrzecznie jest wypuszczać gościa z bez śniadania... Choć kochanie, pomożesz mi z przygotowaniem jedzenia i przy okazji opowiesz mi, jak się poznaliście, bo ten darmozjad jak zwykle wszystko przede mną ukrywa - Kobieta zwróciła się do Hyde i objęła jego ramię, prowadząc go o kuchni. Mężczyzna rzucił ostatnie, błagalne spojrzenie w kierunku Yasu, zanim jego matka zaciągnęła go do pomieszczenia.
Dopiero po dwóch godzinach udało im się wydostać z domu, gdy pani Hayashi dopilnowała, by Yasu i jego Hiko zjedli śniadanie, opowiadając przy tym ze wszystkimi szczegółami o tym, jak to rzekomo o kilku miesięcy się spotykają. Hyde męczyło już to całe przedstawienie i marzył o tym, by móc zmyć z siebie makijaż i przebrać się w swoje ciuchy.
Jeszcze w dziewczęcych ubraniach, szedł razem z Yasu ulicą trzymając się za ręce. Dopiero teraz dostrzegał plusy tego kostiumu: mógł bezkarnie pokazywać się z chłopakiem, nie narażając się na rozpoznanie i ewentualny atak paparazzi, czy komentarze ze strony spotykanych przypadkiem fanów. Czuł się swobodnie, gdy to Yasu obejmował go w pasie i co chwila skradał pocałunki z jego warg, najwyraźniej równie spragniony pieszczot, co i on.
Yasu odprowadził go aż na dworzec, gdzie Hyde jeszcze przed pociągiem popędził do łazienki, by się przebrać. Na szczęście nie było tam nikogo, więc Hyde bez skrępowania zrzucił z siebie sukienkę i zarzuciwszy koszulę na ramiona od razu sięgnął po mleczko do demakijażu, które również spakował mu do torby chłopak.
- Och, co za uroczy widok... -
Hyde zerknął w stronę drzwi, oczywiście rozpoznając ten kpiący ton. Ka-yu wszedł do środka i jak gdyby nigdy nic zajrzał to torby mężczyzny, wydobywając z niej sukienkę. Wokalista resztkami sił powstrzymał się, by się na niego nie rzucić. Nie miał przecież czasu, zaraz odjedzie mu pociąg. Zignorował więc jego obecność, zapinając koszulę i układając włosy.
- Fani nie byliby zadowoleni, gdyby ktoś życzliwy doniósł mediom, że ich idol ma kochanka, a w dodatku paraduje po obcym mieście przebrany za kobietę, prawda? - mruknął rozbawionym tonem Ka-yu i wydobył z kieszeni spodni telefon, zapewne po to, by zrobić mu zdjęcie. Zacisnął zęby.
- Czego chcesz? Nie oddam ci Yasu, więc możesz sobie daro... -
- Umów się ze mną - przerwał mu basista, bawiąc się teraz swoją komórką. Hyde osłupiał.
- Słucham? -
Noo! Piękny rozdział! Krótkawy, ale zawsze. No i Hiko, hahahaha! Świetnie Ci to wyszło!
OdpowiedzUsuńNo, rozdział jest na czas, we wtorek, więc komentuje. Bardzo mnie cieszy, że już dziś mogłam go przeczytać. I muszę przyznać, że jest świetny! Muszę przyznać, że coraz mniej lubię Kayu . Zaczyna on się stawać wręcz czarnym charakterem xD Wprowadza to ciekawe zamieszanie, rodem z telenoweli . I w sumie mi się to podoba. Ale jest jak takie piąte koło u wozu...
