Wybaczcie, że kazałam wam tak długo czekać na ten rozdział, przedostatni zresztą. Tak, rozdział dwudziesty będzie ostatnim, czymś w rodzaju epilogu. Nie zamierzam dłużej ciągnąć tej historii, bo byłoby to nudne. Mam jednak zamiar pisać one-shoty i jeśli chcielibyście przeczytać opowiadanie z konkretnym pairingiem, to napiszcie mi o tym w komentarzu. One-shoty będę jednak dodawała nieregularnie, więc jeśli ktoś chciałby być powiadamiany o nowych notkach, wystarczy zostawić jakąś formę kontaktu (GG, skype, maila). Tymczasem życzę wszystkim miłego czytania i czekam na wasze opinie co do bieżącego odcinka :)
*****
W hotelowym pokoju panował półmrok; jedynym źródłem światła była lampka, stojąca na szafce nocnej przy sporych rozmiarów małżeńskim łożu, a na podłodze leżały porozrzucane niedbale męskie ubrania.
Yasu leżał w samej bieliźnie na brzegu łóżka, otulony kołdrą i wpatrywał się sennym wzrokiem w stronę łazienki, gdzie od kilkunastu minut Hyde brał prysznic. Nie miał siły na seks, nie tylko z powodu koncertu, ale także tego incydentu z Ka-yu. Przymknął powieki i ułożył się wygodniej na poduszce, mając wielką ochotę zasnąć, jednak postanowił, że poczeka, aż ukochany położy się u jego boku.
W końcu słyszał ciche skrzypnięcie drzwi, zza których wyłonił się Hyde, w spodniach i koszulce. Uśmiechnął się na widok usypiającego Yasu i podszedł do niego, kucając przy brzegu łóżka.
- Już mi odpływasz? - zapytał cicho, rozbawionym tonem i musnął wargami jego czoło, na co blondyn zamruczał cicho i poruszył się nieznacznie. Hyde podniósł się i zgasił lampkę, tak że teraz w pokoju zapanował mrok, jeśli nie liczyć jasnej, księżycowej poświaty, która wlewała się przez okno.
Kątem oka Yasu dostrzegł, jak ukochany ściąga z siebie koszulkę oraz spodnie, prezentując swoje ładnie umięśnione ciało. Blondyn uśmiechnął się w poduszkę i ułożył pod inny kątem, by móc bezkarnie wpatrywać się w ukochanego. Ten sięgnął jeszcze po butelkę z wodą, stojącą na stoliku i upił z niej kilka łyków, wpatrując się rozmarzonym wzrokiem przez okno. Zakręcając korek przyłapał spojrzenie Yasu i sam uśmiechnął się szeroko, kręcąc głową z rozbawieniem.
Chwilę potem wokalista poczuł, jak materac ugina się pod czyimś ciężarem i jak jego kołdra odsuwa się na bok, by wpuścić do środka Hyde. Ukochany przylgnął swoim ciepłym ciałem do Yasu i odgarnął włosy z jego szyi, by móc musnąć ją wargami, podobnie jak ramię blondyna, zanim ułożył się wygodnie u jego boku.
- Dobranoc, wisienko - wyszeptał cicho mężczyzna, w tym momencie obejmując ramieniem szczupłe ciało kochanka i chwytając jego dłoń. Dopiero wówczas Yasu zamknął oczy, zupełnie spokojny i po kilku minutach usnął głęboko, czego od dawna mu było trzeba.
To wszystko wydawało mu się być jedynie pięknym snem, kiedy rano obudził się samotnie w pokoju. Usiadł na łóżku i rozglądał się zaspanym, nieco nieobecnym wzrokiem po sypialni, szukając wzrokiem ukochanego, jednak nigdzie go nie było. Natrafił za to na kartkę, leżącą na stoliku nocnym. Sięgnął po nią i zaczął szybko czytać, choć z początku nie dotarł do niego sens zapisanych słów.
Wybacz mi, kotku, ale musiałem wracać do Tokio, pilna sprawa. Odezwę się wieczorem, obiecuję. Zapłaciłem za hotel, zamów sobie coś do jedzenia do pokoju. Kocham cię,
Hyde
Zmarszczył brwi i naciągnął na swoje nagie ramiona kołdrę, by nie zacząć drżeć z zimna. Pilna sprawa? Yasu sądził, że skoro Hyde przyjechał na jego koncert do Osaki, to wziął również kilka dni wolnego, by spędzić z nim nieco czasu, nadrobić te zaległości i oddać się słodkiemu nic nierobieniu, a tymczasem wyglądało na to, że ukochany musiał wracać do pracy. Miał jednak żal do niego, że go nie obudził rano i nie pożegnał się z nim.
Blondyn bez wahania sięgnął po telefon, zerkając najpierw na wyświetlacz by sprawdzić, która jest godzina. Okazało się, że było już grubo po trzynastej i jak się domyślał, reszta jego byłego już zespołu, wraz z obsługą, wróciła już do Tokio. Wtedy uderzyła go samotność, jednak postanowił nie rozmyślać nad tym zbyt długo, tylko wziąć się w garść. Chciał jak najszybciej wymeldować się z hotelu i również ruszyć z powrotem do stolicy, mając nadzieję spędzić nadchodzącą noc wraz z Hyde.
Wszystko byłoby w porządku i nie martwiłby się niczym, bo przecież ukochany obiecał mu, że się odezwie, gdyby nie fakt, że przez cały dzień miał wyłączony telefon. To napawało go dziwnym pokojem i budziły się w nim wcześniejsze lęki, że Hyde go nie chce, że mu się znudził teraz znów próbuje się od niego odciąć. Ale przecież to dla niego się rozwodził, więc to nie mogła być prawda!
Poczuł ogromną ulgę, kiedy wieczorem jego telefon rzeczywiście zaczął dzwonić. Yasu był już wówczas już u siebie i gdy tylko usłyszał dobrze znaną mu melodię, wybiegł z łazienki, w samym ręczniku i w pośpiechu odebrał połączenie.
- No nareszcie, skarbie! Jestem już u siebie i pomyślałem, że moglibyśmy... -
- Nie teraz, Yasu, mam jeszcze nieco pracy. Poczekaj na mnie w budynku wytwórni, za godzinę powinienem być wolny - powiedział szybko Hyde i rozłączył się, nim Yasu zdążył cokolwiek odpowiedzieć.
Nie podobał mu się ten pomysł; wolał, by ukochany przyjechał do jego mieszkania, lub by umówił się z nim w jakimś ustronnym miejscu, gdzie mogliby spędzić miło czas, a budynek Danger Crue zdecydowanie do takich miejsc nie należał. Poza tym, zawsze kręciło się tam od groma znanych muzyków, a co za tym idzie - reporterów, a nie chciał być przyłapany razem z Hyde, jeszcze nie teraz.
