Wybaczcie te dwa dni opóźnienia, ale miałam mały mętlik w głowie i nie umiałam się skupić na pisaniu. Rozdział dodaję dzisiaj, na dzień przed moim wyjazdem do Paryża, a więc niewykluczone, że i kolejny rozdział będzie spóźniony (ale bez obaw, to jeszcze nic pewnego!). Życzcie mi spędzenia mile czasu przez najbliższe sześć dni, a was zapraszam do czytania. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim odcinkiem! :)
*****
Yasu rozejrzał się niepewnie po klubie. Nie lubił takich miejsc jak to, zawsze starał się ich unikać, ale Ka-yu najwyraźniej był tutaj stałym bywalcem. Basista przywitał się z barmanem i po prosił o to, co zwykle, zerkając zaraz potem na bruneta. Wokalista spuścił wzrok na swoje dłonie oparte na udach, mamrocząc cicho pod nosem poproszę piwo.
Krępowała go obecność tych wszystkich mężczyzn, którzy przyglądali mu się z żywym zainteresowaniem, ale czego innego można było się spodziewać po klubie dla gejów. Gdyby nie naleganie Ka-yu, chłopak z pewnością nigdy by tutaj nie trafił. Nie podobał mu się tutejszy wystrój, atmosfera, muzyka. Chciał wrócić do domu, rzucić się na łóżko i rozpłakać, w międzyczasie wpatrując się uparcie w swój telefon lub samemu próbując się dodzwonić do Hyde.
Nie rozumiał, dlaczego ukochany nie zjawił się tego wieczora w Hirakacie. Przecież tyle razy gorąco go zapewniał, gdy byli jeszcze w Tokio, że zjawi się najszybciej, jak to możliwe, czyli właśnie w sobotę. Po tamtym wyjątkowo przyjemnie spędzonym tygodniu w stolicy tęsknił za Hyde jeszcze bardziej, a świadomość tego, że mężczyzna mógł zapomnieć o ich spotkaniu lub - co gorsza - mogło mu się coś stać napawała Yasu lękiem i paniką. A jeśli miał wypadek? I leży teraz w szpitalu?
- Pij, bo zaraz zrobi się ciepłe! - Ka-yu tracił go łokciem, wyrywając z tego zamyślenia. Chłopak westchnął i sięgnął po swoją szklankę, upijając powoli łyk piwa. Skrzywił się nieco, czym wywołał u przyjaciela wybuch śmiechu. Jak zawsze. Mógł powtarzać mu w nieskończoność, że nie przepada za alkoholem i pije tylko wtedy, kiedy musi, bo dla niego każdy trunek jest zwyczajnie gorzki, ale i tak zawsze pozostawał obiektem kpin. - Jesteś rozkoszny - odparł ze śmiechem basista, opróżniając duszkiem swoją szklankę.
Yasu odburknął coś cicho i odsunął od siebie trunek, po raz kolejny wyciągając z kieszeni telefon, by zerknąć na wyświetlacz. Cały czas ogarniało go to dziwne uczucie pustki i paniki jednocześnie. Musiało się coś stać, innego wytłumaczenia nie było. Ka-yu oczywiście niczego nie rozumiał i bawił się w najlepsze, flirtując z jakimś mężczyzną, który się do nich przysiadł, jednak brunet nie zwracał na nich uwagi.
Gdy nagle telefon zaczął wibrować, Yasu omal nie wypuścił go z rąk, wystraszony. Jego serce zabiło mocniej, widząc na wyświetlaczu napis Hyde <3. Zaraz poczuł na sobie ciekawski wzrok Ka-yu, który z pewnością chciał wiedzieć, kto wydzwania do bruneta już po północy, choć z pewnością domyślał się kto to. Podniósł się szybko z wygodniej sofy, na której siedzieli i wyszedł do toalety, by tam móc w spokoju porozmawiać. Drżącą dłonią odebrał połączenie, bojąc się, co zaraz usłyszy. A jeśli to rzeczywiście ktoś ze szpitala?
- Kochanie, przepraszam... - usłyszał cichy szept w słuchawce. Głos Hyde wyrażał niepokój i lekkie zdenerwowanie, co oczywiście nie umknęło Yasu. Chłopak zagryzł wargę i milczał, czekając na kolejne wyjaśnienia. - Miałem dzisiaj nieco pracy, sam rozumiesz, zespół... Przyjadę jutro z samego rana, dobrze? Nie musisz mnie odbierać z dworca, wyślę ci mailem numer pokoju w hotelu - mamrotał cicho, zupełnie jakby ktoś z nim był, a mężczyzna nie chciał, by ta osoba go usłyszała. Z kim mógłby się widzieć o tej porze?
