3 kwietnia 2012

Rozdział XI

Byłam zawiedziona po ostatnim rozdziale. Uważam, że to jeden z lepszych odcinków, jakie napisałam odnośnie tego opowiadania i liczyłam na pełne ciepłych słów komentarze, ale zamiast tego otrzymałam ich nieco mniej, niż zwykle. Mój zapał do pisania wówczas niego ostygł i obecnego rozdziału nie pisałam już z taką radością, oczywiście nie twierdzę, że jest zły, bo też raczej zaliczam go do tych "całkiem niezłych". Tym razem liczę na wasze wsparcie i motywację do dalszego pisania, bo to wcale nie jest takie łatwe! A rozdział dodaję tak jak zwykle, we wtorek, co drugi tydzień, więc proszę mnie nie pospieszać. Jeśli nie dodałam rozdziału rano, to też się nie bulwersujcie, bo mam czas do północy, o ile się nie mylę. A teraz zapraszam do czytania.

*****




    Jeszcze kilka dni temu Hyde nie sądził, że będzie mógł tulić do siebie tę kruszynę, zwłaszcza u siebie w mieszkaniu. Propozycja wyjazdu do Tokio była zupełnie nieprzemyślana i wokalista przez jakiś czas bił się z myślami, czy dobrze zrobił, jednak zachwyt ze strony Yasu i ten błysk w jego oczach skutecznie sprawił, że rozwiały się jego wszelkie wątpliwości. Jedynym stresującym momentem przed ich wspólnym wyjazdem była rozmowa z matką chłopaka, do której Hyde był kompletnie nieprzygotowany.
    - Tokio? Hiko, nie jestem pewna, że Yasunori będzie mógł Ci towarzyszyć - mruknęła ze zmartwieniem pani Hayashi, przyglądając się z uwagą przebranemu Hyde, jakby chciała zwietrzyć podstęp, który przecież można było wyczuć na kilometr. Mężczyzna w odpowiedzi uśmiechnął czarująco, starając się, by wyglądało to naturalnie.
    - Moi rodzice podjęli decyzję o wyjeździe tak nagle... Wystarczy nam choćby tydzień, będę się czuła raźniej w obcym mieście i może uda mi się przez ten czas z kimś zaprzyjaźnić - szczebiotał Hyde, trzepocząc przyklejonymi rzęsami i robiąc przy tym minę zbitego szczeniaka, co wyglądało w jego wykonaniu niezwykle uroczo, jak mu nieraz mówiono.
    - Nadal nie jestem przekonana... - westchnęła kobieta, na co wokalista Laruku popisał się grą aktorską i spuścił nagle głowę, udając że zaczyna płakać, choć w rzeczywistości miał ochotę się roześmiać. Momenty, w których musiał ukrywać swoją tożsamość pod warstwą makijażu i damskimi ciuszkami zawsze go bawiły.
    - N-nie chcę jechać tam sama... Będę tęskniła za Yasu! - pisnął cienko i podniósł dłoń, by otrzeć rękawem sweterka wyimaginowane łzy. Było w tym ziarnko prawdy: ostatnio Hyde poświęcał mu bardzo mało i naprawdę tęskniłby za chłopakiem; w końcu nie po to przebył tak duży dystans w tym głupim przebraniu, by móc nacieszyć się rudowłosym jedynie dobę. Zapragnął go mieć przy sobie na dłużej, może nieco lepiej poznać. Dowiedzieć się, czego tak naprawdę oczekuje od niego Yasu, co lubi, a czego nie.
    Zakochać się.
    Wcześniej uważał uczucia za zbędny dodatek, niepotrzebny balast i niespecjalnie pałał empatią w stosunku do innych. Dopiero nastolatek sprawił, że coś w nim drgnęło i postanowił się do niego zbliżyć, będąc właściwie pod wrażeniem tego bezgranicznego oddania i uwielbienia z jego strony. Jeśli właśnie to ludzie nazywali miłością, to chciałby móc okazywać to uczucie równie mocno, co Yasu. To zabawne, ale Hyde czuł, że właśnie od niego mógłby się tego nauczyć: jak kochać, jak być w kimś w związku.