Westchnął cicho, przybierając kolejną nudną pozę przed obiektywem i udając przed managerem, chłopakami z zespołu oraz resztą ekipy, że dobrze się przy tym bawi. Kompletnie zapomniał o tej sesji, która miała promować ich najnowszy singiel i z żalem zostawiał Yasu samego w hotelu, po otrzymaniu niezbyt przyjemnego telefonu od managera. Myślami wciąż był ukochanym, co owocowało nieustannym ganieniem go za to nieobecne, rozmarzone spojrzenie.
- Hyde, skup się! To musi wypaść dobrze, a ty jeszcze pojawiłeś się z rozwaloną wargą, to jakieś żarty?! - warczał manager, najwyraźniej z trudem powstrzymując się, by nie wejść na plan i nie zrobić swojemu wokaliście krzywdy. Ten uśmiechnął się ironicznie, uważając jednak, by nie zepsuć mejkapu, który jako tako maskował rozcięcie w lewym kąciku jego ust.
- Spokojnie, bo zaraz jeszcze się zestresuję i dopiero wtedy wyjdę beznadziejnie na tych zdjęciach! Mogę prosić o chwilę przerwy? Chcę napić się kawy - mruknął Hyde i nie czekając na zgodę reżysera zszedł z planu. Reszta zespołu była przyzwyczajona do takiego zachowania ze strony wokalisty; zawsze robił to, co mu się żywnie podobało, zapominał o terminach i uważał, że bez niego zespół nie ma szansy przetrwać. W istocie było to prawdą, Hyde był najbardziej rozpoznawalnym muzykiem w L'Arc~en~Ciel i jego odejście oznaczałoby upadłość zespołu, więc wszyscy stawali na rzęsach, by zadowolić wokalistę.
Wyjmował swój papierowy kubek z kawą z automatu, kiedy dopadł go Tetsuya, lider Laruku. Bez słowa chwycił go za łokieć, jak małe dziecko i zaciągnął gdzieś w kąt, tak by manager nie usłyszał ich rozmowy.
- Puść mnie, Tetsu! Chcesz, żebym się poparzył tym paskudztwem? - syknął Hyde, trzymając w palcach kubek, za brzegi, ponieważ napój wciąż był gorący. Posłał mu nienawistne spojrzenie i ostrożnie upił łyk kawy.
- Gdzie ty wczoraj byłeś, co? Tylko mi nie mów, że... -
- W Osace, na jego koncercie. To był ostatni występ, wypadało przyjść - burknął, unikając teraz wzroku basisty. Popijał wciąż ciemnobrązowy, gorący napój, krzywiąc się przy każdym łyku.
- Rozmawiałeś z nim później, spotkaliście się? - drążył dalej lider, przyglądając się Hyde z uwagą. Na ustach wokalisty pojawił się uśmiech i na moment podniósł wzrok na Tetsu.
- Owszem, pojechaliśmy później do hotelu i gdyby nie telefon od tego dziada, to nie wróciłbym do Tokio przez najbliższy tydzień - wymruczał z rozmarzeniem, opierając się plecami o ścianę. Basista pomachał mu dłonią przed oczami, poirytowany.
- I co, wróciliście do siebie? Moooje gratulacje. Megumi już o tym wie? - westchnął Tetsuya, zabierając Hyde kubek z kawą, by również upić z niego łyk.
- Wie, że za kilka tygodni unieważnię nasze małżeństwo, to przecież i tak zawsze była fikcja... -
- Ale skrzywdziłeś tą fikcją Yasu - dodał cicho Tetsuya, biorąc kolejny łyk napoju, kiedy Hyde wciągnął ze świstem powietrze. Basista doskonale wiedział, że był to dla niego drażliwy temat i nie powinien był go poruszać. - Dobra, wracajmy do pracy - Oddał wokaliście praktycznie pusty kubek i poklepał go po ramieniu, wracając na plan.
Hyde zerknął w stronę stolika, gdzie leżały jego rzeczy, w tym wyłączony telefon i zagryzł wargę. Miał ochotę zadzwonić teraz do Yasu, dowiedzieć się, czy ten nie jest zły na niego. Manager niesamowicie się pieklił, kiedy którykolwiek z muzyków wykonywał telefon, przypominając im o jakichś zasadach i regulaminach, które wokalista miał gdzieś. Podszedł do stolika i postanowił jednak dać ukochanemu znać, że wszystko jest w porządku i będą mogli się dziś spotkać.
Gdy około dwie godziny później reżyser obwieścił koniec pracy, Hyde poczuł ulgę. Pobiegł od razu przebrać się z swoje zwyczajne ubrania, resztę rzeczy wrzucając w pośpiechu do torby, którą zarzucił sobie na ramię. Przed wyjściem ze studia zerknął jeszcze na Tetsuyę, który skinął głową i posłał mu nikły uśmiech.
Ledwie wyszedł na korytarz i zamknął drzwi studia, kiedy ktoś omal nie powalił go na ziemię, podduszając przy okazji. Kątem oka dostrzegł jedynie blond kosmyki włosów Yasu, kiedy ten wtulał się w niego, stęskniony tak, jakby co najmniej pół roku się nie widzieli. Obejmował Hyde za szyję i nie chciał się od niego ani na centymetr odsunąć. Hyde zaczął chichotać, rozczulony tym wybuchem radości na jego widok.
- Kotku, ale może tak nie na korytarzu? Zaraz nas ktoś zobaczy - wyszeptał, jakimś cudem odklejając Yasu od siebie i chwytając go za dłoń. Blondyn spoglądał na niego niepocieszony. - Przepraszam, że musiałeś czekać tutaj godzinę, nieco się to wszystko przeciągnęło... - wymamrotał, ciągnąc ukochanego w stronę windy.
- Ale już jesteś tylko dla mnie? I nie uciekniesz mi rano, tak jak dzisiaj? - zapytał cicho Yasu, dość poważnym tonem, wpatrując się w tym czasie w Hyde, kiedy tak czekali na tę windę. Wokalista ścisnął mocniej jego dłoń.
- Jestem tylko dla ciebie przez najbliższe kilka dni, Cherry - odparł z szerokim uśmiechem. Kiedy rozsunęły się stalowe drzwi, Hyde wepchnął swojego kochanka do środka i przyparł go do ściany kabiny, dziękując niebiosom, że ta była pusta. Tak długo czekał na to, by móc go dotknąć, czy pocałować, tak że teraz ledwie kontrolował swoje emocje. - I coś mi mówi, że w tym czasie nie wyjdziemy z łóżka... - wymruczał, zanim wpił się w wargi Yasu.
Jego dłoń od razu powędrowała w dół, po brzuchu ukochanego i zaczęła bawić się zapięciem spodni, podczas gdy drugą obejmował Yasu w pasie. Ten chętnie przystał na tę zabawę i ponownie oplótł rękoma szyję Hyde, odwzajemniając jego pocałunki równie zachłannie. Mężczyzna zamruczał, teraz naprawdę czując, jak traci nad sobą kontrolę. Pożądał go, chciał go znów posiąść, choćby teraz, w tej windzie, nie przejmując się zupełnie tym, że z całą pewnością ktoś by ich tutaj przyłapał.
