I co ja mam wam powiedzieć, dziubaski? Chyba to, że teraz postaram się, by rozdziały pojawiały się punktualnie :( Asia mnie przypilnuje, prawda? Wybaczcie mi długość tego rozdziału i jego kiczowatość.
*****
- Yasu, poczekaj! - krzyknął jeszcze Hyde, zanim kompletnie zszokowany chłopak puścił się biegiem w stronę wyjścia z klubu, twarz chowając za długą grzywką. Nie chciał, by ktokolwiek zobaczył teraz jego łzy i to, jak bardzo jest blady. Wszyscy kumple zawsze powtarzali mu, że płacz jest oznaką słabości i nie powinien tak często okazywać emocji; być silnym, jak prawdziwy mężczyzna, ale to nie bardzo mu wychodziło. Modlił się, by nie wpaść teraz przypadkiem na kogoś z zespołu, oraz - przede wszystkim - by ani Hyde, ani Kazu go nie dogonili.
Nie spodziewał się takiego ciosu prosto w serce ze strony ich obu. Wiedział już, że stracił zarówno przyjaciela, jak i ukochanego. Żaden z nich nie musiał mu się tłumaczyć, bo doskonale wiedział, co zobaczył. Skoro Hyde był tak blisko z basistą, to w takim razie po co zwodził Yasu i udawał, że chce się z nim spotkać po koncercie?
Chłopak niemal wpadł na kogoś z obsługi klubu, gdy był już dosłownie kilka kroków od drzwi. Roztrzęsiony otarł rękawem policzki i wymamrotał ciche "przepraszam", kłaniając się nisko. Dopiero gdy wyszedł na zewnątrz poczuł ulgę. Chłodne, nocne powietrze wdzierało się do jego płuc, pozwalając mu się choć odrobinę uspokoić i pomyśleć, co ma teraz zrobić. Nie widział lepszego wyjścia, niż udać się z powrotem do domu.
Ta noc zapowiadała się na bezsenną, dlatego po drodze Yasu zaopatrzył się jeszcze w kilka puszek piwa. Nie lubił pić i raczej unikał kontaktu z alkoholem, co tłumaczyło jego zdolność do upijania się już przy niewielkich ilościach. Teraz jednak topnienie w nim smutków wydało mu się jedynym rozwiązaniem. Siedząc w łóżku i wpatrując się pustym wzrokiem w wizerunek Hyde dostawał coraz większych rumieńców, w miarę jak opróżniał kolejne puszki. W końcu usnął nad ranem, kompletnie nieprzytomny i zmęczony całym dniem.
***
Powrót do szkoły po weekendzie wcale nie należał do miłych. Ka-yu nie spuszczał teraz z niego wzroku, co wprawiało go w zakłopotanie i niepokoiło. Basista jednak najwyraźniej nie miał odwagi, by do niego podejść i wyjaśnić całą sprawę, choć Yasu taki obrót spraw był na rękę. Nie był pewien, czy potrafiłby wygarnąć swoją złość ciemnowłosemu, czy zwyczajnie by się na niego rzucił. Wcześniej wydawało mu się, że byłby w stanie wybaczyć przyjacielowi wszystko, bo przecież znali się tak długo i praktycznie nie mieli przed sobą tajemnic, jednak Yasu wyraźnie przecenił swoją dobroć i cierpliwość.
Przełom nastąpił dopiero kolejnego dnia, gdy basista w końcu zaryzykował i odezwał się do niego, po raz pierwszy od tamtego koncertu.
- Yasu... możemy porozmawiać? - zapytał cicho, zanim przysiadł na brzegu ławki. Rudowłosy niechętnie podniósł głowę i spojrzał na niego z miną kompletnie pozbawioną wyrazu. Wcale nie chciał z nim rozmawiać, ale ostatecznie chciał wysłuchać, jak nieudolnie Ka-yu będzie próbował się bronić. Bo przecież sytuacja była oczywista. - Chciałem tylko powiedzieć, że to on się na mnie rzucił i pierwszy to wszystko zaczął... -
- Kłamiesz - przerwał mu cicho Yasu i odwrócił wzrok w stronę okna. Zacisnął dłonie w pięści pod ławką, póki co jeszcze panując nad sobą, choć w myślach już powalał go na podłogę i wymierzał kilka celnych ciosów.