    Pani Hayashi połknęła haczyk, podczas gdy wokalista Laruku w dalszym ciągu kłamał jak z nut i zanosił się szlochem, skrzętnie ukrywając swoją twarz. Usłyszawszy w końcu pozwolenie na wyjazd, natychmiast się rozpromienił i rzucił kobiecie na szyję, a następnie popędził do pokoju Yasu, by przekazać mu dobre wiadomości i pomóc się spakować. Zapowiadał się naprawdę wspaniały tydzień!
    Ostatni raz widział chłopaka tak rozpromienionego, gdy oszukał go mówiąc, że odwzajemnia jego uczucie. Mimo wyrzutów sumienia nie chciał cofnąć czasu. Wynagradzał mu teraz to kłamstwo, zabierając go w najpiękniejsze miejsca, jakie znał w Tokio oraz w takie, do których sam miał pewien sentyment. Yasu był wyraźnie zauroczony tym miastem, jego atmosferą; tym, że nigdy nie śpi, wręcz przeciwnie - nocą stolica tętniła życiem jeszcze bardziej, niż za dnia. Nieustannie unosiła się nad nim jasna łuna, która sprawiała, że w sypialni Hyde było widno.
    Te momenty lubił najbardziej, gdy leżeli razem w łóżku wtuleni w siebie, niekoniecznie nadzy. Yasu często po całym dniu spędzonym w centrum nie miał siły na żadne zabawy, więc zwyczajnie kładł się na materacu, a Hyde tuż przy nim, najczęściej przytulając się do jego drobnych pleców. Choć żaden z nich nie powiedział tego głośno, to mężczyzna wyraźnie czuł, że zbliżyli się do siebie podczas tych kilku dni. Yasu nie krępował się już jego obecnością, nagością, czy choćby czułymi gestami w miejscach publicznych, jak to miało miejsce wcześniej.
    Rudowłosy przewrócił się nagle na plecy i zerknął na Hyde z dołu. Uśmiechał się tak rozkosznie, że wokalista miał ochotę zamknąć go w swoich ramionach i już nie wypuszczać. Yasu wyciągnął dłoń i pogładził nią policzek ukochanego, chwilę później obrysowując opuszką palca kontur jego ust. Uwielbiał takie pieszczoty z jego strony, chłopakowi również sprawiały one przyjemność. Teraz jednak nie umknęło uwadze Hyde to, że wyraźnie posmutniał, a z jego ust zniknął wcześniejszy uśmiech. No tak, zostały jeszcze tylko dwa dni...
    - Nie chcę tam wracać - mruknął cicho Yasu, unosząc wzrok i zerkając mu prosto w oczy. W jego ciemnych tęczówkach malowało się coś na kształt smutku wymieszanego ze strachem, którego wcześniej mu nie okazywał. Hyde objął go mocno i ucałował w czubek głowy, chcąc go w ten sposób uspokoić. - Pozwól mi tutaj z tobą zostać, nie będę ci przeszkadzał w pracy... Porwij mnie, wymyśl coś -
    Nie mógł się powstrzymać od uśmiechu, gdy usłyszał jego ostatnie słowa i w milczeniu przytulił go do siebie mocniej, czując jak Yasu przyciąga go bliżej i uczepia się mocno jego ramion.
    - Mam porwać swoją księżniczkę? Wydaje mi się, że już to zrobiłem, za przyzwoleniem twojej matki. Obawiam się jednak, że ktoś mógłby wpaść w szał, gdybym cię teraz nie oddał... - dodał ostrożnie, zerkając Yasu prosto w oczy. Oboje wiedzieli, że w Ka-yu pewnie by coś pękło i chłopaka czekałyby same nieprzyjemności, jeśli nie wróciłby za dwa dni do Hirakaty.