Jednak w porę się opamiętał i odsunął od Yasu, spoglądając prosto w te błyszczące oczy, w których malowało się zdziwienie. Hyde widząc to uśmiechnął się szeroko i poprawił bluzkę ukochanego, obdarzając go jeszcze przelotnym pocałunkiem w policzek w momencie, kiedy dojechali na parter.
Z czarnego, luksusowego samochodu z przyciemnianymi szybami, który stał na parkingu przed budynkiem wytwórni Danger Crue dochodziły ciche chichoty i pomrukiwania. W środku, na tylnym siedzeniu, znajdował się Hyde, a na jego kolanach, okrakiem, siedział obejmujący go za szyję Yasu. Wokalista Laruku zostawiał na skórze kochanka mokre pocałunki, uprzednio zsuwając z jego ramienia luźną bluzkę. Blondyn cieszył się, że w samochodzie było całkiem ciemno i Hyde nie widział ciemnych rumieńców na jego twarzy, od których się odzwyczaił.
- Kochanie, może jednak... - zaczął cicho, jednak mężczyzna wpił się wówczas w jego wargi, w chwilę potem wsuwając między nie swój język. Yasu uległ i w odpowiedzi przylgnął do niego ciaśniej, delikatnie wbijając paznokcie w jego ramiona. Było mu coraz goręcej i coraz trudniej było mu zapanować nad własnym pożądaniem, ale przecież nie chciał robić tego w samochodzie; chciał, by ich kolejny pierwszy raz był wyjątkowy, z poprzedniego właściwie nic nie pamiętał.
- Nikt nas nie nakryje - wymruczał uwodzicielskim głosem Hyde i wgryzł się delikatnie w szyję blondyna. Yasu westchnął cicho, czując, jak przechodzi go dreszcz podniecenia, zwłaszcza, że dłoń mężczyzny uporała się z jego paskiem i już rozpinała spodnie, przed czym się tak wcześniej bronił. Gdy palce Hyde zacisnęły się na sporym wybrzuszeniu uwięzionym w jego bieliźnie, atmosfera w samochodzie zgęstniała jeszcze bardziej, a sam Yasu nie umiał się teraz powstrzymać przed cichutkim jękiem.
- Nie tutaj, kotku - wymamrotał, chwytając go za nadgarstek, uniemożliwiając mu tym samym jakikolwiek ruch. Hyde nie dawał jednak za wygraną, wracając do obsypywania pocałunkami szyję kochanka; przesunął powoli językiem po jego jabłku Adama, nieco wyżej zostawiając wyraźną malinkę. Wolna dłoń mężczyzny zawędrowała na jego biodro i zacisnęła na nim palce, mając zamiar przesunąć się na pośladki.
Yasu chwycił jego drugi nadgarstek i tak trzymając Hyde w niezbyt wygodnym uścisku wpił się w jego wargi, przez dłużą chwilę całując go namiętnie, z utęsknieniem, samemu teraz wsuwając język między jego wargi i nie pozwalając Hyde się zdominować. Odkleił się od niego dopiero wówczas, gdy im obu zabrakło tchu, jednak wciąż nie miał zamiaru go puszczać. Przysunął swoje usta go jego ucha i zamruczał cicho, leniwie trącając je językiem.
- Jedźmy do ciebie, dobrze? Tylko szybko, zanim mi przejdzie ochota... - wymamrotał kusząco, w międzyczasie zsuwając się z jego kolan i puszczając dłonie ukochanego. Zapiął swoje spodnie, z szerokim uśmiechem obserwując, jak Hyde w pośpiechu przesiada się na miejsce kierowcy i przekręca kluczyki w stacyjce. Yasu pochylił się jeszcze do przodu, by musnąć wargami jego szyję. - Hyde-sama... - wyszeptał, starając się nie roześmiać, kiedy dostrzegł w lusterku jego rozochoconą minę.
Nowe mieszkanie, a raczej willę, w której obecnie mieszkał jego ukochany, obejrzał w przelocie, kiedy Hyde ciągnął go za sobą do sypialni. Yasu omiótł pokój wzrokiem, zanim jego kochanek rzucił go na olbrzymie łóżko i przygwoździł go swoim ciałem do materaca, przykrywając jego wargi swoimi. Tutaj było znacznie wygodniej i blondyn nie czuł się tak skrępowany, jak w samochodzie. Oplótł Hyde ramionami w pasie i wsunął wsunął nogę między jego uda, chcąc być jeszcze bliżej niego.
Zagryzł wargi, kiedy mężczyzna w pośpiechu pozbył się jego koszulki i obcałowywał teraz jego nagi tors, w międzyczasie przesuwając po jego skórze palcami, nie mogąc się nim nacieszyć. Uwadze blondyna nie umknął mu ten zachwycony, pełen pożądania wzrok Hyde, którym go pożerał, właściwie nie bez powodu; długo się nie widzieli i Yasu sporo się zmienił. Nie był już tym samym szczupłym młodzieńcem, jakim go zapamiętał wokalista Laruku, tylko dobrze zbudowanym, seksownym mężczyzną.
Yasu przesunął paznokciami po ramionach kochanka, gdy ten zassał się na jego sutku i poruszył niespokojnie biodrami, przypominając mu, że wciąż musi się pozbyć kilku rzeczy. Przymknął powieki, kiedy Hyde zsuwał z niego spodnie i resztę zbędnej garderoby, badając teraz jego skórę chłodnymi palcami. Nie pamiętał, by kiedykolwiek równie mocno kogoś pożądał, nikt nie był w stanie mu go zastąpić; tych jego boskich dłoni, gorących warg i zwinnego języka, jego głosu...
- A-ach... - jęknął cicho i otworzył oczy, kiedy Hyde zacisnął palce na jego męskości i zaczął go w ten sposób pieścić, przesuwając nimi miarowo w górę i w dół. Ukochany spoglądał na niego wygłodniałym wzrokiem, oblizując powoli swoje wargi i tym bardziej zacieśniając uścisk, zanim zaczął znaczyć językiem jego rozgrzane uda, które Yasu tak chętnie teraz rozchylał. Mężczyzna składał na nich leniwe pocałunki, teraz wyraźnie się z nim drażniąc. - Kotku... - poprosił blondyn, przesuwając stopą po jego ramieniu.
- Mmm? - wymruczał zalotnie Hyde, chwytając delikatnie w zęby skórę kochanka. Yasu przeszył kolejny, przyjemny dreszcz i znów poruszył się niespokojnie w miękkiej pościeli, by dać mu do zrozumienia, jak bardzo go teraz pragnie. Ukochany jednak nie reagował, wciąż zabawiając się w okolicach jego krocza.