- Martwiłem się, myślałem, że coś ci się stało - westchnął w końcu chłopak, mimo wszystko czując, jak kamień spada mu z serca. Oparł się ramieniem o kafelki pokrywające w łazience wszystkie ściany i wpatrywał w swoje odbicie w lustrze; na jego usta mimowolnie wpełzł uśmiech, a twarz, do tej pory blada, powoli nabierała koloru. - Co teraz robisz? -
- Jestem już u siebie, pakuję rzeczy i wsiadam zaraz w pociąg. Chcę się z tobą zobaczyć z samego rana, chyba nie masz nic przeciwko? - mówił w roztargnieniu mężczyzna, wciąż wyraźnie nieco spanikowany, jakby rzeczywiście biegał po mieszkaniu w pośpiechu wrzucał ubrania do walizki.
- Z samego rana? - powtórzył Yasu i zagryzł wargę. Będzie musiał więc delikatnie wytłumaczyć Ka-yu, że nie zostanie u niego na noc, tak jak mu to wcześniej obiecał. W tym momencie do łazienki wszedł basista we własnej osobie, prowadząc za rękę niezwykle kolorowego osobnika. Miał niezwykle kolorowy, misterny makijaż, przyklejone długie rzęsy, starannie ułożone włosy. Ubrany był w krótką, lateksową spódniczkę oraz obcisły top pasujący do reszty stroju. Uwadze Yasu nie umknęły również wysokie szpilki na platformach, w których sam z pewnością nie umiałby przebyć kilku kroków.
Ka-yu najwyraźniej podobał się wyzywający wygląd jego towarzysza. Oparł się o umywalkę i przyciągnął do siebie przebranego chłopaka, na którego pośladkach spoczęły dłonie basisty. Yasu odwrócił wzrok, nieco zniesmaczony tym widokiem. Nie miał pojęcia, że jego przyjaciel gustuje w takich osobnikach; w końcu sam całkiem niedawno zarzekał się, że kocha wokalistę, a teraz tak po prostu obściskuje się z nowo poznanym facetem.
- Kotku, jesteś tam? - zapytał zaniepokojony jego milczeniem Hyde. Yasu przysłonił usta dłonią nie chcąc, by Ka-yu słyszał jego rozmowę, choć szczerze wątpił, by basista umiał się skupić na jej treści, jednocześnie wpychając swój język w usta nieznajomego chłopaka.
- Przepraszam, zamyśliłem się. O której będziesz? - Był już cały czerwony na twarzy i starał się nie zerkać w stronę całującej się pary. Miał ochotę opuścić klub już teraz, nie tłumacząc się z tego Ka-yu, który przecież i tak nie zwracał na niego uwagi.
- Najszybciej o piątej... - zaczął mężczyzna, jednak Yasu zaraz mu przerwał.
- Będę czekał na dworcu, dobrze? Kocham cię - dodał cicho i nie czekając na odpowiedź rozłączył się. Zerknął na wyświetlacz. Dochodziła pierwsza, a to oznaczało, że miał jeszcze całkiem sporo czasu do przyjazdu ukochanego. - Kazu... - mruknął głośno, jednak nadal nie spoglądał w jego stronę. - Ja wracam do domu - oznajmił i ruszył w kierunku wyjścia. Zatrzymał się jeszcze przy drzwiach, by posłać w kierunku przyjaciela ostatnie spojrzenie. Ka-yu w dalszym ciągu całował się z nieznajomym, zupełnie jakby nie usłyszał jego słów; dziwiło go to zachowanie, ale nie miał teraz czasu się nad tym dłużej zastanawiać.
Wyszedł szybko z klubu, przeciskając się przez tłum, który wcale nie miał ochoty wypuścić go na zewnątrz. Tam w końcu nieco otrząsnął się po widoku Ka-yu obściskującego się z tym transwestytą. Gdy uświadomił sobie, że za kilka godzin będzie mógł się przytulić do Hyde natychmiast poczuł motylki w brzuchu i jak na skrzydłach poleciał w kierunku dworca.