- Kiedy zrozumiesz, że Hyde cały czas cię okłamywał? Spotykaliśmy się od jakiegoś czasu. Wtedy, gdy przebrałeś go za dziewczynę... - tutaj na moment umilkł i uśmiechnął się tryumfalnie, widząc zaskoczenie na twarzy Yasu. Przecież nikt z jego znajomych nie miał pojęcia o tamtym incydencie, nikomu o tym nie wspominał. - Myślisz, że wtedy pojechał grzecznie do domu? Poszliśmy razem do hotelu -
Zacisnął mocniej dłonie, teraz wbijając w nie paznokcie. Kłamie, Ka-yu musi kłamać! Pewnie zauważył ich razem, gdy odprowadzał wokalistę na dworzec i teraz dopowiedział sobie to wszystko. Nie miał zamiaru bronić Hyde, ale jakoś nie wierzył w to, by mężczyzna mógł go już wtedy oszukiwać. Przecież on nienawidził Ka-yu, patrzył na niego zawsze jak na śmiecia. To nie trzymało się kupy. Ale przecież się całowali...
- Nic do niego nie czuję, jest mi obojętny. To on się napalił, na to całe ukrywanie się przed tobą. Widać szybko nudzi się kochankami i równie szybko znajduje sobie kolejnych. Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz też pieprzył się z kimś na boku, by pocieszyć się po sobotnim incydencie... - mówił basista, cały czas świdrując Yasu wzrokiem, w którym nie było widać ani cienia żalu. Słowa Ka-yu bardzo go bolały i za wszelką cenę starał sobie wmówić, że to nie prawda.
Tymczasem telefon w jego kieszeni znów zawibrował. Hyde widać nie zamierzał odpuścić i zasypywał go mailami, zawierającymi zazwyczaj jedno słowo, przepraszam. Na Yasu nie robiło to najmniejszego wrażenia i teraz nawet ich nie otwierał, nie chcąc znów narazić się na napływające do oczu łzy. Tym bardziej przy Ka-yu, przy którym nie chciał okazywać słabości.
- Umawiałem się z nim, ponieważ czułem się samotny. Brakuje mi ciebie, Yasu. Bardzo się zmieniłeś od czasu, gdy poznałeś lepiej tego zboczeńca. Ze mną byłoby ci lepiej... - powiedział cicho, pochylając się nieco w jego stronę. Przesunął dłonią po ramieniu rudowłosego, uśmiechając się teraz w dość osobliwy sposób, który sprawiał, że Yasu ciarki przeszły po plecach. - Przecież wiesz, że cię kocham - dodał szeptem, sięgając po dłoń chłopaka.
Yasu natychmiast wyrwał swoją dłoń z jego uścisku i poderwał się z miejsca. Brzydził się teraz jego dotykiem. Nie miał ochoty z nim rozmawiać, ani na niego patrzeć. Spakował szybko swoje rzeczy do torby i zanim Ka-yu zdążył zareagować, wyszedł z sali. Nigdy wcześniej nie zdarzało mu się ot tak wychodzić w środku lekcji, ale teraz nie mógł znieść jego widoku. Po tamtej ucieczce do końca tygodnia rzadko bywał w szkole, bojąc się, że basista znów będzie się do niego zalecał.
Unikał Ka-yu nie tylko w szkole. Przez ostatni tydzień Yasu nie zjawił się na żadnej próbie, tłumacząc się złym samopoczuciem i problemami z głosem. Dobrze wiedział, że reszta zespołu, może z wyjątkiem basisty, martwi się o niego i pewnie przysparza im swoim zachowaniem sporo kłopotów, ale z pewnością nie byłby się w stanie skupić na tekstach piosenek, gdyby Ka-yu w dalszym ciągu próbował się tłumaczyć, tym samym przystawiając się do niego w coraz to bardziej nachalny sposób i przekonując go, jakim to zakłamanym dupkiem jest Hyde.
Co do tego ostatniego nie miał najmniejszych wątpliwości. Ignorował wszystkie telefony i wiadomości od niego, nie wierząc w to, co pisał. Jeśli mężczyzna uważał, że wystarczą zwykłe przeprosiny i wróci z powrotem do jego łask, to się grubo mylił. Mógł pisać te ckliwe maile, jak to go kocha i żałuje, że dał się uwieść Ka-yu, ale w tym czasie równie dobrze mógł zabawiać się z innym.