- Hyde-sama... - wyszeptał, przybierając całkiem niewinny wyraz twarzy i wywołując na swojej twarzy rumieniec, choć nie odczuwał już wstydu. Hyde uśmiechnął się szeroko, gdy tylko to zobaczył i w odpowiedzi przesunął językiem po jego dumie, wywołując u Yasu cichy jęk.
- Tęskniłem za tym, wiesz, mój aniołku? - wymamrotał brunet, zanim ucałował czubek jego męskości i zamknął na nim swoje usta, by zacząć go ssać, pomrukując przy tym cicho. Uda Yasu zadrżały, a on sam zacisnął dłonie na pościeli, wzdychając głośno i nie spuszczając wzroku ze swojego kochanka. Jęknął ponownie, kiedy Hyde wsunął go głębiej w swoje usta, teraz dodatkowo pieszcząc go swoim językiem. Był cudowny, doskonale wiedział, co sprawia mu przyjemność i już teraz Yasu przy nim odpływał, a przecież to dopiero początek nocy pełnej rozkoszy.
- H-hyde... - wyjęczał, zagryzając mocno wargi, kiedy Hyde zassał się na nim mocniej. Zaraz potem odsunął się nagle od Yasu i wyprostował, rozpinając swoją koszulę. Blondyn spojrzał na ukochanego i niemal zachłysnął się powietrzem, wlepiając swój wzrok w jego nagi tors. Mężczyzna podniósł się na moment z łóżka, by ściągnąć z siebie spodnie i pozwalając na siebie spoglądać, dopóki nie wrócił do Yasu i nie ułożył się między jego rozchylonymi udami, po raz kolejny tego wieczoru wpijając się w wargi kochanka.
- Kocham cię, Yasu - wyszeptał Hyde, zanim przygryzł jego wargę, delikatnie ciągnąc ją w swoją stronę. Uśmiechnął się i westchnął nieco zaskoczony, kiedy dłoń blondyna powędrowała po jego podbrzuszu i zacisnęła się zdecydowanie na kroczu. Zamruczał gardłowo i otarł się o dłoń ukochanego, wracając do zachłannego całowania jego warg. Zachęcony reakcją Hyde, Yasu skupił się na tych pieszczotach, chcąc dostarczyć swojemu kochankowi jak najwięcej rozkoszy, tak by zapamiętał na długo ten wieczór.
Spojrzał wokaliście Laruku prosto w oczy, kiedy ten oderwał się nagle od jego ust i bez pytania wsunął w nie swoje dwa palce. Yasu przesunął po nich językiem i zaczął je ssać, wciąż wlepiając wzrok w ukochanego, który zapewne miał już ochotę przejść do konkretów. Blondyn jęknął głośno i zassał się mocniej na jego palcach; reakcja Hyde była natychmiastowa. Wyjął palce z jego ust i gwałtownie wsunął je w Yasu, rozchylając jego uda. Ten zacisnął powieki i jęknął ponownie, poruszając się niespokojnie w pościeli. Jego oddech gwałtownie przyspieszył, a serce chciało wyskoczyć w piersi, wcześniej bijąc jak oszalałe.
Nim zdążył się przyzwyczaić do tego uczucia, bo w końcu tak dawno tego nie robił, Hyde wsunął palce głębiej, a Yasu znów nie mógł się powstrzymać przed jękiem. Dobrze wiedział, że to podnieca jego kochanka i lada chwila zastąpi swoją dłoń twardą męskością. Spiął mięśnie, kiedy mężczyzna przesunął językiem po jego podbrzuszu i znów zaczął pieścić go wargami, w międzyczasie penetrując jego wnętrze palcami.
- Weź mnie już, proszę... - wydyszał Yasu, czując, że teraz naprawdę się czerwieni. Zacisnął dłonie na pościeli, kiedy jego kochanek mimo to w dalszym ciągu się z nim drażnił i trącał językiem jego nabrzmiałą męskość. - Hyde! - niemal krzyknął błagalnie i poruszył sugestywnie swoimi biodrami, spoglądając na niego wzrokiem pełnym pożądania, wymieszanym razem z zażenowaniem.
- Yasu... - wymamrotał Hyde i przyssał się do jego szyi w chwilę potem, jak pokój wypełnił donośny, przeciągły jęk blondyna. Znów zaciskał powieki i wbijał paznokcie w ramiona kochanka, dysząc ciężko, kiedy poczuł go tak głęboko. Doznanie było tak silne, że na moment go zamroczyło. Wiedział, że jutro dość boleśnie będzie odczuwał skutki tych namiętnych uniesień, ale teraz o to nie dbał. Objął Hyde mocniej, kiedy ten powoli poruszył biodrami, drażniąc w tym czasie ciepłym oddechem jego szyję.
- M-mm... - wyjęczał, zagryzając wargi, w miarę jak ukochany wchodził w niego coraz szybciej. Teraz również Hyde nie powstrzymywał się przed wzdychaniem i jękami, kiedy przyciągnął biodra Yasu bliżej, kierowany rosnącym podnieceniem. Kiedy mężczyzna podniósł głowę i spojrzał mu prosto w oczy, przez ciało blondyna przebiegł dreszcz. Zupełnie jak w jego sennych fantazjach, kiedy kochał się z Hyde w ten sposób; w rzeczywistości odczuwał jednak większą przyjemność, upewniając się tym samym, że to wszystko dzieje się naprawdę.
W miarę upływu czasu głośne jęki przerodziły się niemal w krzyki, kiedy Hyde wykonał kilka mocniejszych pchnięć. Przesuwał swoimi gorącymi dłońmi po drżących udach Yasu, czasem zahaczając nimi o jego członka. Ten wciąż spoglądał na niego, teraz zamglonym z rozkoszy wzrokiem. Tylko Hyde tak na niego działał, tylko Hyde był w stanie doprowadzić go do takiego stanu szaleństwa, gdzie niemal samo jego spojrzenie dostarczało mu kolejnej porcji przyjemności.
- T-tak... Mocniej kotku, jesteś c-cudowny... Hyde... A-ach! - wił się pod nim seksownie, rozchylając szeroko swoje uda, tak by nic nie krępowało ruchów kochanka. Hyde wpił się w jego wargi, a Yasu zachłannie odwzajemnił pocałunek, zabawiając się jego językiem. Trwali przez chwilę w takiej pozycji, całując się namiętnie i wydając z siebie zduszone jęki i westchnienia, kiedy blondyn w końcu oderwał sie od ust bruneta i krzyknął urwanie, wbijając paznokcie dość głęboko w kark ukochanego.
Odchylił głowę do tyłu i łapczywie nabrał powietrza do płuc, po chwili jęcząc głośno w ekstazie. Zamknął oczy i zadrżał na całym ciele, chcąc by ten błogostan trwał jak najdłużej. Jakby w oddali usłyszał jęk Hyde i poczuł cudowne ciepło rozchodzące się po jego ciele. Odruchowo objął kochanka mocniej i wtulił się w jego gorące, mokre od potu ciało, słysząc teraz jedynie bicie własnego serca.
