Po pierwsze to chciałbym, żebyście wybaczyli mi ten olbrzymi poślizg, ale tak to już chyba jest w przypadku finałowych rozdziałów, że człowiek nie umie się za nie zabrać, pisanie jakoś nie idzie i ma się ochotę płakać w kącie, by jakoś odroczyć kończenie przygody ze swoimi bohaterami. No, ale w końcu się udało i mam nadzieję, że lektura sprawi Wam przyjemność.
Dziękuję wszystkim, którzy to czytali i dzielnie komentowali rozdziały, mniej lub bardziej licznie. Wasze spostrzeżenia były dla mnie niezwykle cenne i pozwalały mi popchnąć akcję do przodu. Dziękuję też tym cichym czytelnikom, którzy nigdy nie odważyli zaznaczyć tutaj jakoś swojej obecności, choć wiem, że tacy byli :)
Dziękuję zwłaszcza Akimi, która wytrwale mobilizowała mnie przy pisaniu każdego odcinka i pomagała mi przy niektórych scenach.
Mimo to przypominam, że to nie koniec mojej przygody z pisaniem i wkrótce pojawią się tutaj one-shoty z dobrze lub mniej znanymi bohaterami. Jeśli ktoś chciałby być o nich powiadamiany, to wystarczy zostawić w komentarzu jakąś formę kontaktu (mail, skype, gg).
*****
Chłodny wiatr znad morza wdzierał się przez otwarte okno do sypialni, ostudzając rozgrzane po upojnej nocy ciała kochanków. Chociaż było wcześnie rano, już teraz dało się odczuć wysoką temperaturę, co nikogo nie powinno dziwić w połowie sierpnia. Mimo to ciemnowłosy przysunął się bliżej swojego partnera, chcąc się do niego przytulić, jednak powstrzymał się w ostatniej chwili.
Yasu uśmiechnął się szeroko, wpatrując się w śpiącą twarz ukochanego i zamiast do Hyde przytulił się do poduszki, nie chcąc go jeszcze budzić. Wokalista Laruku wyglądał na szczęśliwego i zrelaksowanego, mając przy tym niewinny wyraz twarzy, tak że wręcz żal było go teraz wyrywać ze snu.
Ostatnie kilka dni spędzili na samych przyjemnościach, nie musząc się absolutnie niczym martwić. Yasu potrzebował odpoczynku po ukończeniu sekretnej trasy, promującej jego solowy projekt Acid Black Cherry, Hyde również od dawna planował dłuższą przerwę w pracy. Wynajęcie domu, tuż nad brzegiem morza, ze wszystkimi możliwymi udogodnieniami było więc strzałem w dziesiątkę; nikt ich tutaj nie niepokoił i mieli nareszcie całe mnóstwo czasu tylko dla siebie.
Brunet zachichotał cicho, kiedy mężczyzna poruszył się przez sen i ułożył usta w ten charakterystyczny dla niego dzióbek. W tym momencie Hyde otworzył jedno oko i zmarszczył brwi, powodując u Yasu kolejny wybuch śmiechu, który przerodził sie w zaskoczone piśnięcie, kiedy ukochany przyciągnął go do siebie i przytulił się do jego pleców.
- Chyba nie robiłeś mi zdjęć, co kotku? - wymruczał zaspanym tonem Hyde, zanim przesunął wargami po nagim ramieniu Yasu. Ten usiłował położyć się płasko, tak by móc na niego spojrzeć, jednak mężczyzna obejmował go mocno w pasie, w międzyczasie obsypując pocałunkami jego kark.
- Są już na moim blogu - roześmiał się ponownie i zerknął na Hyde przez ramię, układając usta w podobnym geście, co ukochany, co zawsze go wyprowadzało z równowagi.
- Śpisz dziś na kanapie! - burknął mężczyzna, odsuwając się nagle od niego i okrywając nagie ciało kołdrą, aż po samą szyję. Yasu odwrócił się natychmiast do ukochanego, wciąż z szerokim uśmiechem i trącił nosem jego policzek. Hyde momentalnie na niego spojrzał. Ciemnowłosy z satysfakcją obserwował, jak ten upór w jego oczach gaśnie; doskonale wiedział, że mężczyzna nie umie się na niego długo gniewać i zaraz zmięknie. W końcu pogłaskał Yasu po policzku i złożył na jego wargach czuły pocałunek. - Mówiłem ci już, że uwielbiam cię w tym kolorze? - zapytał Hyde, kiedy zaczął bawić się kosmykiem jego włosów.
- Dzisiaj jeszcze nie - odparł Yasu, znów się uśmiechając. Ułożył się wygodniej u jego boku, również wsuwając się pod kołdrę, gdzie objął ukochanego w pasie. Wokalista Laruku przyciągnął go bliżej siebie i ponownie pocałował, tym razem nieco zachłanniej, co szybko odwzajemnił ciemnowłosy. Dłonie Hyde szybko zawędrowały na jego pośladki, jednak Yasu zwinnie wyplątał się z jego objęć, całując go jeszcze przelotnie w policzek, zanim podniósł się z łóżka. - Kochanie, jeszcze ci mało po wczorajszym? - zachichotał cicho, idąc powoli w stronę łazienki i w międzyczasie przeciągając się leniwie, kiedy to czuł na sobie wzrok ukochanego.