***
Gdy odbierał Yasu z dworca, chłopak był w nie najlepszym stanie. Zaszklone oczy i blada twarz mówiły same za siebie, choć Ka-yu nie sądził, że wokalista znów naiwnie da się nabrać na obietnice Hyde. Skoro już raz był skłonny do wystawienia go i małego skoku w bok, to dlaczego nie miałby tego zrobić po raz drugi? Basista był niemal pewien, że mężczyzna nie zjawił się z powodu kochanka i teraz będzie stopniowo odcinał się od chłopaka, zostawiając go na lodzie ze złamanym sercem. Ka-yu nie mógł powiedzieć, że taki układ mu nie pasował: miałby okazję, by zbliżyć się do Yasu i poskładać z powrotem jego serce z kawałków, za co brunet byłby mu jeszcze wdzięczny.
Być może chłopak miał całkiem odmienne wrażenia, jednak Ka-yu obserwował go z uwagą przez cały wieczór, gdy znaleźli się już w klubie. Flirty z nieznajomymi były jedynie dla niepoznaki; nie chciał, by Yasu pomyślał, że znów mu na nim zależy, inaczej cały plan ległby w gruzach. Cieszyło go każde tęskne westchnięcie, gdy tylko wokalista zerkał na wyświetlacz telefonu, jakby w nadziei, że jakimś magicznym sposobem Hyde przypomni sobie o jego istnieniu.
Tym większa była więc jego wściekłość, gdy mężczyzna najwyraźniej rzeczywiście postanowił naprawić swój błąd i zadzwonił do Yasu. Chłopak oczywiście od razu zerwał się z miejsca i popędził w kierunku łazienki, jednak Kazu dostrzegł na jego twarzy cień nadziei i przebłysk uśmiechu, co oczywiście nie wróżyło niczego dobrego. Basista przeklął cicho i ruszył za brunetem, po drodze zgarniając pierwszego lepszego faceta; pech chciał, że był to drag queen, za którymi osobiście nie przepadał. Ale nie wpadnie tak przecież bez powodu do toalety, dając Yasu powody do podejrzeń, że go podsłuchuje.
- ... Kocham cię -
Z całej rozmowy usłyszał tylko te dwa słowa, które sprawiły, że w Ka-yu obudziła się niemalże furia. Miał ochotę porzucić całą tę intrygę ze zdobywaniem Yasu na nowo, zabrać chłopakowi telefon i powiedzieć temu staremu zboczeńcowi co o nim myśli, oraz że ma mu się nie pokazywać więcej na oczy, jednak z trudem udało mu się opanować i skupić na całowaniu nieznajomego, co wcale nie sprawiało mu przyjemności.
Uznał, że rzucanie się w pogoń za Yasu, który postanowił opuścić klub, wyglądałoby niezwykle głupio, więc odczekał chwilę, przy okazji pozwalając sobie dotykać zgrabnego ciała nieznajomego, ukrytego pod damskimi ciuszkami. Zaraz potem bez słowa odsunął od siebie mężczyznę i również wyszedł z baru, mając zamiar dogonić wokalistę, utrzymując jednak między nimi pewien dystans. Tak jak myślał, chłopak od razu skierował się w stronę dworca, który znajdował się niedaleko klubu. Więc jednak Hyde przyjedzie? Szlag by to...!
Yasu usiadł na jednym z krzeseł w ciepłej poczekalni w budynku dworca, czym zaskoczył Ka-yu, który sądził, że chłopak pobiegnie od razu na peron i przywita się ze swoim ukochanym. Basista schował się za jednym z filarów, opierając o niego ramieniem, zupełnie jakby również na kogoś czekał. Kątem oka cały czas uważnie obserwował bruneta; wokalista nie umiał teraz ukryć uśmiechu i co rusz zerkał na wyświetlacz telefonu, który gładził kciukiem w dość czułym geście.
Czuł się dziwnie. Widok Yasu, tak rozpromienionego i szczęśliwego na samą o myśl o kimś innym, niż Ka-yu, powodował u niego nieprzyjemne kłucie w okolicach serca. Nigdy wcześniej nie doznał uczucia zazdrości, do tej pory bardziej skupiał się na tym, by być lepszym od Hyde. Rozkochanie w sobie chłopaka taktował jako wyzwanie rzucone mu przez wokalistę Laruku. Teraz jednak czuł się bezsilny. Przecież Yasu był zakochany w mężczyźnie po uszy, świata poza nim nie widział, choć w jego zachowaniu było oczywiście pełno dziecięcej naiwności. Ka-yu dałby jednak wszystko, by to na niego tak patrzył, by tak cieszył się z każdego spotkania.