    Rudowłosy spiął się na całym ciele i przyciągnął Hyde bliżej do siebie, a mężczyzna dostrzegł w jego spojrzeniu nieznany dotąd błysk, wyrażający stanowczość. Zdziwiło go to i jednocześnie zaintrygowało. Gdy tylko rozchylił wargi, by cokolwiek dodać, Yasu wpił się w nie i wsunął kolano między uda Hyde, ocierając się o niego sugestywnie. Takiego go jeszcze nigdy nie widział, ale nie mógł powiedzieć, by mu się to nie podobało... Ten chłopak nigdy nie przestanie go zaskakiwać.
    - Nie chcę o nim rozmawiać - wymamrotał Yasu spod jego warg, teraz niewinnie zarumieniony, jakby to, co przed chwilą zaszło nie było jego sprawką. Hyde podniósł brew, coraz bardziej zainteresowany tą grą. Do tej pory poznał jedynie jedno jego wcielenie, to słodkie i niewinne, kiedy chłopak przy jego pocałunku czy dotyku dostawał ciemnych rumieńców; był jednak pewien, że gdzieś głęboko w nim drzemie uśpiona drapieżność i perwersja, która przed momentem dała o sobie znać.
    Trzeba będzie więc tego kociaka z niego wydobyć...
    - A o czym chciałbyś porozmawiać, mon cheri? - wyszeptał Hyde, postanawiając przystać na tę zabawę. Złożył na jego wargach kolejny pocałunek, w tym momencie czując, jak chłodne palce Yasu rozpinają jego koszulę. Bardzo dobrze... Jego kochanek szybko się uczył, doskonale wiedział już, jak sprawić mu przyjemność. Gdy jego szczupłe dłonie znalazły się na odkrytym torsie Hyde, sunąc po nim w dół i zahaczając o jego skórę paznokciami, mężczyzna nagle chwycił go za nadgarstki.
    - Hyde-sama... - Znów spoglądał na niego zawstydzony Yasu, ten sam, którego poznał kilka miesięcy temu po jednym z koncertów Laruku. Przesłodkie stworzenie i przebiegłe zarazem. Spytnie wymyślił całą tę zabawę - gdy tylko mężczyzna go całował, chłopak stawał się nagle pewien siebie i nie wahał przed niczym, wkrótce wsuwając niecierpliwe dłonie w spodnie Hyde. Kiedy jednak przerywał pieszczoty, Yasu ponowie oblewał się rumieńcem i zabierał ręce.
    Niespiesznie zaczął rozbierać kochanka, całując każdy odkryty fragment jego ciała. Chłopak każde ich zbliżenie przeżywał tak, jakby robili to po raz pierwszy, ucząc przy okazji Hyde, że seks powinien być czymś wyjątkowym, a nie codzienną rutyną. Prawdą było to, że zanim mężczyzna poznał Yasu zwykle nie zwracał uwagi, z kim spędza noc i za każdym razem wyglądało to tak samo, a on sam zaczynał się tym nudzić.
    - Hyde... - wyszeptał cicho rudowłosy, niezwykle kuszącym tonem, któremu wokalista nigdy nie umiał się oprzeć. Zerknął na niego, trącając jeszcze językiem okolice jego pępka, zanim przysunął swoją twarz do szyi Yasu. Ten rozchylił w zapraszającym geście swoje wargi, najwyraźniej chcąc, by mężczyzna znów zaczął go całować. Mały zboczeniec.
    Hyde z przyjemnością wpił się po raz kolejny w te miękkie usta, wprost stworzone do pocałunków. Ręce jego kochanka automatycznie oplotły go w pasie i przyciągnęły do siebie mocno, jednocześnie na niego napierając, tak że po chwili to ciemnowłosy leżał na plecach, a Yasu usadowił się na jego biodrach, wykorzystując rozkojarzenie mężczyzny. Hyde oczywiście nie spodziewał się z jego strony takiej śmiałości, ale nie zamierzał protestować. W dalszym ciągu całował go zachłannie, gdy chłopak zakołysał biodrami, ocierając się wówczas o jego klejnoty.