- Idź już, zanim oskarżysz mnie o gwałt - burknął pod nosem Hyde. Yasu zauważył, jak ten chowa twarz w poduszce, najwyraźniej chcąc się jeszcze przez chwilę zdrzemnąć, wciąż zmęczony nocnymi igraszkami.
Oparł się plecami o chłodne kafelki wewnątrz kabiny prysznicowej, pozwalając strugom letniej wody spływać po swoim nagim ciele. Przymknął powieki, z przyjemnością oddając się teraz rozpamiętywaniu ostatnich kilku miesięcy, podczas których tak wiele się zmieniło w jego życiu. Hyde w spokoju rozstał się ze swoją żoną i podobnie jak Yasu postanowił popracować nad swoim solowym projektem, porzucając na jakiś czas L'Arc~en~Ciel. Brunet z kolei ciężko pracował nad promocją Acid Black Cherry, co zaowocowało pierwszym miejscem jego singla w rankingu Oriconu.
Wszystko szło po jego myśli nie tylko w pracy; każdą wolną chwilę spędzał z Hyde i z niejaką ulgą przyjmował to, że fani traktują jego związek z wokalistą Laruku jako żart. Mógł więc swobodnie się z nim spotykać, nie narażając się na napaście ze strony fotoreporterów lub ich wielbicieli. Wątpił również w to, by ktokolwiek wiedział, że razem mieszkają. Jedynym wyjątkiem był chyba Daigo, w którym Yasu miał teraz najlepszego przyjaciela.
Kiedy wrócił do sypialni, w samym ręczniku, zastał puste łóżko. Sądził, że Hyde będzie sobie słodko drzemał, czekając na niego, jednak zaraz się uspokoił, słysząc hałasy dochodzące z kuchni. Brunet wciągnął na siebie luźne spodnie oraz koszulkę, nie będąc zdziwionym, gdy zastał myszkującego w lodówce Hyde w samej bieliźnie.
- Co mi smacznego przygotujesz? - wymruczał Yasu, zanim przytulił się do jego pleców. Mężczyzna zerknął na niego przez ramię z szerokim uśmiechem, wyciągając kilka jajek, po czym zwinnie wyswobodził się z jego objęć.
- Zaraz zobaczysz - odparł tajemniczo Hyde, wyciągając z szafki patelnię. Ciemnowłosy obserwował go z uśmiechem, siedząc już przy stole i bawiąc się swoimi włosami. Ukochany kręcił się przy blacie, podrygując i podśpiewując coś cicho, co wprawiało go w rozbawienie. Mężczyzna często się tak zachowywał, nie tylko podczas gotowania, bo to właśnie Hyde królował w kuchni; Yasu utrzymywał, że ma do tego dwie lewe ręce.
- Pamiętasz o koncercie BREAKERZ, w ten weekend? - zapytał nagle, kiedy ukochany postawił przed nim talerz z tostami francuskimi. Natychmiast sięgnął po jednego i zaczął cicho chrupać.
- To ten nowy zespół Daigo, tak? Zdaje się, że obiecałem, że z tobą pójdę... - mruknął Hyde, jakoś bez przekonania. Podał Yasu jeszcze kubek ze świeżo zaparzoną kawą, zanim sam zabrał się za jedzenie. Brunet oczywiście od razu wyczuł jego niechęć. Trącił jego stopę pod stołem i uśmiechnął się ciepło.
- Kotku, nie musimy później iść na żadną imprezę. Pokażemy się tylko przed koncertem, obejrzymy występ, a potem znikniemy. W twoim samochodzie na parkingu - wymruczał i mrugnął do niego, zanim upił spory łyk kawy. Hyde burknął coś niewyraźnie, jednak Yasu dostrzegł na jego twarzy cień uśmiechu, domyślając się, że tym go kupił. - Może być? -
- Skoro obiecałem, to nie będę robił scen - odparł, zajmując się teraz swoim kubkiem kawy. Przez resztę dnia żaden z nich o tym nie wspomniał, choć Yasu chciał z nim jeszcze porozmawiać i uprzytomnić Hyde, jak ważni są dla niego przyjaciele. W końcu spędzał z ukochanym dużo czasu z jego znajomymi, głównie z pozostałymi członkami L'Arc~en~Ciel, lub muzykami takimi jak K.A.Z czy Ju-Ken, którzy pomagali mu przy jego solowym projekcie. Mimo to mężczyzna nie ukrywał swojej niechęci w stosunku do Shuse czy Daigo i jedynym, co powstrzymywało Yasu od nieco ostrzejszej wymiany zdań było postanowienie, by ten krótki urlop spędzili na samych przyjemnościach, bez kłótni.
Kolejnych kilka godzin spędzili na plaży, a właściwie na tarasie, który znajdował się nad samym brzegiem morza. Hyde leżał na brzuchu na miękkim materacu, zerkając z uśmiechem na Yasu, który siedział tuż obok i jak zahipnotyzowany wodził palcami po jego wytatuowanych na plecach skrzydłach. Zachwycały go wciąż tak samo, jak wtedy, gdy pierwszy raz mógł je zobaczyć na żywo i dotknąć, a ukochany nie ukrywał, że taki masaż był dla niego niezwykle przyjemny.