****
Westchnął cicho, przybierając kolejną nudną pozę przed obiektywem i udając przed managerem, chłopakami z zespołu oraz resztą ekipy, że dobrze się przy tym bawi. Kompletnie zapomniał o tej sesji, która miała promować ich najnowszy singiel i z żalem zostawiał Yasu samego w hotelu, po otrzymaniu niezbyt przyjemnego telefonu od managera. Myślami wciąż był ukochanym, co owocowało nieustannym ganieniem go za to nieobecne, rozmarzone spojrzenie.
- Hyde, skup się! To musi wypaść dobrze, a ty jeszcze pojawiłeś się z rozwaloną wargą, to jakieś żarty?! - warczał manager, najwyraźniej z trudem powstrzymując się, by nie wejść na plan i nie zrobić swojemu wokaliście krzywdy. Ten uśmiechnął się ironicznie, uważając jednak, by nie zepsuć mejkapu, który jako tako maskował rozcięcie w lewym kąciku jego ust.
- Spokojnie, bo zaraz jeszcze się zestresuję i dopiero wtedy wyjdę beznadziejnie na tych zdjęciach! Mogę prosić o chwilę przerwy? Chcę napić się kawy - mruknął Hyde i nie czekając na zgodę reżysera zszedł z planu. Reszta zespołu była przyzwyczajona do takiego zachowania ze strony wokalisty; zawsze robił to, co mu się żywnie podobało, zapominał o terminach i uważał, że bez niego zespół nie ma szansy przetrwać. W istocie było to prawdą, Hyde był najbardziej rozpoznawalnym muzykiem w L'Arc~en~Ciel i jego odejście oznaczałoby upadłość zespołu, więc wszyscy stawali na rzęsach, by zadowolić wokalistę.
Wyjmował swój papierowy kubek z kawą z automatu, kiedy dopadł go Tetsuya, lider Laruku. Bez słowa chwycił go za łokieć, jak małe dziecko i zaciągnął gdzieś w kąt, tak by manager nie usłyszał ich rozmowy.
- Puść mnie, Tetsu! Chcesz, żebym się poparzył tym paskudztwem? - syknął Hyde, trzymając w palcach kubek, za brzegi, ponieważ napój wciąż był gorący. Posłał mu nienawistne spojrzenie i ostrożnie upił łyk kawy.
- Gdzie ty wczoraj byłeś, co? Tylko mi nie mów, że... -
- W Osace, na jego koncercie. To był ostatni występ, wypadało przyjść - burknął, unikając teraz wzroku basisty. Popijał wciąż ciemnobrązowy, gorący napój, krzywiąc się przy każdym łyku.
- Rozmawiałeś z nim później, spotkaliście się? - drążył dalej lider, przyglądając się Hyde z uwagą. Na ustach wokalisty pojawił się uśmiech i na moment podniósł wzrok na Tetsu.
- Owszem, pojechaliśmy później do hotelu i gdyby nie telefon od tego dziada, to nie wróciłbym do Tokio przez najbliższy tydzień - wymruczał z rozmarzeniem, opierając się plecami o ścianę. Basista pomachał mu dłonią przed oczami, poirytowany.
- I co, wróciliście do siebie? Moooje gratulacje. Megumi już o tym wie? - westchnął Tetsuya, zabierając Hyde kubek z kawą, by również upić z niego łyk.
- Wie, że za kilka tygodni unieważnię nasze małżeństwo, to przecież i tak zawsze była fikcja... -
- Ale skrzywdziłeś tą fikcją Yasu - dodał cicho Tetsuya, biorąc kolejny łyk napoju, kiedy Hyde wciągnął ze świstem powietrze. Basista doskonale wiedział, że był to dla niego drażliwy temat i nie powinien był go poruszać. - Dobra, wracajmy do pracy - Oddał wokaliście praktycznie pusty kubek i poklepał go po ramieniu, wracając na plan.
Hyde zerknął w stronę stolika, gdzie leżały jego rzeczy, w tym wyłączony telefon i zagryzł wargę. Miał ochotę zadzwonić teraz do Yasu, dowiedzieć się, czy ten nie jest zły na niego. Manager niesamowicie się pieklił, kiedy którykolwiek z muzyków wykonywał telefon, przypominając im o jakichś zasadach i regulaminach, które wokalista miał gdzieś. Podszedł do stolika i postanowił jednak dać ukochanemu znać, że wszystko jest w porządku i będą mogli się dziś spotkać.
Gdy około dwie godziny później reżyser obwieścił koniec pracy, Hyde poczuł ulgę. Pobiegł od razu przebrać się z swoje zwyczajne ubrania, resztę rzeczy wrzucając w pośpiechu do torby, którą zarzucił sobie na ramię. Przed wyjściem ze studia zerknął jeszcze na Tetsuyę, który skinął głową i posłał mu nikły uśmiech.
Ledwie wyszedł na korytarz i zamknął drzwi studia, kiedy ktoś omal nie powalił go na ziemię, podduszając przy okazji. Kątem oka dostrzegł jedynie blond kosmyki włosów Yasu, kiedy ten wtulał się w niego, stęskniony tak, jakby co najmniej pół roku się nie widzieli. Obejmował Hyde za szyję i nie chciał się od niego ani na centymetr odsunąć. Hyde zaczął chichotać, rozczulony tym wybuchem radości na jego widok.
- Kotku, ale może tak nie na korytarzu? Zaraz nas ktoś zobaczy - wyszeptał, jakimś cudem odklejając Yasu od siebie i chwytając go za dłoń. Blondyn spoglądał na niego niepocieszony. - Przepraszam, że musiałeś czekać tutaj godzinę, nieco się to wszystko przeciągnęło... - wymamrotał, ciągnąc ukochanego w stronę windy.
- Ale już jesteś tylko dla mnie? I nie uciekniesz mi rano, tak jak dzisiaj? - zapytał cicho Yasu, dość poważnym tonem, wpatrując się w tym czasie w Hyde, kiedy tak czekali na tę windę. Wokalista ścisnął mocniej jego dłoń.
- Jestem tylko dla ciebie przez najbliższe kilka dni, Cherry - odparł z szerokim uśmiechem. Kiedy rozsunęły się stalowe drzwi, Hyde wepchnął swojego kochanka do środka i przyparł go do ściany kabiny, dziękując niebiosom, że ta była pusta. Tak długo czekał na to, by móc go dotknąć, czy pocałować, tak że teraz ledwie kontrolował swoje emocje. - I coś mi mówi, że w tym czasie nie wyjdziemy z łóżka... - wymruczał, zanim wpił się w wargi Yasu.