    - Coraz bardziej podoba mi się ta rozmowa... - mruknął rozbawionym tonem Hyde, obserwując jak Yasu natychmiast nieruchomieje i speszony spogląda gdzieś w bok, zupełnie jakby był zawstydzony tą pozycją. Zaczął zagryzać nerwowo wargi i sunąć drżącą dłonią po torsie mężczyzny, co jemu samemu bardzo się podobało. Przesunął lodowatymi palcami po pośladkach chłopaka, wywołując u niego rumieńce. Widział, jak kochanek dygoce, jak bardzo go teraz pragnie, jednak oczywistym było, że nie powie tego na głos. Zamiast tego spiął mięśnie i uciekł biodrami przed jego dotykiem, ponownie ocierając się o Hyde. - Doprowadzasz mnie do szaleństwa, cherry... - wyszeptał seksownym tonem, chwilę potem wchodząc w kochanka, który nie umiał powstrzymać się od głuchego jęku.
    Wokalista posłał mu buziaka w powietrzu i zachichotał cicho, chcąc by Yasu teraz mimo wszystko nieco się ośmielił i bez tych pocałunków przejmował inicjatywę. W międzyczasie poruszył powoli biodrami, prowokując kochanka do kolejnych cichych jęków. Chłopak przylgnął do niego i otulił jego szyję swoim gorącym oddechem, w końcu nieśmiało nabijając się na jego nabrzmiałą męskość, sprawiając, że podniecenie Hyde rosło. Pozwolił mu jednak stopniowo przyspieszać ruchy, a sam dostosowywał się do tego tempa, dbając przede wszystkim o to, by to Yasu odczuwał rozkosz.
    Spojrzał mu prosto w oczy, gdy chłopak uchylił powieki i podniósł się, tak że teraz siedział na biodrach Hyde. Nie przerywał stosunku i coraz głośniej pojękiwał bezwstydnie,pieszcząc tym słuch mężczyzny. Wokalista syknął cicho, gdy Yasu oparł dłonie na torsie i wbił w niego paznokcie, najwyraźniej szukając jakiegoś punktu zaczepienia. Co ciekawe, tym razem nie uciekał nigdzie wzrokiem, jak zawsze, tylko odważnie odwzajemniał spojrzenie, co im obu dostarczało całkiem nowych doznań.
    - H-hyde-sama... - wyjęczał dość głośno chłopak, niespodziewanie zaciskając na nim mocno swoje mięśnie. Mężczyzna znów zaobserwował, jak lśniące od potu ciało kochanka znów drży z podniecenia. Wyszedł na przeciw ruchom jego bioder i sam wykonał kilka głębokich pchnięć, na co Yasu zareagował niemal zmysłowym krzykiem, tym bardziej spinając się na całym ciele. - Ta-aak, Hyde! - Urywany oddech chłopaka stawał się coraz głośniejszy, a wokalista czuł, że ani jemu, ani Yasu wiele nie potrzeba, by osiągnąć spełnienie.
    - Cherry... - wyszeptał chrapliwym głosem, kładąc dłonie na udach kochanka i zdecydowanie przyciągając do siebie mocniej jego pośladki. Spojrzenie Yasu było już lekko zamglone, nieprzytomne z rozkoszy, którą dawał mu Hyde.
    - H-hyde... Ach! - wykrzyknął młodszy i w tym momencie zacisnął powieki. Gdy mężczyzna dostrzegł, jak kochanek wygina się seksownie w łuk, odrzuca długie włosy do tyłu i rozchyla swoje wargi, jemu samemu zmiękły nogi i sekundę później poczuł, jak ogarnia go cudowny błogostan. Ledwie powstrzymując się od jęku, zacisnął usta i w dalszym ciągu wpatrywał się w Yasu jak w obrazek, mając wrażenie, jakby czas stanął w miejscu.
    Gdy chłopak w końcu wtulił się w jego ciepły tors, dzięki czemu mógł poczuć, jak mocno i szybko bije serce rudowłosego, Hyde był naprawdę szczęśliwy. Kochał sprawiać mu przyjemność, troszczyć się o niego, widzieć ten uśmiech na jego twarzy; widzieć, jak Yasu stara się mu odwdzięczyć za to całe ciepło i czułość z jego strony.
    Naprawdę go kochał.