Siedząc tak na słońcu, tuż nad wodą, rozmawiali o wszystkim i o niczym, nie przeszkadzała im również zalegająca czasem cisza. W takich momentach Yasu kładł sie obok Hyde i wtulał w jego rozgrzany bok. Ukochany od razu przyciągał go bliżej siebie i zajmował się leniwymi pieszczotami, całując jego wargi, policzki, szyję, ramiona... Czasami dochodziło do czegoś więcej, ale ciemnowłosy nie czuł się niczym skrępowany, w końcu byli tam całkiem sami i nie było mowy, by ktoś ich zobaczył lub usłyszał.
Wracali do środka wynajmowanego przez nich domu dopiero wówczas, gdy słońce chowało się za horyzontem. Tam jedli kolację, przygotowaną oczywiście przez Hyde. Tego dnia mężczyzna tuż po jedzeniu zniknął gdzieś w głębi domu, jednak Yasu się tym nie przejmował. Posprzątał po posiłku i sięgnął po kilka czystych kartek oraz długopis, wracając do stołu, kiedy coś go tknęło, by zacząć pisać.
Kiedy usłyszał za sobą ciche kroki, Yasu zagryzł wargę i tym bardziej pochylił się nad notatnikiem, skrobiąc w nim szybko tekst piosenki, na której pomysł wpadł tuż przed momentem; nie chciał jednak go jeszcze pokazywać Hyde, który zwykł czytać większość jego tekstów, zanim jeszcze wylądowały na biurku jego managera.
- Skarbie, mieliśmy tutaj odpoczywać, a nie pracować - burknął za jego plecami mężczyzna, zanim przysunął sobie krzesło i również usiadł przy stole. Yasu zignorował jednak tę uwagę, zapisując już treść refrenu. Nim jednak dotarł do kolejnej zwrotki rozległo się głośne westchnięcie. Brunet poprawił okulary na nosie i zerknął na Hyde, który wpatrywał się w niego maślanym wzrokiem, podpierając głowę na dłoni.
- Co? - zapytał i zmarszczył brwi, nie rozumiejąc tego zachwytu ze strony ukochanego. Przecież jeszcze przed chwilą na niego warczał!
- Okularki - zachichotał Hyde i niemal położył się na stole, spoglądając na Yasu z dołu. Był teraz zdecydowanie za blisko, więc brunet odsunął nieco notatnik, tak by mężczyzna nie mógł do niego zajrzeć i w spokoju wrócił do pracy.
Jego spokój został jednak ponownie zakłócony, kiedy Hyde przekręcił głowę na bok i zaczął coś nucić pod nosem, jak małe dziecko. Czuł na sobie jego wzrok, ociekający słodkością i wiedział, że gdyby znów na niego spojrzał, to pewnie poddałby się z dalszym pisaniem, dlatego nie odważył sie podnieść głowy znad w połowie zapisanej kartki.
Rozległo się kolejne rozkoszne westchnięcie, które niemal zbiło go z pantałyku. Schował się za długą grzywką słysząc, jak Hyde przesuwa swoje krzesło, tak by siedzieć tuż obok niego. Zaraz potem coś ciepłego trąciło jego ramię, wraz z cichym miauknięciem.
Kiedy w końcu zerknął na mężczyznę, musiał się powstrzymać przed wybuchnięciem śmiechem. Zamiast tego na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. Hyde przytulał policzek do jego ramienia, spoglądając na niego z dołu błyszczącymi oczyma i wysuwając do przodu dolną wargę, tak że aż prosił się o pieszczoty.
- Nie patrz tak na mnie... - jęknął Yasu, starając się teraz jakoś zamaskować ten uśmiech. Ale Hyde udało się osiągnąć swój cel: brunet odłożył długopis na bok, niezdolny do dalszego tworzenia. Mężczyzna momentalnie podniósł się nieco na krześle i wyciągnął dłoń, by zdjąć z jego twarzy okulary.
- Kiss me, Cherry - miauknął ponownie, trącając nosem policzek Yasu, z którego odgarnął wcześniej jego włosy. Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Brunet odwrócił się do ukochanego i złożył na jego wargach czuły pocałunek, który został szybko odwzajemniony. - Chodź - rzucił krótko Hyde, odrywając się nagle od jego ust i podnosząc z krzesła. Chwycił dłoń Yasu i pociągnął go za sobą.
- Co znowu... - wymamrotał z rozbawieniem, pozwalając mężczyźnie prowadzić się w stronę łazienki.
- Mam tam coś dla ciebie - przerwał mu Hyde i zachichotał. Szarpnął Yasu mocniej za rękę i wciągnął go za drzwi, które zostały zamknięte z trzaskiem. W pokoju został jedynie notatnik, który wciąż leżał otwarty na stole. Blade światło sączące się z lampy padało na czarne znaki, które układały się w tekst piosenki:
Yasu uśmiechnął się szeroko, wpatrując się w śpiącą twarz ukochanego i zamiast do Hyde przytulił się do poduszki, nie chcąc go jeszcze budzić. Wokalista Laruku wyglądał na szczęśliwego i zrelaksowanego, mając przy tym niewinny wyraz twarzy, tak że wręcz żal było go teraz wyrywać ze snu.