Ta myśl ciągle nie dawała Yasu spokoju, sprawiając, że nie mógł spać przez ostatnie kilka nocy, bo chłopak ciągle wyobrażał sobie Hyde w ramionach innego. No i wciąż powracał obraz wokalisty całującego się z Ka-yu. Wystarczyło samo wspomnienie, by znów poczuł ukłucie w sercu.
Piątkowego popołudnia wrócił ze szkoły prosto do domu, choć You namawiał go, by przyszedł na próbę Janne. Zdejmując z siebie kurtkę w roztargnieniu dostrzegł powieszony w szafie płaszcz. Taki sam, jaki zwykł nosić Hyde, gdy spotykali się w weekendy. Chłopak otworzył dopiero co zamknięte drzwiczki i sięgnął po okrycie. Przesunął powoli palcami po materiale i zmarszczył brwi. Przecież wokalista go u niego nie zostawił po ostatniej wizycie, więc co...
Serce zabiło mu mocniej. Zrzucił z nóg buty i pobiegł na górę, do swojego pokoju, mając złe przeczucia. Zanim jednak wszedł do środka, zatrzymał się przed drzwiami, nasłuchując.
- ...A tutaj Yasu, gdy miał pięć latek. Uwielbiał się wtedy bawić moimi kosmetykami! - zachichotała pani Hayashi. Zaraz potem Yasu usłyszał śmiech, zdecydowanie męski, choć jego właściciel starał się, by brzmiał kobieco.
- Uroczy był! - zaszczebiotał cienkim głosem Hyde, a chłopak wyobraził sobie teraz, jak mężczyzna uśmiecha się i bawi swoimi włosami, zupełnie jakby rzeczywiście był nastoletnią dziewczyną.
Ostrożnie nacisnął klamkę i uchylił drzwi, na co od razu ucichły śmiechy wokalisty oraz pani Hayashi. Tak jak się tego domyślił, jego matka wyciągnęła jego stare zdjęcia z dzieciństwa i teraz oglądała je razem z jego "dziewczyną", uważając najwyraźniej, że to świetna rozrywka. Hyde natomiast siedział obok, ubrany w tę samą sukienkę i sweterek, które kiedyś pożyczył mu Yasu. Staranny makijaż i fryzura nie zdradzały jego prawdziwej tożsamości, tego dnia wyglądał nawet bardziej dziewczęco, niż poprzednim razem.
- Cześć, Hiko - mruknął z udawanym uśmiechem, gdy już wślizgnął się do środka, zaraz potem rzucając kątem oka na zdjęcia, które mężczyzna miał w dłoniach. Za jakie grzechy! - Mamo, schowaj to... - jęknął cicho, natychmiast zabierając im fotografie i chowając je w pudełku, gdzie było ich miejsce. Miał ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu, bo zdecydowanie nie miał zamiaru pokazywać Hyde swoich zdjęć z okresu dzieciństwa, zwłaszcza tych najbardziej kompromitujących, które postanowiła wyciągnąć jego matka. Ma wyczucie. - Możesz nas zostawić samych? - zapytał, gdy pani Hayashi już otwierała usta, by coś powiedzieć.
- Och, już sobie idę! - mruknęła pod nosem kobieta, zwracając się jeszcze z uśmiechem do Hyde. - A ty kochana wpadaj do nas częściej, jesteś tutaj zawsze mile widziana! Urocza z ciebie dziewczyna. Yasunori powinien ci być wdzięczny, że jeszcze z nim wytrzymujesz... -
- Mamo! - syknął zniecierpliwiony Yasu, zerkając na wokalistę. Ten tylko uśmiechał się głupawo i czerwienił nieco, słysząc te komplementy. W pewnym sensie rozczuliło to rudowłosego i miał w tym momencie ochotę wskoczyć mu na kolana, by się mocno przytulić, ale ostatecznie się opamiętał.
Zamknął drzwi za swoją matką, gdy ta łaskawie opuściła jego pokój i oparł się o nie plecami. Atmosfera automatycznie zrobiła się gęsta jak kisiel, a on sam zwiesił głowę, nie mając już odwagi spojrzeć na Hyde. Jego wizyta była tak niespodziewana, że w zasadzie nie wiedział, jak ma zareagować. Szybko jednak przyszła złość. Nie chciał go widzieć i chyba dał mu to wyraźnie do zrozumienia, skoro cały tydzień milczał.