***


    Siedząc już w przedziale mrużył oczy przed padającymi promieniami zachodzącego słońca. Wlepiał swój wzrok w ten szary las złożony z wieżowców, który z każdą chwilą stawał się coraz mniejszy, aż w końcu stał się całkiem niewyraźny i Yasu widział jedynie małą plamkę, która jaśniała pośród zapadających ciemności. Myśl o tym, że niebawem znów znajdzie się w tej nudnej, bezbarwnej Hirakacie, że będzie musiał wrócić do szkoły i wznowić działalność zespołu, napawała go niechęcią do życia.
    Czas spędzony bez Hyde uważał za czas stracony. Mężczyzna niemal siłą wepchnął go do pociągu, bo Yasu za nic w świecie nie chciał opuszczać ukochanego. Rozmyślał o nim całą drogę, zastanawiał się, czy on też jest teraz przy nim myślami, czy już tęskni. Całkiem niedawno, podczas tego pobytu w Tokio, uświadomił sobie, że jest uzależniony od Hyde i automatycznie zaczyna źle się czuć, gdy nie ma go w pobliżu. Tak było i tym razem: ogarnął go dziwny niepokój jak i wrażenie, że za moment zemdleje. Resztę podróży spędził siedząc jak na szpilkach i modlił się, by znaleźć się już w swoim łóżku.
    Spodziewał się, że na peronie zastanie jedynie swoją zatroskaną matkę, choć w trakcie rozmowy telefonicznie wyraźnie jej powiedział że poradzi sobie sam z powrotem do domu w środku nocy. Był więc zdziwiony, gdy w słabym świetle latarni na dworcu dostrzegł kobietę w towarzystwie Ka-yu. Nie podobało mu się to.
    - No nareszcie! - powiedział basista i jak gdyby nigdy nic podszedł do Yasu, by przytulić go do siebie, mając przy tym na ustach szeroki uśmiech. - Stęskniłem się -
    - Ja... też - odparł niepewnie rudowłosy i poklepał Ka-yu po plecach w przyjacielskim geście. Nie chciał robić przy matce żadnych scen, która najwyraźniej była zachwycona widząc, jak między tą dwójką znów panują dobre stosunki.
    - Jak tam Hiko? Pewnie już tęskni i wydzwania? - zapytała pani Hayashi, sięgając po torbę Yasu, mimo jego protestów. Chłopak pokiwał głową i zagryzł wargi, napotykając badawcze spojrzenie Ka-yu, które wprowadzało go w zakłopotanie.
    - Może ja zaniosę torbę do taksówki, Hayashi-san? - spytał z udawaną uprzejmością Kazu. Kobieta podała mu bagaż, a sama chwyciła Yasu za łokieć i zaczęła ciągnąć go w stronę samochodu. Ich zachowanie wydawało mu się bardzo sztuczne, jakby oboje snuli jakiś spisek. Chłopak obawiał się, że jest niedaleki prawdy w swoich przypuszczeniach.
    - To miłe z twojej strony Kazuyuki, że zaoferowałeś mu swoją pomoc w nadgonieniu szkolnego materiału z tamtego tygodnia. Wpadniesz jutro do nas na obiad? - szczebiotała z uśmiechem matka Yasu, gdy cała trójka znalazła się już w taksówce, kierując w stronę domu państwa Hayashi. Rudowłosy starał się unikać zerkania na Ka-yu. Trudno było uwierzyć w to, że basista ot tak próbuje odbudować ich dawne dobre stosunki, a może nawet i przyjaźń, zachowując się przy jego matce jak wzorowy kolega i uczeń.
    Czyżby przez ten tydzień jego nieobecności wydarzyło się coś, co zmieniło nastawienie Ka-yu do niego i Hyde? Prócz tego, że niewątpliwie zdenerwował go swoim nagłym wyjazdem. Yasu nie miał pojęcia, co ma o tym wszystkim myśleć. Uspokajał go jedynie fakt, że ciemnowłosy nie robił żadnych aluzji, nie próbował go dotykać, ani obejmować. Wysiadając z taksówki również pożegnali się tak, jak dawniej: mocnym uściśnięciem dłoni. Może to on miał już obsesję i wszędzie węszył podstęp?
    Nazajutrz Ka-yu przyszedł ze skserowanymi notatkami dla Yasu, o dziwo nie wspominając w ogóle o ostatnim tygodniu, jakby już zapomniał o całej sprawie. Rudowłosy z zaskoczeniem uzmysłowił sobie, że całkiem miło spędził z nim dzień: zjedli obiad, później ustalili terminarz prób Janne i rozmawiali o różnych głupotach, nie dotykając w ogóle tematu Laruku i Hyde.