Ostatnie kilka dni spędzili na samych przyjemnościach, nie musząc się absolutnie niczym martwić. Yasu potrzebował odpoczynku po ukończeniu sekretnej trasy, promującej jego solowy projekt Acid Black Cherry, Hyde również od dawna planował dłuższą przerwę w pracy. Wynajęcie domu, tuż nad brzegiem morza, ze wszystkimi możliwymi udogodnieniami było więc strzałem w dziesiątkę; nikt ich tutaj nie niepokoił i mieli nareszcie całe mnóstwo czasu tylko dla siebie.
Brunet zachichotał cicho, kiedy mężczyzna poruszył się przez sen i ułożył usta w ten charakterystyczny dla niego dzióbek. W tym momencie Hyde otworzył jedno oko i zmarszczył brwi, powodując u Yasu kolejny wybuch śmiechu, który przerodził sie w zaskoczone piśnięcie, kiedy ukochany przyciągnął go do siebie i przytulił się do jego pleców.
- Chyba nie robiłeś mi zdjęć, co kotku? - wymruczał zaspanym tonem Hyde, zanim przesunął wargami po nagim ramieniu Yasu. Ten usiłował położyć się płasko, tak by móc na niego spojrzeć, jednak mężczyzna obejmował go mocno w pasie, w międzyczasie obsypując pocałunkami jego kark.
- Są już na moim blogu - roześmiał się ponownie i zerknął na Hyde przez ramię, układając usta w podobnym geście, co ukochany, co zawsze go wyprowadzało z równowagi.
- Śpisz dziś na kanapie! - burknął mężczyzna, odsuwając się nagle od niego i okrywając nagie ciało kołdrą, aż po samą szyję. Yasu odwrócił się natychmiast do ukochanego, wciąż z szerokim uśmiechem i trącił nosem jego policzek. Hyde momentalnie na niego spojrzał. Ciemnowłosy z satysfakcją obserwował, jak ten upór w jego oczach gaśnie; doskonale wiedział, że mężczyzna nie umie się na niego długo gniewać i zaraz zmięknie. W końcu pogłaskał Yasu po policzku i złożył na jego wargach czuły pocałunek. - Mówiłem ci już, że uwielbiam cię w tym kolorze? - zapytał Hyde, kiedy zaczął bawić się kosmykiem jego włosów.
- Dzisiaj jeszcze nie - odparł Yasu, znów się uśmiechając. Ułożył się wygodniej u jego boku, również wsuwając się pod kołdrę, gdzie objął ukochanego w pasie. Wokalista Laruku przyciągnął go bliżej siebie i ponownie pocałował, tym razem nieco zachłanniej, co szybko odwzajemnił ciemnowłosy. Dłonie Hyde szybko zawędrowały na jego pośladki, jednak Yasu zwinnie wyplątał się z jego objęć, całując go jeszcze przelotnie w policzek, zanim podniósł się z łóżka. - Kochanie, jeszcze ci mało po wczorajszym? - zachichotał cicho, idąc powoli w stronę łazienki i w międzyczasie przeciągając się leniwie, kiedy to czuł na sobie wzrok ukochanego.
- Idź już, zanim oskarżysz mnie o gwałt - burknął pod nosem Hyde. Yasu zauważył, jak ten chowa twarz w poduszce, najwyraźniej chcąc się jeszcze przez chwilę zdrzemnąć, wciąż zmęczony nocnymi igraszkami.
Oparł się plecami o chłodne kafelki wewnątrz kabiny prysznicowej, pozwalając strugom letniej wody spływać po swoim nagim ciele. Przymknął powieki, z przyjemnością oddając się teraz rozpamiętywaniu ostatnich kilku miesięcy, podczas których tak wiele się zmieniło w jego życiu. Hyde w spokoju rozstał się ze swoją żoną i podobnie jak Yasu postanowił popracować nad swoim solowym projektem, porzucając na jakiś czas L'Arc~en~Ciel. Brunet z kolei ciężko pracował nad promocją Acid Black Cherry, co zaowocowało pierwszym miejscem jego singla w rankingu Oriconu.
Wszystko szło po jego myśli nie tylko w pracy; każdą wolną chwilę spędzał z Hyde i z niejaką ulgą przyjmował to, że fani traktują jego związek z wokalistą Laruku jako żart. Mógł więc swobodnie się z nim spotykać, nie narażając się na napaście ze strony fotoreporterów lub ich wielbicieli. Wątpił również w to, by ktokolwiek wiedział, że razem mieszkają. Jedynym wyjątkiem był chyba Daigo, w którym Yasu miał teraz najlepszego przyjaciela.
Kiedy wrócił do sypialni, w samym ręczniku, zastał puste łóżko. Sądził, że Hyde będzie sobie słodko drzemał, czekając na niego, jednak zaraz się uspokoił, słysząc hałasy dochodzące z kuchni. Brunet wciągnął na siebie luźne spodnie oraz koszulkę, nie będąc zdziwionym, gdy zastał myszkującego w lodówce Hyde w samej bieliźnie.