OdpowiedzUsuńA Hyde...? Lubię go! Drań z niego, ale przecież uszczęśliwia Yasu, i przecież im się może jeszcze ułożyć :3 I, o boże, pizgałam ze śmiechu kiedy Yasu wepchnął go do szafy! I Kazał mu się przebrać za dziewczynę! Powinni Ci dać za to nobla xD Chociaż odniosłam wtedy wrażenie, że rudzielec w tamtym momencie był tym dominującym, takim seme, a Hyde, niewinnym cichutkim uke, które robi co seme mu karze . Ej, i teraz wyobraziłam sobie Hyde jako uke w łóżku razem z Kayu-władcze seme! No, bo skoro pan piąte koło u woza chce namieszać, i umówić się z Hyde, to nie zdziwiłabym się gdyby do czegoś miedzy nimi doszło :3 I niech dojdzie! Zrób z tego telenowele, niech teraz Kayu zakocha się w wokaliście Laruku! xDD
A tak na serio, myślę że Hyde, nie ważne czego by chciał basista, o wszystkim powie Yasu,żeby ten bardziej mu zaufał, i zniechęcił się do przyjaciela, który bardzo szybko stanie się byłym przyjacielem! Uhh, widzisz, jako pisarka, wywołałaś we mnie, czytelniczce emocje, ciesz się, bo to sukces! Już nie mogę się doczekać kolejnego wtorku, bo chce wiedzieć co dalej wymyślisz, a ja sama już zaczynam snuć teorie na temat ciągu dalszego xD
Tak więc, życzę Ci z całego serca weny i chęci do pisania, oraz pomysłów . pozdrawiam cię serdecznie <3
Ależ się rozpisałam xD
OdpowiedzUsuńO BOŻE ! jestem absolutnie zakochana w tym rozdziale...
OdpowiedzUsuńale może po kolei...
początek, jakby nie było, ucieszył mnie. dobrze, że Ka-yu się nie poddaje. jestem bardzo ciekawa jego planu.
dobrze, że ze strony Hyde nie tworzysz gadki 'kocham cię! zostańmy ze sobą na zawsze!' jakoś mi to do niego nie pasuje. fajnie, że wyrównałaś to w tym rozdziale. obawiam się jednak późniejszych reakcji Yasu, jeśli te uczucia się nie zmienią, a wszystko wyjdzie na jaw. no i jeżeli sprawa z Ka-yu nie nabierze tępa [w co wątpię, bo to chyba główny motyw tego opowiadania]. śliski grunt, ale takie są najlepsze ♥
i autentycznie popłakałam się ze śmiechu jak przeczytałam, że z Hyde zrobiłaś dziewczynę ;D cała ta akcja - mistrzostwo ♥ więcej takich ! zapewne spacerując razem musieli wyglądać jak rasowa para zakochanych w sobie nastolatków xD.
no i to zakończenie. kilka razy je czytałam, z pytaniem 'czy aby mnie wzrok nie myli ?' no ale jak widać nie. zaszokowało. pozytywnie. zwykle nie lubię jak się w takich momentach kończy, ale wiem, że warto poczekać na kontynuację.
piszesz genialnie ♥ no i jeszcze dodaję, że nowy wygląd bloga niezmiernie mi do gustu przypadł.
Należą Ci się wielkie brawa!:)
OdpowiedzUsuńWspaniałe...
:***
Poprzedni rozdział nie był paskudny wcale... był potrzebny i bardzo dobrze, że się tam znalazł.
To opowiadanie jest jak dobry album, gdzie po dość dobrej, ale skromnej piosence słyszymy kawałek, którego chcemy już słuchać w koło i w koło... No i to rozdział 7:)
Musiał tak powalić!
Dobry ten rozdział. Naprawdę dobry. Nie jestem dobra w tworzeniu rozbudowanych komentarzy, wybacz.
OdpowiedzUsuńTrochę mnie to zszokowało : D
OdpowiedzUsuńPozytywne zaskoczenie z mojej strony :3. Yasu w koszuli Hyde musiał być u-ro-czy :D. Maskarada wspaniale opisana, a pomysł Ka-yu wydaje mi się być więcej niż intrygujący...
OdpowiedzUsuńAle jazda! Ale z niego szuja. A rozdział standardowo świetny.
OdpowiedzUsuń