Mężczyzna również nie odezwał się ani słowem, nerwowo mnąc brzeg sukienki i wlepiając uparcie swój wzrok w Yasu. Co jakiś czas rozchylał wargi, jakby chciał coś powiedzieć, jednak zaraz potem je zamykał, a to zaczęło irytować chłopaka.
- Po co tutaj przyszedłeś? - zapytał w końcu rudowłosy, odklejając się od drzwi. Nieśmiało i dość niechętnie podszedł do łóżka, siadając obok Hyde, wciąż jednak zachowując między nimi pewien dystans. Skoro ten już pofatygował się, by przebrać się i tutaj przyjechać, to ostatecznie postanowił go wysłuchać. Rozmowa w cztery oczy z pewnością będzie bardziej owocna, niż te puste maile.
- Martwiłem się, nie odpowiadałeś na telefony. W końcu gdy znalazłem wolną chwilę od razu wsiadłem w pociąg. Yasu, pozwól mi to wytłumaczyć... - zwrócił się do niego i wyciągnął rękę w stronę chłopaka, jednak ten odsunął się jeszcze dalej od niego.
- Mogłeś poczekać u Ka-yu, w końcu byliście tak blisko ostatnio - burknął pod nosem młodszy i sięgnął po leżącą obok poduszkę, by przytulić ją do swojego brzucha. Wlepiał wzrok w podłogę wiedząc, że Hyde będzie brał go teraz na litość. Nie ma mowy, by mu uległ. - Też zabierałeś go do hotelu, prawda? Wszystko mi powiedział -
- Ja nie... -
- Skoro już chciałeś się z nim spotykać, to mogłeś mnie nie okłamywać, że też mnie kochasz. Nie uwierzę już w żadne twoje słowo - dodał szybko, nie dając mu nawet skończyć zdania. Zacisnął dłonie na materiale poduszki, czując jak pieką go policzki. Pewnie robił się czerwony na twarzy, ale teraz o to nie dbał.
- Naprawdę cię kocham, Yasu... - mruknął Hyde, znów nieśmiało wyciągając palce w jego stronę, na co chłopak odpowiedział celnym rzutem poduszką, prosto w jego twarz. Mężczyzna ze stoickim spokojem odłożył ją na bok, mimochodem poprawiając swoje włosy. - Kotku... -
- Nie mów tak do mnie! - jęknął Yasu, mając już zaszklone oczy. Widząc jak mężczyzna próbuje się do niego przysunąć sięgnął po kolejną poduszkę i zaczął go nią okładać, wyładowując w końcu swoją złość i frustrację, którą w sobie tłumił przez ten cały tydzień. - Nienawidzę cię, wynoś się stąd! - warczał, zagryzając w międzyczasie wargi, by nie dać się zbytnio ponieść emocjom i nie rozkleić. Jednocześnie przesuwał się na łóżku w stronę ściany, bo niewzruszony Hyde był coraz bliżej. W pewnej chwili wyrwał poduszkę zaskoczonemu chłopakowi i chwycił go za nadgarstki, tak by nie doszło do kolejnych rękoczynów.
- Uspokój się, kochanie, bo zaraz przyjdzie twoja matka... -
- Puść mnie, zboczeńcu! Nie dotykaj mnie! - warczał w dalszym ciągu, starając się mu wyrwać, jednak Hyde był zdecydowanie silniejszy. Przysunął się do niego blisko i wpił w jego wargi, co Yasu wcale się nie spodobało. Demonstracyjnie zacisnął usta i spojrzał mu prosto w oczy.
To był błąd. Gdy ich spojrzenia w końcu się skrzyżowały chłopak poczuł, jak nogi mu miękną i automatycznie przestał się wyrywać, mając wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Hyde oczywiście zaraz to wykorzystał i przyciągnął go do siebie, zmieniając pozycję w jakiej się znajdowali na o wiele wygodniejszą, tak że Yasu teraz leżał po nim, a mężczyzna bez przeszkód całował czule jego wargi.