- Co mi smacznego przygotujesz? - wymruczał Yasu, zanim przytulił się do jego pleców. Mężczyzna zerknął na niego przez ramię z szerokim uśmiechem, wyciągając kilka jajek, po czym zwinnie wyswobodził się z jego objęć.
- Zaraz zobaczysz - odparł tajemniczo Hyde, wyciągając z szafki patelnię. Ciemnowłosy obserwował go z uśmiechem, siedząc już przy stole i bawiąc się swoimi włosami. Ukochany kręcił się przy blacie, podrygując i podśpiewując coś cicho, co wprawiało go w rozbawienie. Mężczyzna często się tak zachowywał, nie tylko podczas gotowania, bo to właśnie Hyde królował w kuchni; Yasu utrzymywał, że ma do tego dwie lewe ręce.
- Pamiętasz o koncercie BREAKERZ, w ten weekend? - zapytał nagle, kiedy ukochany postawił przed nim talerz z tostami francuskimi. Natychmiast sięgnął po jednego i zaczął cicho chrupać.
- To ten nowy zespół Daigo, tak? Zdaje się, że obiecałem, że z tobą pójdę... - mruknął Hyde, jakoś bez przekonania. Podał Yasu jeszcze kubek ze świeżo zaparzoną kawą, zanim sam zabrał się za jedzenie. Brunet oczywiście od razu wyczuł jego niechęć. Trącił jego stopę pod stołem i uśmiechnął się ciepło.
- Kotku, nie musimy później iść na żadną imprezę. Pokażemy się tylko przed koncertem, obejrzymy występ, a potem znikniemy. W twoim samochodzie na parkingu - wymruczał i mrugnął do niego, zanim upił spory łyk kawy. Hyde burknął coś niewyraźnie, jednak Yasu dostrzegł na jego twarzy cień uśmiechu, domyślając się, że tym go kupił. - Może być? -
- Skoro obiecałem, to nie będę robił scen - odparł, zajmując się teraz swoim kubkiem kawy. Przez resztę dnia żaden z nich o tym nie wspomniał, choć Yasu chciał z nim jeszcze porozmawiać i uprzytomnić Hyde, jak ważni są dla niego przyjaciele. W końcu spędzał z ukochanym dużo czasu z jego znajomymi, głównie z pozostałymi członkami L'Arc~en~Ciel, lub muzykami takimi jak K.A.Z czy Ju-Ken, którzy pomagali mu przy jego solowym projekcie. Mimo to mężczyzna nie ukrywał swojej niechęci w stosunku do Shuse czy Daigo i jedynym, co powstrzymywało Yasu od nieco ostrzejszej wymiany zdań było postanowienie, by ten krótki urlop spędzili na samych przyjemnościach, bez kłótni.
Kolejnych kilka godzin spędzili na plaży, a właściwie na tarasie, który znajdował się nad samym brzegiem morza. Hyde leżał na brzuchu na miękkim materacu, zerkając z uśmiechem na Yasu, który siedział tuż obok i jak zahipnotyzowany wodził palcami po jego wytatuowanych na plecach skrzydłach. Zachwycały go wciąż tak samo, jak wtedy, gdy pierwszy raz mógł je zobaczyć na żywo i dotknąć, a ukochany nie ukrywał, że taki masaż był dla niego niezwykle przyjemny.
Siedząc tak na słońcu, tuż nad wodą, rozmawiali o wszystkim i o niczym, nie przeszkadzała im również zalegająca czasem cisza. W takich momentach Yasu kładł sie obok Hyde i wtulał w jego rozgrzany bok. Ukochany od razu przyciągał go bliżej siebie i zajmował się leniwymi pieszczotami, całując jego wargi, policzki, szyję, ramiona... Czasami dochodziło do czegoś więcej, ale ciemnowłosy nie czuł się niczym skrępowany, w końcu byli tam całkiem sami i nie było mowy, by ktoś ich zobaczył lub usłyszał.
Wracali do środka wynajmowanego przez nich domu dopiero wówczas, gdy słońce chowało się za horyzontem. Tam jedli kolację, przygotowaną oczywiście przez Hyde. Tego dnia mężczyzna tuż po jedzeniu zniknął gdzieś w głębi domu, jednak Yasu się tym nie przejmował. Posprzątał po posiłku i sięgnął po kilka czystych kartek oraz długopis, wracając do stołu, kiedy coś go tknęło, by zacząć pisać.
Kiedy usłyszał za sobą ciche kroki, Yasu zagryzł wargę i tym bardziej pochylił się nad notatnikiem, skrobiąc w nim szybko tekst piosenki, na której pomysł wpadł tuż przed momentem; nie chciał jednak go jeszcze pokazywać Hyde, który zwykł czytać większość jego tekstów, zanim jeszcze wylądowały na biurku jego managera.