Czas upływał mu bardzo powoli. Z niecierpliwością zerkał na wyświetlacz swojego telefonu. Dlaczego Yasu tak szybko przyleciał na dworzec? Minęły już dwie godziny, a pociąg wciąż nie nadjeżdżał. Ka-yu zaczynały drętwieć nogi. Przetarł dłonią oczy i zerknął na chłopaka, czego nie robił przez ostatnie trzydzieści minut. Yasu wciąż siedział na krześle, jednak w zupełnie innej pozycji: bokiem, wciśnięty w swoją kurtkę, z głową opartą bezwładnie na zagłówku. Oczy miał zamknięte, wargi lekko rozchylone.
Ka-yu uśmiechnął się mimowolnie, chłopak spał jak małe dziecko. Rozejrzał się po dworcu i w końcu powoli podszedł do przyjaciela, siadając na krześle obok. Yasu wciąż trzymał w dłoni telefon, jednak basista był niemal pewien, że mógłby mu go zabrać, a wokalista i tak by się nie obudził. Perspektywa ta była niezwykle kusząca, jednak Ka-yu nie był do końca przekonany co do tego, czy na pewno chce czytać te wszystkie maile pełne, jak się spodziewał, słodkich słówek i miłosnych wyznań.
Siedział w ciszy, przyglądając się śpiącemu Yasu. Wyglądał naprawdę bezbronnie i uroczo. Basista miał ochotę go dotknąć, pogłaskać po policzku, może nawet pocałować... Jednak wolał nie wiedzieć, jak zareaguje na to wokalista. To mogłoby oznaczać koniec ich przyjaźni, a więc wszystkie jego starania poszłyby na marne. Ka-yu musiał naprawdę trzymać nerwy na wodzy, by chociaż nie pogładzić dłoni bruneta, którego miał teraz na wyciągnięcie ręki. Przecież nie pierwszy raz widział, jak chłopak śpi, kiedyś często u siebie nocowali. Teraz jednak basista przyglądał mu niemalże z zachwytem. Do czasu.
Telefon Yasu zawibrował i zamigotał, obwieszczając nadejście połączenia, na co chłopak poruszył się niespokojnie, najwyraźniej powoli się rozbudzając. Serce Ka-yu zabiło mocniej. Natychmiast zerwał się z miejsca i popędził w stronę filaru, za którym się wcześniej ukrywał. Gdy zza niego wyjrzał, wokalista spoglądał zaspanym wzrokiem na wyświetlacz i podnosił komórkę, by odebrać.
- Tak? Ja już czekam, skarbie. Jestem w środku! - pisnął uradowany i również podniósł się z miejsca, wyraźnie podekscytowany. Schował telefon do kieszeni kurtki i ruszył w stronę wejścia do budynku.
***
Gdy tylko zobaczył Hyde w drzwiach budynku, natychmiast do niego podbiegł i rzucił mu się na szyję, nie zważając na to, że mężczyzna był widocznie zmęczony i Yasu tym uściskiem omal nie zwalił go z nóg. Wokalista Laruku jednak nie pozostawał długo bierny i objął chłopaka mocno, przytulając do siebie tak, jakby był drogocennym skarbem. Dopiero w jego ramionach doznał ukojenia od wcześniejszych trosk i nerwów, jakich się przez niego najadł.
Podniósł głowę, by spojrzeć ukochanemu prosto w oczy, w których jak zwykle znalazł niekończące się pokłady ciepła i miłości, jakich teraz potrzebował. Niewiele się nad tym zastanawiając objął Hyde mocniej za szyję, tym samym przyciągając go do siebie bliżej i wpijając się z utęsknieniem w jego wargi. Hyde odpowiedział na pieszczotę z równym entuzjazmem, całując go namiętnie, tak że im obu po chwili zabrakło tchu. Mężczyzna gładził powoli dłońmi jego plecy, nie mając zamiaru przerywać tych pocałunków. Yasu wplótł dłonie we włosy ukochanego i zaczął je leniwie przeczesywać, oddając Hyde każdego całusa.