Cała jego wcześniejsza złość wyparowała jak ręką odjął. Wiedział, że będzie tego później żałował, ale odwzajemnił ciasny uścisk Hyde i zamykając uprzednio powieki posłusznie rozchylał usta, pozwalając mu na absolutnie wszystko. Tak bardzo się za nim stęsknił...
- Przepraszam, Yasu - wymamrotał cicho wokalista, przerywając na moment te czułości i odgarniając delikatnie kosmyki włosów z twarzy chłopaka. Ten wpatrywał się w niego tak, jakby widział go pierwszy raz w życiu, z tym samym wesołym błyskiem w oku, który towarzyszył mu po ich pierwszej wspólnie spędzonej nocy. - Nic między mną a nim nie zaszło, przysięgam... -
- Zabierz mnie do hotelu, potem porozmawiamy... - wymruczał cicho Yasu. Podniósł się nieco i znów sięgnął jego ust, delikatnie je muskając. Miał teraz ochotę na chwilę zapomnienia, by oderwać się choć na moment myślami od dręczących go problemów i rozładować to nieznośne napięcie, jakie wytworzyło się między nim, a Hyde.
Może to naiwne z jego strony, ale wierzył Hyde i był skłonny wybaczyć mu to sobotnie zajście, jeśli tylko mężczyzna obieca mu, że nigdy nie zbliży się do Ka-yu. Tak się oczywiście stało; pół godziny później znajdowali się już w hotelowym pokoju. A raczej w łazience - Yasu od jakiegoś czasu siedział sam w wannie. Powiedział ukochanemu, że weźmie szybką kąpiel i zaraz do niego dołączy, ale gdy ciepła zanurzył się po szyję w gorącej wodzie nie bardzo miał ochotę z niej wychodzić.
- Yasu? - Usłyszał głos Hyde, który zapewne stał tuż za drzwiami. - Mogę wejść? -
Wynurzył się nieco z wody, będąc teraz rozkosznie zarumienionym od bijącego od niej ciepła. Nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, mężczyzna nacisnął klamkę i wślizgnął się do środka, w samej bieliźnie. Rudowłosy odruchowo przygarnął do siebie nieco piany i zerknął na niego z delikatnym uśmiechem.
- Wszystko w porządku? - Przysiadł na brzegu wanny i wymownie prześlizgnął wzrokiem po nagim ciele Yasu, który tym bardziej podciągnął nogi pod brodę. Chłopak pokiwał głową i zaczerwienił się tym bardziej, gdy Hyde zsunął z siebie bokserki. Bez ostrzeżenia wszedł do wanny i usiadł za nim tak, że zmusił młodszego do ułożenia się między jego udami.
- Hyde, ja... - zaczął cicho, chcąc w końcu przeprosić go za swoje wcześniejsze zachowanie.
- Cii, rozluźnij się teraz - wymruczał, przyciągając go bliżej i przytulając do swojego torsu. Yasu mimowolnie oparł głowę na jego ramieniu, jednak wciąż był spięty. Nie pomagały mu również dłonie mężczyzny, sunące już niebezpiecznie szybko po jego brzuchu w stronę krocza. Chłopak zamknął oczy i westchnął cicho, gdy tylko palce Hyde znalazły się na jego udach.
Całą noc spędzili nie tylko na przyjemnościach. Jak nigdy przedtem rozmawiali ze sobą szczerze, na wszystkie tematy. Yasu martwiło nieco to, że Ka-yu ewidentnie próbował ich skłócić i rozdzielić, byleby tylko samemu zbliżyć się do chłopaka. W tym momencie jednak najważniejsze było dla niego wsparcie Hyde oraz fakt, że wokalista z całą pewnością odwzajemnia jego uczucia.
Muszę przyznać, że liczyłam na większą dawkę dramatyzmu... Ale to tylko ja tak lubię i to chyba wiesz:)
OdpowiedzUsuńBiedny Yasu, tak szybko wybaczył to wszystko Hyde'owi... rety.
A co do Ka-yu - dobrze, że zrobiłaś z niego taką wstrętną postać. Ktoś musi taki być:D
I tak, będę Ci teraz do znudzenia przypominać o pisaniu. Sama tego chcesz:D
No i taki obrót spraw mi się podoba! <3 Choć krótko jest.