Jego dłoń od razu powędrowała w dół, po brzuchu ukochanego i zaczęła bawić się zapięciem spodni, podczas gdy drugą obejmował Yasu w pasie. Ten chętnie przystał na tę zabawę i ponownie oplótł rękoma szyję Hyde, odwzajemniając jego pocałunki równie zachłannie. Mężczyzna zamruczał, teraz naprawdę czując, jak traci nad sobą kontrolę. Pożądał go, chciał go znów posiąść, choćby teraz, w tej windzie, nie przejmując się zupełnie tym, że z całą pewnością ktoś by ich tutaj przyłapał.
Jednak w porę się opamiętał i odsunął od Yasu, spoglądając prosto w te błyszczące oczy, w których malowało się zdziwienie. Hyde widząc to uśmiechnął się szeroko i poprawił bluzkę ukochanego, obdarzając go jeszcze przelotnym pocałunkiem w policzek w momencie, kiedy dojechali na parter.
***
Z czarnego, luksusowego samochodu z przyciemnianymi szybami, który stał na parkingu przed budynkiem wytwórni Danger Crue dochodziły ciche chichoty i pomrukiwania. W środku, na tylnym siedzeniu, znajdował się Hyde, a na jego kolanach, okrakiem, siedział obejmujący go za szyję Yasu. Wokalista Laruku zostawiał na skórze kochanka mokre pocałunki, uprzednio zsuwając z jego ramienia luźną bluzkę. Blondyn cieszył się, że w samochodzie było całkiem ciemno i Hyde nie widział ciemnych rumieńców na jego twarzy, od których się odzwyczaił.
- Kochanie, może jednak... - zaczął cicho, jednak mężczyzna wpił się wówczas w jego wargi, w chwilę potem wsuwając między nie swój język. Yasu uległ i w odpowiedzi przylgnął do niego ciaśniej, delikatnie wbijając paznokcie w jego ramiona. Było mu coraz goręcej i coraz trudniej było mu zapanować nad własnym pożądaniem, ale przecież nie chciał robić tego w samochodzie; chciał, by ich kolejny pierwszy raz był wyjątkowy, z poprzedniego właściwie nic nie pamiętał.
- Nikt nas nie nakryje - wymruczał uwodzicielskim głosem Hyde i wgryzł się delikatnie w szyję blondyna. Yasu westchnął cicho, czując, jak przechodzi go dreszcz podniecenia, zwłaszcza, że dłoń mężczyzny uporała się z jego paskiem i już rozpinała spodnie, przed czym się tak wcześniej bronił. Gdy palce Hyde zacisnęły się na sporym wybrzuszeniu uwięzionym w jego bieliźnie, atmosfera w samochodzie zgęstniała jeszcze bardziej, a sam Yasu nie umiał się teraz powstrzymać przed cichutkim jękiem.
- Nie tutaj, kotku - wymamrotał, chwytając go za nadgarstek, uniemożliwiając mu tym samym jakikolwiek ruch. Hyde nie dawał jednak za wygraną, wracając do obsypywania pocałunkami szyję kochanka; przesunął powoli językiem po jego jabłku Adama, nieco wyżej zostawiając wyraźną malinkę. Wolna dłoń mężczyzny zawędrowała na jego biodro i zacisnęła na nim palce, mając zamiar przesunąć się na pośladki.
Yasu chwycił jego drugi nadgarstek i tak trzymając Hyde w niezbyt wygodnym uścisku wpił się w jego wargi, przez dłużą chwilę całując go namiętnie, z utęsknieniem, samemu teraz wsuwając język między jego wargi i nie pozwalając Hyde się zdominować. Odkleił się od niego dopiero wówczas, gdy im obu zabrakło tchu, jednak wciąż nie miał zamiaru go puszczać. Przysunął swoje usta go jego ucha i zamruczał cicho, leniwie trącając je językiem.
- Jedźmy do ciebie, dobrze? Tylko szybko, zanim mi przejdzie ochota... - wymamrotał kusząco, w międzyczasie zsuwając się z jego kolan i puszczając dłonie ukochanego. Zapiął swoje spodnie, z szerokim uśmiechem obserwując, jak Hyde w pośpiechu przesiada się na miejsce kierowcy i przekręca kluczyki w stacyjce. Yasu pochylił się jeszcze do przodu, by musnąć wargami jego szyję. - Hyde-sama... - wyszeptał, starając się nie roześmiać, kiedy dostrzegł w lusterku jego rozochoconą minę.
Nowe mieszkanie, a raczej willę, w której obecnie mieszkał jego ukochany, obejrzał w przelocie, kiedy Hyde ciągnął go za sobą do sypialni. Yasu omiótł pokój wzrokiem, zanim jego kochanek rzucił go na olbrzymie łóżko i przygwoździł go swoim ciałem do materaca, przykrywając jego wargi swoimi. Tutaj było znacznie wygodniej i blondyn nie czuł się tak skrępowany, jak w samochodzie. Oplótł Hyde ramionami w pasie i wsunął wsunął nogę między jego uda, chcąc być jeszcze bliżej niego.
Zagryzł wargi, kiedy mężczyzna w pośpiechu pozbył się jego koszulki i obcałowywał teraz jego nagi tors, w międzyczasie przesuwając po jego skórze palcami, nie mogąc się nim nacieszyć. Uwadze blondyna nie umknął mu ten zachwycony, pełen pożądania wzrok Hyde, którym go pożerał, właściwie nie bez powodu; długo się nie widzieli i Yasu sporo się zmienił. Nie był już tym samym szczupłym młodzieńcem, jakim go zapamiętał wokalista Laruku, tylko dobrze zbudowanym, seksownym mężczyzną.
Yasu przesunął paznokciami po ramionach kochanka, gdy ten zassał się na jego sutku i poruszył niespokojnie biodrami, przypominając mu, że wciąż musi się pozbyć kilku rzeczy. Przymknął powieki, kiedy Hyde zsuwał z niego spodnie i resztę zbędnej garderoby, badając teraz jego skórę chłodnymi palcami. Nie pamiętał, by kiedykolwiek równie mocno kogoś pożądał, nikt nie był w stanie mu go zastąpić; tych jego boskich dłoni, gorących warg i zwinnego języka, jego głosu...
- A-ach... - jęknął cicho i otworzył oczy, kiedy Hyde zacisnął palce na jego męskości i zaczął go w ten sposób pieścić, przesuwając nimi miarowo w górę i w dół. Ukochany spoglądał na niego wygłodniałym wzrokiem, oblizując powoli swoje wargi i tym bardziej zacieśniając uścisk, zanim zaczął znaczyć językiem jego rozgrzane uda, które Yasu tak chętnie teraz rozchylał. Mężczyzna składał na nich leniwe pocałunki, teraz wyraźnie się z nim drażniąc. - Kotku... - poprosił blondyn, przesuwając stopą po jego ramieniu.
- Mmm? - wymruczał zalotnie Hyde, chwytając delikatnie w zęby skórę kochanka. Yasu przeszył kolejny, przyjemny dreszcz i znów poruszył się niespokojnie w miękkiej pościeli, by dać mu do zrozumienia, jak bardzo go teraz pragnie. Ukochany jednak nie reagował, wciąż zabawiając się w okolicach jego krocza.