Kompletnie nie przejmował się tym, że przyglądali im się wszyscy zebrani na dworcu, wręcz przeciwnie; miał ochotę chwalić się swoim mężczyzną, bo przecież inni mieli powody do zazdrości. Hyde zawsze był dla niego taki czuły i ciepły, często wydawało mu się, jakby czytał mu w myślach. Wokalista doskonale odgadywał jego potrzeby, był dla niego wsparciem w każdej sytuacji i Yasu czuł się przy nim zwyczajnie dobrze i bezpiecznie.
Gdy oderwał się w końcu od jego ust, dopiero wtedy miał okazję przyjrzeć się lepiej ukochanemu. Na jego twarzy malowało się zmęczenie, podkrążone oczy mówiły same za siebie, podobnie jak lekki zarost, którego nie zdążył się pozbyć tuż przed wyjazdem. Yasu uśmiechnął się i przesunął palcami po jego policzku, wciąż co jakiś czas muskając jego wargi swoimi.
- Przepraszam, że kazałem ci tak długo na siebie czekać... - wymamrotał starszy. Uwadze chłopaka nie umknął fakt, że mężczyzna miał dzisiaj na sobie cętkowany płaszcz, ten sam, w który był ubrany przy ich pierwszym spotkaniu po koncercie. Yasu zarumienił się lekko na samo wspomnienie ich pierwszej wspólnej nocy, a raczej ich brak. Hyde widocznie pomyślał o tym samym, bo zachichotał cicho i przysunął wargi do jego ucha. - Może to powtórzymy, co? -
- Tym razem wolałbym jednak cokolwiek zapamiętać - mruknął cicho chłopak, rozbawionym tonem.
- Mmm, ale przedtem musimy porozmawiać, Cherry - dodał Hyde i ucałował płatek jego ucha. Yasu mimowolnie spiął mięśnie. Nie podobała mu się ta ostatnia uwaga, po której usłyszeniu zaczął się zastanawiać, czy zrobił coś nie tak i mężczyzna się teraz na niego gniewa z tego powodu; nic innego mu nie przychodziło do głowy. Zerknął na ukochanego i pokiwał głową, chwytając jego dłoń, którą mocno ścisnął.
Dziwny lęk towarzyszył mu przez całą drogę do hotelu, którą przebyli taksówką. Dopiero gdy Hyde położył go na łóżku, a sam usiadł obok i zaczął gładzić go po włosach, nieco się uspokoił. Ułożył głowę na jego kolanach i przymknął powieki, mając ogromną chęć się jeszcze zdrzemnąć, jednak wcześniej chciał wysłuchać ukochanego. Spojrzał na niego z dołu.
- Więc...? - zapytał niepewnie i sięgnął po dłoń mężczyzny, by zaraz przytulić ją do swojego policzka. Hyde westchnął cicho i zagryzł wargę, jakby bił się z myślami.
- Będziemy się teraz rzadziej spotykali, skarbie. Czeka mnie trochę pracy, wydajemy nowy album i wiesz, jak to jest... Nie będę teraz na każde twoje zawołanie, chociaż żałuję, bo wolałbym być przy tobie, Yasu - Chłopak zmarszczył brwi, nadal nie spuszczając z niego wzroku. Nie podobało mu się to. Był przyzwyczajony do tego, że spotykał się z ukochanym co weekend i nie wyobrażał sobie, że mogłoby być inaczej. - To samo tyczy się telefonów... Będę dzwonił, gdy tylko będę miał czas, dobrze? - uśmiechnął się krzywo, najwyraźniej starając się, by wyglądało to naturalnie.
- Nie mógłbym się do ciebie wprowadzić na ten czas...? - spytał nieśmiało Yasu i zacisnął wargi, by nie dodać jeszcze, że będzie bardzo za nim tęsknił, nie widując się z nim tak często.
- Chciałbym, ale często siedzę po nocach w studiu, czasem tam nocuję... Więc i tak nie miałbym dla ciebie czasu. Czułbyś się jeszcze bardziej samotny, przecież nikogo tam nie znasz. A tutaj masz chociażby zespół - mruknął Hyde i znów się uśmiechnął, mając nadzieję go pocieszyć, jednak Yasu zrobiło się przykro z powodu odmowy. Podniósł się z jego kolan i przytulił w ukochanego mocno, twarz wtulając w zagłębienie jego szyi. - Cherry, ja też nie jestem zachwycony tym wszystkim, ale potrwa to najdłużej kilka tygodni. Potem będę cały twój -
Kilka tygodni? Hyde brzmiał tak, jakby rozstawali się już na zawsze i to napawało go niepokojem. Yasu zacisnął dłonie na jego koszuli, tym bardziej nie mając ochoty się od niego odklejać. Gorączkowo myślał nad tym, co zrobić, by zatrzymać przy sobie ukochanego, choć jeden dzień dłużej. Już teraz mieli niewiele czasu, by się sobą nacieszyć; Hyde wieczorem miał pociąg powrotny do Tokio.