OdpowiedzUsuńI cóż to moje oczy widzą?!Czyżby nowy rozdział!? No niemożliweee...Zabieram się do czytania!
OdpowiedzUsuń~~*~~*~~*~~
Ah, rozdział nie był taki kiczowaty, jak to sądziłam po tym, jak napisałaś, że taki będzie. Ba, on był serio fajny! Jeżeli tak wygląda 'kiczowaty', niedbale napisany rozdział, to jak zajebisty musiałby być, gdybyś się BARDZO postarała?
I kurde, czyli że będę musiała czekać aż do następnego wtorku, by przeczytać następny rozdział...?
*płacze*
No dobra, to może ja przejdę do treści tegoż odcinka?
Kayu jest... wkurzający, nachalny, złośliwy,podstępny,pewny siebie, przebiegły... co znaczy że jest jedną z tych postaci których najbardziej nienawidzę i zarazem kocham. Dlatego jego postać zostawię już w spokoju, przejdźmy do Yasu. On jest taki słodziutki, kochaniutki, milutki! :3
Jak go nie kochać? Oh, i bardzo zaskoczył mnie, gdy tak nagle, tak zupełnie niespodziewanie zaproponował Hyde hotel....Napaleniec sie z niego zrobił! To było do niego niepodobne, zwłaszcza po tym co Hyde zrobił! Ale było miłym zaskoczeniem, i aż się uśmiechnęłam ^ ^
A co do Hyde... ON powoli zaczyna denerwować mnie najbardziej. Bo wywołuje u mnie frustrację! Nigdy nie wiem, czy on w końcu Yasu kocha, czy się nim bawi. To mi nie daje spokoju! W każdym rozdziale robi mi z mózgu wodę. Raz jestem pewna że go nie kocha, teraz znów wydaje się, że jednak kocha... No kurwa, te emocje przekładają się na mnie! Bo...bo ja mam podobną sytuację! I to irytujące, i mam nadzieje że Haido jednak kocha rudzielca, bo jak nie to ja też w siebie zwątpię >.<"
Ale ciesz się, wywołujesz w czytelniku emocje, i to nie byle jakie. Zachwyt i frustracja! No sukces!
Dobra, rozpisałam się, ale ja przecież tak zawsze :3
Miałaś przynajmniej co poczytać ;D
No cóż, pozostaje mi tylko czekać do wtorku... I oby ani jednej godziny dłużej! Bo ja Cię znajdę!A jak cię znajdę, to Cię przywiążę do krzesła przed kompem, i ja już Cię dopilnuje, żebyś napisała! hihi :3 *śmiech chochlika*
Dobra....Nie będę już dłużej przedłużać, nie ma sensu...Ale.. rozstania są takie trudne... Ah, żegnaj!
Weny życzę! pozdrawiam ! *macha łapką*
Mrrr, nowy rozdział ♥
OdpowiedzUsuńA co do niego...
Tak mnie trochę trapi to, że nie wyjaśniłaś jak wgl doszło do tego pocałunku między Hyde i Ka-yu. Bo nawet jeśli to był podstęp tylko i wyłącznie Ka-yu, to nie wydawało się, by Hyde wielce się opierał... Zżera mnie ciekawość w tym fragmencie.
I dalej żal mi trochę Yasu, jego naiwności i zbyt wielkiego przywiązania. Zaskoczyło mnie, że to on pierwszy zaproponował hotel.
Ale uśmiechnęłam się na wieść, że Hyde znów robił za jego dziewczynę :D. I przyznaję, zdjęcia z dzieciństwa faktycznie mogą być kompromitujące xD. biedy Yasu...
Mam mały niedosyt, ale z niecierpliwością czekam na następny rozdział, no i weny Ci życzę ♥
Och, rety rety... Skarbeńku, mam wrażenie, że mój komentarz Cię nie docenia. A Ty jesteś wspaniała!!!
OdpowiedzUsuńWidzisz jak się wszyscy cieszą?:)
Piękny, genialny, cudowny, oszałamiający szablon... pokochałam go od razu!!!
OdpowiedzUsuńNa początek - cudowny szablon ^^
OdpowiedzUsuńKurcze, jak mnie Hyde w tym rozdziale denerwował. Żal mi Ka-yu :( a Yasu jest albo takim głupkiem albo naiwniakiem. Nawet jeśli Hyde mówi prawdę to i tak nie powinien po paru buziakach jechać z nim do hotelu i dać się przelecieć. I wcale nie pomaga to, że rozmawiali ze sobą szczerze...