- Hyde-sama... - wyszeptał, przybierając całkiem niewinny wyraz twarzy i wywołując na swojej twarzy rumieniec, choć nie odczuwał już wstydu. Hyde uśmiechnął się szeroko, gdy tylko to zobaczył i w odpowiedzi przesunął językiem po jego dumie, wywołując u Yasu cichy jęk.
- Tęskniłem za tym, wiesz, mój aniołku? - wymamrotał brunet, zanim ucałował czubek jego męskości i zamknął na nim swoje usta, by zacząć go ssać, pomrukując przy tym cicho. Uda Yasu zadrżały, a on sam zacisnął dłonie na pościeli, wzdychając głośno i nie spuszczając wzroku ze swojego kochanka. Jęknął ponownie, kiedy Hyde wsunął go głębiej w swoje usta, teraz dodatkowo pieszcząc go swoim językiem. Był cudowny, doskonale wiedział, co sprawia mu przyjemność i już teraz Yasu przy nim odpływał, a przecież to dopiero początek nocy pełnej rozkoszy.
- H-hyde... - wyjęczał, zagryzając mocno wargi, kiedy Hyde zassał się na nim mocniej. Zaraz potem odsunął się nagle od Yasu i wyprostował, rozpinając swoją koszulę. Blondyn spojrzał na ukochanego i niemal zachłysnął się powietrzem, wlepiając swój wzrok w jego nagi tors. Mężczyzna podniósł się na moment z łóżka, by ściągnąć z siebie spodnie i pozwalając na siebie spoglądać, dopóki nie wrócił do Yasu i nie ułożył się między jego rozchylonymi udami, po raz kolejny tego wieczoru wpijając się w wargi kochanka.
- Kocham cię, Yasu - wyszeptał Hyde, zanim przygryzł jego wargę, delikatnie ciągnąc ją w swoją stronę. Uśmiechnął się i westchnął nieco zaskoczony, kiedy dłoń blondyna powędrowała po jego podbrzuszu i zacisnęła się zdecydowanie na kroczu. Zamruczał gardłowo i otarł się o dłoń ukochanego, wracając do zachłannego całowania jego warg. Zachęcony reakcją Hyde, Yasu skupił się na tych pieszczotach, chcąc dostarczyć swojemu kochankowi jak najwięcej rozkoszy, tak by zapamiętał na długo ten wieczór.
Spojrzał wokaliście Laruku prosto w oczy, kiedy ten oderwał się nagle od jego ust i bez pytania wsunął w nie swoje dwa palce. Yasu przesunął po nich językiem i zaczął je ssać, wciąż wlepiając wzrok w ukochanego, który zapewne miał już ochotę przejść do konkretów. Blondyn jęknął głośno i zassał się mocniej na jego palcach; reakcja Hyde była natychmiastowa. Wyjął palce z jego ust i gwałtownie wsunął je w Yasu, rozchylając jego uda. Ten zacisnął powieki i jęknął ponownie, poruszając się niespokojnie w pościeli. Jego oddech gwałtownie przyspieszył, a serce chciało wyskoczyć w piersi, wcześniej bijąc jak oszalałe.
Nim zdążył się przyzwyczaić do tego uczucia, bo w końcu tak dawno tego nie robił, Hyde wsunął palce głębiej, a Yasu znów nie mógł się powstrzymać przed jękiem. Dobrze wiedział, że to podnieca jego kochanka i lada chwila zastąpi swoją dłoń twardą męskością. Spiął mięśnie, kiedy mężczyzna przesunął językiem po jego podbrzuszu i znów zaczął pieścić go wargami, w międzyczasie penetrując jego wnętrze palcami.
- Weź mnie już, proszę... - wydyszał Yasu, czując, że teraz naprawdę się czerwieni. Zacisnął dłonie na pościeli, kiedy jego kochanek mimo to w dalszym ciągu się z nim drażnił i trącał językiem jego nabrzmiałą męskość. - Hyde! - niemal krzyknął błagalnie i poruszył sugestywnie swoimi biodrami, spoglądając na niego wzrokiem pełnym pożądania, wymieszanym razem z zażenowaniem.
- Yasu... - wymamrotał Hyde i przyssał się do jego szyi w chwilę potem, jak pokój wypełnił donośny, przeciągły jęk blondyna. Znów zaciskał powieki i wbijał paznokcie w ramiona kochanka, dysząc ciężko, kiedy poczuł go tak głęboko. Doznanie było tak silne, że na moment go zamroczyło. Wiedział, że jutro dość boleśnie będzie odczuwał skutki tych namiętnych uniesień, ale teraz o to nie dbał. Objął Hyde mocniej, kiedy ten powoli poruszył biodrami, drażniąc w tym czasie ciepłym oddechem jego szyję.
- M-mm... - wyjęczał, zagryzając wargi, w miarę jak ukochany wchodził w niego coraz szybciej. Teraz również Hyde nie powstrzymywał się przed wzdychaniem i jękami, kiedy przyciągnął biodra Yasu bliżej, kierowany rosnącym podnieceniem. Kiedy mężczyzna podniósł głowę i spojrzał mu prosto w oczy, przez ciało blondyna przebiegł dreszcz. Zupełnie jak w jego sennych fantazjach, kiedy kochał się z Hyde w ten sposób; w rzeczywistości odczuwał jednak większą przyjemność, upewniając się tym samym, że to wszystko dzieje się naprawdę.
W miarę upływu czasu głośne jęki przerodziły się niemal w krzyki, kiedy Hyde wykonał kilka mocniejszych pchnięć. Przesuwał swoimi gorącymi dłońmi po drżących udach Yasu, czasem zahaczając nimi o jego członka. Ten wciąż spoglądał na niego, teraz zamglonym z rozkoszy wzrokiem. Tylko Hyde tak na niego działał, tylko Hyde był w stanie doprowadzić go do takiego stanu szaleństwa, gdzie niemal samo jego spojrzenie dostarczało mu kolejnej porcji przyjemności.
- T-tak... Mocniej kotku, jesteś c-cudowny... Hyde... A-ach! - wił się pod nim seksownie, rozchylając szeroko swoje uda, tak by nic nie krępowało ruchów kochanka. Hyde wpił się w jego wargi, a Yasu zachłannie odwzajemnił pocałunek, zabawiając się jego językiem. Trwali przez chwilę w takiej pozycji, całując się namiętnie i wydając z siebie zduszone jęki i westchnienia, kiedy blondyn w końcu oderwał sie od ust bruneta i krzyknął urwanie, wbijając paznokcie dość głęboko w kark ukochanego.