***


    Uśpienie czujności Yasu było dziecinnie proste, mimo że przez cały czas miał ochotę wybuchnąć i wygarnąć mu całą nagromadzoną w nim złość. Starał się jednak trzymać nerwy na wodzy i w dalszym ciągu zgrywać idealnego faceta, z którym Yasu mógł porozmawiać na każdy temat i któremu mógł powierzyć każdy sekret. Nie było to wcale łatwe i przyjemne, ale czego się nie robi, by zdobyć serce ukochanego?
    Cieszył go fakt, że Yasu co chwila zerkał z utęsknieniem na telefon, ale Hyde najwyraźniej postanowił go unikać. Wszystko szło po jego myśli: wokalista nie miał z kim spędzać wolnego czasu, więc znów garnął się do Ka-yu. Ten nie był jednak pewien, czy intencje chłopaka są szczerze, ale mógł się o tym przekonać już w najbliższy weekend.
    - Coś taki zadowolony? - zapytał basista podejrzliwym tonem, kiedy Yasu krzątał się po swoim pokoju ewidentnie szykując się do wyjścia.
    - Hyde dzisiaj przyjeżdża, obiecał mi - oświadczył z uśmiechem wokalista. Ach, więc to dlatego chłopak zmienił kolor włosów na ładny, ciemny brąz, w którym swoją drogą było mu do twarzy, w przeciwieństwie do poprzedniego zabarwienia. Gdyby nie fakt, że Kazu postanowił zobyć jego zaufanie za wszelką cenę, najchętniej zamknąłby go teraz w pokoju, by nie dopuścić do spotkania.
    - Bawcie się dobrze, gołąbeczki - niemal wycedził przez zęby, siląc się na uśmiech. Brunet na szczęście nie wyczuł tego złowrogiego tonu i jak gdyby nigdy nic podkreślił usta błyszczykiem. Ile on by dał, by móc pocałować te ponętne wargi... Podniósł się z łóżka, na którym siedział i skierował swoje kroki w stronę drzwi, licząc na to, że Yasu go zatrzyma.
    - Odezwę się jutro wieczorem - odparł chłopak, chichocząc podekscytowany. Był teraz taki uroczy! Kazu żałował, że wokalista nie szykuje się tak na ich randkę. Gdyby Yasu tylko zechciał... Basista zorganizowałby dla niego choćby kolację przy świecach, która oczywiście skończyłaby się bardzo przyjemnie.
    - Mhm, to do jutra - mruknął Ka-yu, ostatecznie wychodząc. Coś mu mówiło, że chłopak zdąży za nim szybciej zatęsknić i Hyde pójdzie w odstawkę, przy czym ta wizja napawała go entuzjazmem i pewnością siebie. W końcu miał Yasu już w garści, skoro zaczął mu znów ufać. W każdym razie na tyle, by zwierzać się mu z sekretnych randek z wokalistą Laruku, a jak się domyślał niewielu dostąpiło tego zaszczytu.
    Resztę wieczoru planował spędzić samemu, u siebie w domu, razem z gitarą basową. Próbował skomponować jakieś nowe melodie dla Janne, co jednak ostatnio dość kiepsko mu szło, podobnie jak reszcie zespołu. Jakimś cudem udawało mu się zajmować swoje myśli na grą, koncertami, co zaczął praktykować, gdy Yasu zniknął na tydzień. Z tego zamyślenia wyrwał go dopiero telefon, który dzięki wibracjom niemal niecierpliwie podrygiwał na jego biurku, przy którym siedział. Zerknął na wyświetlacz.
    Yasu.
    - Wszystkie hotele zajęte i chcecie się u mnie przespać? Nie ma spra... - zaczął Ka-yu, z początku nie dając przyjacielowi dojść do słowa, jednak gdy usłyszał w słuchawce ciche pociągnięcie nosem wiedział, że coś jest nie tak i ta jego biedna owieczka pewnie już się rozklejała. Usiadł prosto na krześle i zmarszczył brwi. Co ten dupek mu zrobił? Próbował zgwałcić? Zabije go... - Co jest? -
    - Wystawił mnie... Myślałem, że spóźnił się na pociąg, więc czekałem na następny. I kolejny, ale Hyde nie było. Nie odbiera telefonu, nie odpowiada na moje maile - mamrotał gorączkowo Yasu, najwyraźniej spanikowany i bliski wybuchnięcia płaczem. Ka-yu zacisnął pięści.
    - Wciąż jesteś na dworcu? -
    - Nigdzie się nie ruszałem... - burknął cicho.
    - Więc czekaj na mnie, ja zaraz po ciebie przyjdę. I nie rycz, to nie koniec świata. Idziemy na piwo, jasne? - Basista niemal usłyszał przez słuchawkę, jak Yasu kiwa głową i po chwili się rozłącza. Było mu go żal. Nie dlatego, że wygłupił się czekając na tego swojego kochasia tyle czasu na peronie, ale raczej dlatego, ponieważ ulokował swoje uczucia w niewłaściwej osobie.
    Przecież na pierwszy rzut oka widać, że Hyde to ktoś nieodpowiedni dla niego: zapracowany, wiecznie zajęty robieniem kariery, mieszkający tak daleko... Dlaczego on do cholery nie dostrzega, że ma u swojego boku idealnego faceta?! Ale nareszcie ma szansę, by rozkochać w sobie Yasu do szaleństwa. Właśnie teraz, kiedy Hyde postanowił z niego zrezygnować, kiedy chłopak jest zagubiony i czuje się samotny, potrzebuje ramienia, na którym mógłby się wypłakać.
    Już niedługo, Yasu...