- Skarbie, mieliśmy tutaj odpoczywać, a nie pracować - burknął za jego plecami mężczyzna, zanim przysunął sobie krzesło i również usiadł przy stole. Yasu zignorował jednak tę uwagę, zapisując już treść refrenu. Nim jednak dotarł do kolejnej zwrotki rozległo się głośne westchnięcie. Brunet poprawił okulary na nosie i zerknął na Hyde, który wpatrywał się w niego maślanym wzrokiem, podpierając głowę na dłoni.
- Co? - zapytał i zmarszczył brwi, nie rozumiejąc tego zachwytu ze strony ukochanego. Przecież jeszcze przed chwilą na niego warczał!
- Okularki - zachichotał Hyde i niemal położył się na stole, spoglądając na Yasu z dołu. Był teraz zdecydowanie za blisko, więc brunet odsunął nieco notatnik, tak by mężczyzna nie mógł do niego zajrzeć i w spokoju wrócił do pracy.
Jego spokój został jednak ponownie zakłócony, kiedy Hyde przekręcił głowę na bok i zaczął coś nucić pod nosem, jak małe dziecko. Czuł na sobie jego wzrok, ociekający słodkością i wiedział, że gdyby znów na niego spojrzał, to pewnie poddałby się z dalszym pisaniem, dlatego nie odważył sie podnieść głowy znad w połowie zapisanej kartki.
Rozległo się kolejne rozkoszne westchnięcie, które niemal zbiło go z pantałyku. Schował się za długą grzywką słysząc, jak Hyde przesuwa swoje krzesło, tak by siedzieć tuż obok niego. Zaraz potem coś ciepłego trąciło jego ramię, wraz z cichym miauknięciem.
Kiedy w końcu zerknął na mężczyznę, musiał się powstrzymać przed wybuchnięciem śmiechem. Zamiast tego na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. Hyde przytulał policzek do jego ramienia, spoglądając na niego z dołu błyszczącymi oczyma i wysuwając do przodu dolną wargę, tak że aż prosił się o pieszczoty.
- Nie patrz tak na mnie... - jęknął Yasu, starając się teraz jakoś zamaskować ten uśmiech. Ale Hyde udało się osiągnąć swój cel: brunet odłożył długopis na bok, niezdolny do dalszego tworzenia. Mężczyzna momentalnie podniósł się nieco na krześle i wyciągnął dłoń, by zdjąć z jego twarzy okulary.
- Kiss me, Cherry - miauknął ponownie, trącając nosem policzek Yasu, z którego odgarnął wcześniej jego włosy. Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Brunet odwrócił się do ukochanego i złożył na jego wargach czuły pocałunek, który został szybko odwzajemniony. - Chodź - rzucił krótko Hyde, odrywając się nagle od jego ust i podnosząc z krzesła. Chwycił dłoń Yasu i pociągnął go za sobą.
- Co znowu... - wymamrotał z rozbawieniem, pozwalając mężczyźnie prowadzić się w stronę łazienki.
- Mam tam coś dla ciebie - przerwał mu Hyde i zachichotał. Szarpnął Yasu mocniej za rękę i wciągnął go za drzwi, które zostały zamknięte z trzaskiem. W pokoju został jedynie notatnik, który wciąż leżał otwarty na stole. Blade światło sączące się z lampy padało na czarne znaki, które układały się w tekst piosenki:
Co się tam znajduje
Za tym niebieskim niebem?
Chcę, żebyśmy poszli i zobaczyli to razem
Sceneria promienieje przez zmieniający się kolor słońca
I niesie ze sobą nowo narodzoną radość,
tę niezmienną dobroć oraz małe krople mojego istnienia
Sceneria spowita w blasku księżyca zmienia kolor
I daje mi trochę ciszy
Twoja twarz, pogrążona w lekkim śnie, mnie uspokaja
I daję ci pocałunek na dobranoc
O czym śnisz?
Porozmawiajmy o tym, kiedy się jutro obudzisz
Porozmawiajmy o tym także pojutrze; porozmawiajmy o czym tylko zechcesz...
Co się tam znajduje
Za tym niebieskim niebem?
Chcę, żebyśmy poszli i zobaczyli to razem
Rozwiń swoje małe skrzydła
Będzie kilka deszczowych dni
Ale jestem pewien, że pojawi się tęcza, kiedy tylko miną*
_______
* Przytoczony tekst to tłumaczenie fragmentu piosenki Acid Black Cherry - この青空の向こうに (Kono Aozora no Mukou ni).
ale, że co? tak zakończyć? TAK ZA-KOŃ-CZYĆ??!! czy ja ci mam tyłek sprać? ja się nie piszę na takie coś >.< ja chcę wiedzieć co to za niespodzianka >.<
OdpowiedzUsuńTo już ostatni komentarz do TEGO opowiadania. Pisanie go nie przynosi mi wcale tak dużo radości, bo przecież chciałabym więcej! Ale wiem, że wszystko ma swój koniec. Więc i przyszedł.
OdpowiedzUsuńI cóż, hmm... Jest przepiękny. Myślę, że idealnie pasuje na zakończenie całej tej historii i chyba nie przesadzę z pochwałami, ale kiedy coś kończy się w taki sposób, w moim czytelniczym sercu zostawia przyjemne ciepło, z tą gorzką odrobiną żalu której nie uniknę.