W każdym razie będę czekać na kolejny rozdział z niecierpliwością :)
..Gdzie nowy rozdział? Bo nie widzę...
OdpowiedzUsuń-_-"
po pierwsze bardzo się cieszę, że w końcu ktoś pisze ff z yasu bo mam wielki niedosyt tego pana w opowiadaniach :D za Ci bardzo dziękuję <3
OdpowiedzUsuńpo drugie- jako, że jestem po wszystkich rozdziałach (zaczęłam czytać 3 godziny temu XD) to wypowiem się całościowo o bohaterach z 9 rozdziałów (mira leń:D)
Ka'yu - żal mi go... najbardziej z tej trójki. Dlaczego? Ponieważ wydaje się, że stracił przyjaciela chociaż pewnie tego nie chciał. A czytając wcześniejsze części wydaje mi się, że był dla yasu naprawdę ważny. Jednak prawdą jest, że najgorsze co może cię spotkać to zakochać bez wzajemności w przyjacielu. Zazdrość mimo wszystko zawsze się pokaże. A że jest to do tego bardzo bliska osoba to pewnie będzie ci o wszystkim mówić. Prawdziwą próbą jest jak sobie z tym poradzisz. No cóż, mam tylko nadzieję, że Kazu albo się opamięta i zrozumie, że najważniejsze się szczęście yasu, nieważne z kim, albo okaże się, że miał rację i yasu jednak przejrzy na oczy i zobaczymy w nim mężczyznę który chce go chronić (chociaż jak dla mnie trochę kiepsko się za to zabrał). Jak dało się zauważyć- dla mnie najwazniesze jest szczęście yasu, nieważne z kim :D
Hyde- jak dla mnie jest człowiek, który boi się swoich uczuć. Według mnie on powoli zakochuje się w yasu, ale niestety jeszcze myli go z tymi wszystkim "zabaweczkami", które miał na własność. Tutaj pojawił się ktoś trzeci, dlatego gra trochę nieczysto na uczuciach młodego by go nie stracić. Tylko że musi się on jeszcze wiele nauczyć i tak szczerze to mam nadzieję że Kazu zagra mu jeszcze tak na nosie by w końcu zrozumiał co tak naprawdę czuje :D
yasu- miód, cud i spirtitus. Amen. :D niech mi któryś spróbuje go skrzywdzić to zagryzę :P no dobra, a teraz tak na poważnie. Chłopak się zakochał, jest to jego pierwsza miłość... a co jeszcze do tego- jest to jego pierwsza miłość wpierw platoniczna do swojego idola, która się urzeczywistniła. Na początku była to jak bajka dla yasu, ale powoli nasz książe schodzi na ziemią, Mam tylko nadzieję, że nie będzie to zbyt bolesne zejście. I tak szczerze- chciałabym by nayczył Hyde jak to jest kochać i być kochanym, oraz by Hyde pokazał mu co to znaczy ból. Bo bez takiego bólu nie docenia się w pełni miłości.
No nic, nie zostaje mi nic innego jak czekać na kolejny rozdział (który na bank skomentuję, masz to jak w banku) oraz wysłaś trochę weny do pisania i trochę czasu Mam nadzieję że starczy :D 3maj się :D
Jest fantastycznie. Jak ja uwielbiam, kiedy nie mogę rozgryźć jakiejś postaci, mrau! Hyde jest nieprzewidywalny, nieokiełznany a jednocześnie bardzo ludzi, dręczą go trochę własne wątpliwości I DOBRZE. Na razie mówi, że kocha, ale jednoczenie myśli, myśli i myśli... To jest super.
OdpowiedzUsuńKa-yu... Karou (le moi) uwielbia, kiedy ktoś rozrabia i niech Matsumoto rozrabia dalej.
Jedyne na co teraz czekam, to jakiś pazur, jakaś mocna lubi ciemna strona osobowości Yasu. Nie może być taki jednowymiarowy, bo to zacznie nużyć.
Też liczyłam na większy dramatyzm (ale oczywiście z happy endem), ale i tak świetnie.
OdpowiedzUsuń