8 komentarzy:

  1. do połowy notki lubiłam Hyde'a... podczas końcówki miałam ochotę go zabić >.< a Ka-yu? działa mi na nerwy tym spiskowaniem i udawaniem... mam nadzieję, że Yasu przejrzy na oczy, nim da się wciągnąć w pułapkę "przyjaciela"... ciekawi mnie co znowu Hyde'a odwalił

    OdpowiedzUsuń
  2. a mira musiała dwa razy przeczytać ostatni akapit bo nie wierzyła... ale z drugiej strony... lubię takie zwroty akcji, ciekawiej jest :D
    no to nasuwa się pytanie: Co takie odwaliło wokaliście Laruku?
    Jeśli jego nieobecność nie jest spowodowana jakimś wypadkiem to jak dla mnie się przestraszył tego co czuje, że zaczęło mu na kimś aż tak zależeć. No, ale tak jak pisałam, mógł go także spotkać jakiś wypadek tak więc mira będzie grzecznie czekać dwa tygodnie by się tego dowiedzieć :D
    ale wracając do rozdziału- pierwsza część u miry wyglądała tak:
    1. Jakbym ja chciała zobaczyć Hyde namawiającego matkę Yasu.
    2. No w końcu Hyde, coś ci świtać zaczęło!
    3. Yasu, ty tygrysie :D
    4. Ach *rozpłynęła się*
    To tak w punktach jak to po kolei wyglądało :D
    co do drugiej części... uzależnienie od drugiego człowieka... wiem co Yasu przeżywa... z jednej strony jest to piękne, ale z drugiej... trochę przerażające, każde uzależnienie jest złe bo się przez nie przestaje racjonalnie myśleć.
    A ci do Kazu... z jednej strony mnie wkurza kombinując... jak się kogoś kocha to się chce by była ta osoba szczęśliwa, nie można kogoś na siłę uszczęśliwiać, ale z drugiej strony... po prostu chciałabym by był dla Yasu wsparcie, zwłaszcza teraz...
    oh my hude, ale sie rozpisałam... znowu~~

    a teraz kilka słów do autorki: dziękuję, uwielbiam, będę czekać nawet miesiącami, powodzenia, 3mam kciuki! XD