Ale przejdę do treści. Na początku nie wydawałam z siebie nic, oprócz cichych pomruków. Tak, to było takie "mrrrrrr...". Kiedy Yasu pozwolił wodzie tak obmywać swoje ciało, to było największe z "mrr"!:D
Daigo, określony jako najlepszy przyjaciel - moja wielka i niespodziewana (mimo wszystko wciąż niespodziewana) radość!
I przecież na koncercie Breakerz będzie kto...? Akihide!!!:)
Dobrze, więc scenka podczas pisania piosenki. No to była słodycz ociekająca słodyczą! Chcę wiedzieć, czy to przyszło pod wpływem tej ślicznej weny czy w Twojej główce było już wcześniej? Bo ja jestem gotowa za nią, przytulać się do monitora i wcierać w niego resztki paćkadeł które mam na policzkach!
"Kiss me, Cherry". Tutaj działo się tak wiele... Przez te 20 rozdziałów, przeszliśmy dzięki Tobie przez śmiech (bo był nie raz), przez piski wywołane radością i nadmierną słodyczą (której nadmierność wcale nadmierna nie była), przez złość (bo nie raz i nie tylko ja, rzucałam przekleństwa w stronę Ka-yu), przez wielkie nadzieje... tak mocno życzyłam szczęścia Yasu i Hyde! A i nie raz było wzruszenie, z różnymi stopniami natężenia, z różnych powodów przychodzące. A to wszystko przychodziło przez Twoje słowa, którymi się z nami dzieliłaś. Jestem wdzięczna!<3
Muszę jeszcze poprzeć Karin: co to za niespodzianka?!
Co prawda ja lać Cię nie będę. Za długość też nie, choć jest bolesna.
Uh, teraz pomyślałam o Ka-yu. Ale przecież w Ich życiu nie ma już dla niego miejsca.
Dobrze zakończone! I ta piosenka... jejku.
Kochana... kłaniam się nisko Tobie za podziękowanie. Czuję się zawstydzona, bo wcale na nie nie zasługuję, nie. Więc dziękuję Ci za nie bardzo i za to, że pozwalałaś mi mieć, nie raz, wgląd w to co robisz.
Nie będę prosić Cię o informację na temat innych opowiadań, bo uznaję za oczywiste, że takie powiadomienie dostanę!^^
Arigatooooo Cherry!
Po pierwsze, to brawa za całość no i to zakończenie ! Goldfish dopiero co przeczytała i się załamuje. Bo to takie piękne było. To naprawdę piękne było. Tylko nie było Ka-yu - ok, przeżyłam.
OdpowiedzUsuńŻeby się takie zakończenia w życiu zdarzały !:) Nieeee, to by wtedy takich opowiadań nie było. W ogóle to tej piosenki nie ma na płycie żadnej, nie? Trzeba poszukać, bo tekst mnie urzekł! No i skończyłaś tak, jak kończy się wielkie reżyserskie dzieła, czyli furtka otwarta.
Dobra koniec.Będę Ci tu zaglądać za następnymi.
Goldfish dziękuje i pozdrawia!
Ostatni rozdział, aj aj aż się smutno robi jak sobie to człowiek uświadomi, ale cóż począć...
OdpowiedzUsuńUwielbiam czytać twoje fiki są cudne przemyślane i aż kipią uczuciami, czego w wielu innych mi brakuje.
Mam nadzieję że na obietnicach nie poprzestaniesz i że na tym blogu będzie jeszcze co poczytać :3
Jejku, popłakałam się ;_; Strasznie rzadko mi się to zdarza przy jakichkolwiek opowiadaniach, a tu... rany.
OdpowiedzUsuńChciałam w ogóle pogratulować Ci ogromnej klasy. Wszystko było starannie wyważone, połączenie emocji i tego, by całość nie była naiwna, ale taka niemal prawdziwa...
Świetnie pokierowałaś bohaterami (choć nadal jestem ciekawa, co z Ka-yu ;)), każda ich cecha wydaje się być naturalna, nie przesłodziłaś, nie przedobrzyłaś, a to jest naprawdę niezwykle cenne w obliczu wszystkich płaskich ficków, jakie można znaleźć.
Kiss me Cherry to perełka. Diamencik. Taki szkarłatny, jak wiśnia. Wyjątkowy.
Chciałam jeszcze zwrócić uwagę na to, jak opisywałaś sceny seksu - subtelnie, czarująco, bez typowej i pozbawionej finezji bezpośredniości. Nie opisywałaś kształtów, rozmiarów etc. (haha, Boże, jak to brzmi, wybacz) i dobrze! Zostawiłaś sporo naszej fantazji i to jest fantastyczne! Poza tym czułość, jaka biła z każdej tego typu sceny, nawet wtedy, gdy Yasu spał z Ka-yu, była naprawdę cenna. Seks nie był przedmiotowy, ale... ważny, ciepły, podniecający i po prostu... ach.
Zdecydowałaś się zakończyć w pięknym momencie, lepszego być nie mogło. Pozostawiłaś pożądany niedosyt, wywołując jednak szeroki uśmiech. Gratuluję Ci tego i dziękuję <3
Będę szukać Twoich opowiadań, bo naprawdę Kiss me Cherry zapadło mi do serca :3.