Odchylił głowę do tyłu i łapczywie nabrał powietrza do płuc, po chwili jęcząc głośno w ekstazie. Zamknął oczy i zadrżał na całym ciele, chcąc by ten błogostan trwał jak najdłużej. Jakby w oddali usłyszał jęk Hyde i poczuł cudowne ciepło rozchodzące się po jego ciele. Odruchowo objął kochanka mocniej i wtulił się w jego gorące, mokre od potu ciało, słysząc teraz jedynie bicie własnego serca.
Taka jestem z Ciebie dumna...!
OdpowiedzUsuńAle nie tylko z powodu dodania rozdziału, ale także z treści. Skarbie, ten rozdział to piękny erotyk, pozbawiony tych wszystkich niesmacznych rzeczy jakie często można spotkać w opowiadaniach. Jest po prostu piękny! Aż przeszedł mnie dreszcz:)
No cóż, pierwsza scena godna jest pozazdroszczenia. Serio, brakuje im tylko różanego zapachu, płynącego z miękkich płatków, ale uwierz, ja ten zapach czułam podczas czytania.
Tetsu dla Hyde jest trochę jak Daigo dla Yasu... a może to moje fangirlowe skojarzenia, bo każdemu z nich życzę przyjaciela od serca! I to nawet bardzo pasje do wizerunku Tetsu, który miałam w swojej głowie dotychczas.
Och, bardzo rozbawiła mnie sytuacja z kawą!:)
I to zdanie, kiedy ktoś nagle rzuca się na Hyde... normalnie serce mi stanęło! Bo zaraz pomyślałam o kimś wstrętnym, kto znów próbowałby stanąć im na przeszkodzie! Ulga była wielka, kiedy doczytałam, że to Yasu. A to było bardzo słodkie...
Hmm... znaczną część tego co chciałabym napisać, nie zostanie tu umieszczona, bo nie wypada mi tak publicznie dzielić się wrażeniami po Ich "wspólnej" części, a jest ich dużo... oj dużo:)
Chcę pochwalić Cię za zdania! Wszystkie brzmią jak starannie dopracowane. Z każdym kolejnym, obraz ślicznie powstawał w mojej głowie... aż się tego wstydziłam, bo to tak jakbym Ich podglądała! Doskonale... naprawdę doskonale napisane. Jak kiedyś powiesz cokolwiek na temat takiej źle napisanej przez Ciebie sceny, to ja Cię kopnę, wiesz?
Dziękuję za ten rozdział! Naprawdę bardzo mocno Ci dziękuję.
Życzę Ci Cherry, żeby następny poszedł gładko i z przyjemnością. Jest mi smutno, że zbliża się koniec. Jak dla mnie to to mogłoby mieć z 5000 rozdziałów, żeby trwało jak niekończący się serial! Ale wiem, że tak dobrze być nie może, więc pozostaje mi tylko być Ci wdzięczną za te rozdziały, za TEN rozdział, no i za ten który jeszcze nastąpi... DZIĘKUJĘ!
Jeeezu <3 ja nie chcę końca! nie nie i jeszcze raz nie T^T
OdpowiedzUsuńJeśli tak bardzo chcesz kończyć ten fik, to może nie ograniczysz się tylko do one-shotów? w dłuższych opowiadaniach jakoś tak wszystko można przedstawić bardziej emocjonalnie i takie fiki są właśnie cudne.
Mam nadzieję że nie znudzi ci się pisanie bo byłaby to wielka szkoda. A za ten fik wielkie dzięki :*
Buziaczki wisienko :3
Hej, ja już kiedyś coś Ci komentowałam i tak, jestem niewdzięczną czytelniczką, bo robię to dopiero znów. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak potoczyła się ta historia. Nie ma już Ka-yu, a jednak trochę liczyłam na jego zmianę na lepsze. To co im się teraz dzieje to piękna historia.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że się kończy. Będę czekać na inne opowiadania!
Goldfish pozdrawia!
Jestem niezadowolona. Nie, nie z rozdziału, bo przewyższyłaś nim samą siebie, jest cudowny, pięknie i delikatnie napisany. Naprawdę przywiązałam się do tego, że miałam tak ciekawą i wspaniałą lekturę do poduszki. Szkoda, naprawdę wielka szkoda, że ten rozdział jest przedostatni. Ale wszystko co dobre, niestety kiedyś się kończy. Czekam na finałową część.
OdpowiedzUsuńjako, że mira czuje się już lepiej tak więc jest gotowa na napisanie komentarza :D
OdpowiedzUsuńna początku chciałam podziękować za te wszystkie 19 rozdziałów, które dla nas stworzyłaś ponieważ było to (w moim przypadku) podróż do naprawdę wspaniałego świata. Oczywiści będę czekać grzecznie do 20 rozdziału, ale nie wiadomo co się może zdarzyć więc wolałam podziękować już teraz.
Co do samego rozdziału. Był cudownie delikatny i erotyczny. Już tłumaczę czemu "delikatny" (bo erotyczny to chyba wszyscy wiemy, ne :P ). Ponieważ jest lekki jak kwiatu sakury. Są emocje, czasem nawet gwałtowne, ale jak dla mnie one dzieją się z taką intensywnością z jaką powinny przez co ten rozdział stał się taki... jak sakura (za dużo czasu z Ryutaro z Plastic Tree~~).
Co do bohaterów... Hyde... przestałby gwiazdę zgrywać :P Ale miło jak się zachowuje w stosunku do yasu... to znaczy, że zaczął się liczyć z jego odczuciami.
a co do yasu- jak ja się cieszę, że on jest w końcu szczęśliwy <33
i tak jak wszyscy zachwalają scenę w sypialni u Hyde (owacje na stojąco by była przepiękna!) to ja chciałam zwrócić uwagę na scenę w samochodzie... nie wiem czemu, ale przy niej miałam takie fajne uczucie w brzuchu :P dla mnie osobiście była... cudna :D
Przepraszam, że dziś tak skromnie piszę o tym, naprawdę przepięknym rozdziale bo wierz mi, że wyszedł Ci znakomicie, jest idealnie śliczny, ale jeszcze nie wróciłam do sił po ciężkiej chorobie.
I tak mira czeka grzecznie na ostatni już (jak dla mnie dobrze, że kończy się w takim miejscu bo jak śpiewa Perfekt: "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym") rozdział tej pięknej historii, która tak jej umiliła świat.
To odważna decyzja, informować czytelników o rychłym zakończeniu, dlatego zdecydowanie gratuluję Ci tej odwagi <3
OdpowiedzUsuńFragment z Tetsuyą przyprawił mnie o mimowolny uśmiech. Mimo, iż pojawił się tylko na moment - z miejsca go polubiłam (chyba też poprzez swoją osobistą sympatię do niego ;)).
Czytanie to sama przyjemność połączona z motylami w brzuchu i pełnym zadowolenia uśmiechem. Cudownie było niemal naprawdę słyszeć wysoki, jasny głos Yasu i niższy, chrypliwy Hyde podczas ich miłosnych uniesień *///*
Miałam dzisiaj nie czytać ostatniego rozdziału, ale... nie mogę się powstrzymać <3