    OdpowiedzUsuń
  3. fanka Twoja i nowej Mei:D4 kwietnia 2012 19:27

    No dobra, to teraz ja:D

    Mój ulubiony fragment znalazłam prawie na początku, kiedy to "Rudowłosy przewrócił się nagle na plecy..." Tak, ten akapit wywołał u mnie pierwsze poważniejsze emocje.
    Ośmielenie Yasu i cała ta scena, ze swoją lekką pikanterią i miłosnym nastrojem wyszła Ci bardzo dobrze. Czułam, że w tym ich pokoju powietrze jest gęste od pożądania ale i od czułości i to jest coś co zasługuje na pochwałę, droga Cherry! Więc Cię chwalę i wyrażam swój podziw<3

    "- Cherry... - wyszeptał chrapliwym głosem, kładąc dłonie na udach kochanka i zdecydowanie przyciągając do siebie mocniej jego pośladki." - to taka prywatna fantazja...?:D

    Cieszę się, że Hyde w końcu uświadomił sobie swoje uczucie. Z niego też jestem dumna!

    Dobrze, Ka-yu dobrze działa!^^ Właściwie tak powinien zachować się przyjaciel, więc jakie by nie były jego zamiary, dobrze, że Yasu ma teraz kogoś przy sobie.
    A jeśli Ka-yu okaże się mistrzem nakładania masek i jeszcze część czytelniczek zacznie brać z niego przykład i co będzie?
    No cóż, nie da się ukryć, że zakończyłaś to w niesamowicie intrygujący sposób. Ciężko będzie teraz czekać dwa tygodnie, ale...
    jak widać, warto czekać na kolejną perełkę, którą tu dostarczasz:)

    Och nie, właśnie z tych emocji przewróciłam kubek z herbatą!!!

    Ten rozdział zleciał mi aż za szybko. Po ostatnim zdaniu pozostało mi tylko takie "To już...?"

    Więc bardzo Ci dziękuję Cherry i życzę Ci jak najwięcej weny na jeszcze dłuższe odcinki:)
    Wspaniała robota!

    OdpowiedzUsuń
  4. Robi się ciekawie... Czekam na dalszy rozwój wydarzeń. Nie wiem dlaczego, ale liczę na to, że Kazu wreszcie osiągnie swój cel.

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaaa.. ;O ja chce więcej T^T

    Ten rozdział był genialny. Wielbię.


    Intryguje mnie strasznie co się stało z Hyde ;O

    (Nieogarnięte komentarze Kiyuu)

    OdpowiedzUsuń
  6. Łah~! Zaczęłam czytać to opowiadanie dziś i... się zakochałam <3. Kocham twórczość, jak i samą osobę Yasu, a pairing z Hyde, to... łohohohohoh, coś cudownego <3. Szczególnie, że Ty tak świetnie to wszystko opisujesz i naprawdę nie mogę doczekać się już następnego rozdziału. Mam nadzieję, że wena dopisze i wyczarujesz nam coś tak cudownego, jak poprzednie rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny rozdział za mną i naprawdę nie zawiodłam się <3 Wspaniale się czyta, szybko, płynnie i zainteresowaniem, co zdarzy się za chwilę ^^.
    A mnie się takie odwrócenie sytuacji - tj. brak Hyde na stacji - podoba! Nie może cały czas być różowo i mięciusio xDDD. Dobrze, niech się dzieje! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wiem już co pisać, każdy rozdział jest idealny. Wkurza mnie Kazu, ale czego nie robi się z miłości. Rozumiem, że czuje się zraniony. Ciekawe czemu Hyde się nie zjawił? Przestraszył się swoich uczuć? Olał? Był z kimś innym? Coś mu wypadło?

    OdpowiedzUsuń