Gdybyś tu zajrzała i zechciała powiadomić o opowiadaniach, to daję swój nr gg: 6583285.
Czekam z niecierpliwością i pozwalam sobie wysłać całusa! :*
wiesz, przeczytalam wszystkie twoje opowiadania, i naprwde zadne przeczytane mi sie nie spodobalo tak by czytac je 3 azy...mam wybredny gust, czekam na nastepne czesi Bloody Cherry zycze weny ! Masz niezwykly talent , wiez?
OdpowiedzUsuńOstatnie dwa rozdziały były po prostu przepiękne, mam obsesję na punkcie Hyde i bardzo lubię Yasu, dlatego szybko stali się moim ulubionym pairingiem. W sumie twoje opowiadanie przeczytałam w nicałe dwa dni,warto były pisania komentarzy. Podobało mi się w nim wszystko - opisy bardzo głębokie, wzruszające, namiętnie i do tego zgłębiające psychikę bohaterów. Seks nie był opisany wulgarnie, bardzo subtelnie, co mi się szalenie podobało. Przez cały czas mocno przeżywałam uczucia bohaterów tak jakbym była nimi lub gdzieś obok, tak działasz na wyobraźnię. Do końca ani razu nie dałaś zbędnych opisów, wszystko domknięte na ostatni guzik, bez niedociągnięć, każdy uwielbia tego typu historie. Akcja działa się bardzo szybko, przez co nigdy nie dawałaś mi odetchnąć od natłoku wrażeń, np.rozdział o zerwaniu i tym o fałszywym wyznaniu Hyde bardzo mnie poruszył. Bardzo spodobało mi się to, że dałaś kilka odniesień do piosenek. To na prawdę dało wiele do myślenia. No i, Yasu w tym opowiadaniu jako taka sierotka Marysia idealnie wypadł w swojej roli, no i Hyde jako seme. On jest taki charyzmatyczny, mrauu.xd Mój ideał mężczyzny. ^^ Ten i poprzedni chapter był taki słodziutki, takie powinny być zawsze zakończenia yaoi. Ale też mi szkoda,że nie napisałaś co to za niespodzianka. Ze wszystkich rozdziałów poza tym o zerwaniu i wyznaniu najbardziej lubię ten, w którym Hyde po raz pierwszy pobił się z Kazu. To były boskie sceny. Bardzo udane. Uwielbiam twój styl pisania, w Blogosferze wielu próbuje pisać, ale mało kto umie. Powtarzam się, ale masz wielki talent i mam nadzieję, że kiedyś coś napiszesz z tym pairingiem lub samym Hyde jeszcze i że w ogóle coś jeszcze napiszesz. No i, liczę że może jeszcze kiedyś wejdziesz na tego bloga i przeczytasz te wszystkie krótkie komentarze, które ci pozostawiłam. Tylko w tym przedostatnim nie pisałam nic, bo od razu zabrałam się za czytanie ostatniego. Na pewno masz u mnie wielkiego plusa za ten pairing, też uważam, że te wszystkie fiki z innymi zespołami j-rock się przejadły, no bo ile można tego czytać? Oczywiście to nie znaczy, że są złe, ale ile można? Ale tego pairingu czuję wielki niedosyt i raczej nie sądzę, by mi się kiedykolwiek znudził. ^^ Zastanawiają mnie drobiazgi np. Co sądzi rodzina Hyde i Yasu o nich? Co dalej robi Kazu? Czy Hyde kiedykolwiek wyprowadził z błędu prasę o ojcostwie dziecka Megumi? Bo przecież prasa mogłaby zarzucić, że nie zajmuje się dzieckiem, jest niedobrym ojcem. No i, zastanawia mnie co, by to było w realu, tzn.co byłoby, gdyby ich fani wiedzieli, że są wciąż razem np.od 20 lat, to z jakim szokiem, by to przyjęli, że to jednak nie żart wymyślony na potrzeby mediów. Większość to, jednak moje gdybanie i nie jest tak ważna dla fabuły, no i czasem jednak niedopowiedzenia są lepsze, bo z drugiej strony, gdybyś napisała o reakcji ich rodziców, nie traktowałabym tego serio. Więc nie mam żalu, bo tak jest świetnie, ale to oczywiście nie oznacza, że mnie to nie ciekawi. :) Podoba mi się twoja dbałość o szczegóły, dopasowanie realiów z prawdziwej historii. No i, niechęć Hyde do Daigo, z tego co wiem to się ponoć lubią, Daigo uważa się za fanatyka Hyde zaraz po Yasu, ale mi utknęło w pamięci jak Hyde w jednym z wywiadów w telewizji powiedział, że Daigo kopiuje wiele japońskich zespołów i choć w całej reszcie wypowiedzi było czuć nutę sarkazmu to w tym zdaniu zdawał się mówić prawdę, więc ja zawsze wolę o tym, że jednak się nie lubią, choć nic do niego nie mam. To wina mojego chorego umysłu.xd
OdpowiedzUsuń* było warte
OdpowiedzUsuń* wolę myśleć
Wybacz za literówki w zdaniach.