Kompletnie nie przejmował się tym, że przyglądali im się wszyscy zebrani na dworcu, wręcz przeciwnie; miał ochotę chwalić się swoim mężczyzną, bo przecież inni mieli powody do zazdrości. Hyde zawsze był dla niego taki czuły i ciepły, często wydawało mu się, jakby czytał mu w myślach. Wokalista doskonale odgadywał jego potrzeby, był dla niego wsparciem w każdej sytuacji i Yasu czuł się przy nim zwyczajnie dobrze i bezpiecznie.
Gdy oderwał się w końcu od jego ust, dopiero wtedy miał okazję przyjrzeć się lepiej ukochanemu. Na jego twarzy malowało się zmęczenie, podkrążone oczy mówiły same za siebie, podobnie jak lekki zarost, którego nie zdążył się pozbyć tuż przed wyjazdem. Yasu uśmiechnął się i przesunął palcami po jego policzku, wciąż co jakiś czas muskając jego wargi swoimi.
- Przepraszam, że kazałem ci tak długo na siebie czekać... - wymamrotał starszy. Uwadze chłopaka nie umknął fakt, że mężczyzna miał dzisiaj na sobie cętkowany płaszcz, ten sam, w który był ubrany przy ich pierwszym spotkaniu po koncercie. Yasu zarumienił się lekko na samo wspomnienie ich pierwszej wspólnej nocy, a raczej ich brak. Hyde widocznie pomyślał o tym samym, bo zachichotał cicho i przysunął wargi do jego ucha. - Może to powtórzymy, co? -
- Tym razem wolałbym jednak cokolwiek zapamiętać - mruknął cicho chłopak, rozbawionym tonem.
- Mmm, ale przedtem musimy porozmawiać, Cherry - dodał Hyde i ucałował płatek jego ucha. Yasu mimowolnie spiął mięśnie. Nie podobała mu się ta ostatnia uwaga, po której usłyszeniu zaczął się zastanawiać, czy zrobił coś nie tak i mężczyzna się teraz na niego gniewa z tego powodu; nic innego mu nie przychodziło do głowy. Zerknął na ukochanego i pokiwał głową, chwytając jego dłoń, którą mocno ścisnął.
Dziwny lęk towarzyszył mu przez całą drogę do hotelu, którą przebyli taksówką. Dopiero gdy Hyde położył go na łóżku, a sam usiadł obok i zaczął gładzić go po włosach, nieco się uspokoił. Ułożył głowę na jego kolanach i przymknął powieki, mając ogromną chęć się jeszcze zdrzemnąć, jednak wcześniej chciał wysłuchać ukochanego. Spojrzał na niego z dołu.
- Więc...? - zapytał niepewnie i sięgnął po dłoń mężczyzny, by zaraz przytulić ją do swojego policzka. Hyde westchnął cicho i zagryzł wargę, jakby bił się z myślami.
- Będziemy się teraz rzadziej spotykali, skarbie. Czeka mnie trochę pracy, wydajemy nowy album i wiesz, jak to jest... Nie będę teraz na każde twoje zawołanie, chociaż żałuję, bo wolałbym być przy tobie, Yasu - Chłopak zmarszczył brwi, nadal nie spuszczając z niego wzroku. Nie podobało mu się to. Był przyzwyczajony do tego, że spotykał się z ukochanym co weekend i nie wyobrażał sobie, że mogłoby być inaczej. - To samo tyczy się telefonów... Będę dzwonił, gdy tylko będę miał czas, dobrze? - uśmiechnął się krzywo, najwyraźniej starając się, by wyglądało to naturalnie.
- Nie mógłbym się do ciebie wprowadzić na ten czas...? - spytał nieśmiało Yasu i zacisnął wargi, by nie dodać jeszcze, że będzie bardzo za nim tęsknił, nie widując się z nim tak często.
- Chciałbym, ale często siedzę po nocach w studiu, czasem tam nocuję... Więc i tak nie miałbym dla ciebie czasu. Czułbyś się jeszcze bardziej samotny, przecież nikogo tam nie znasz. A tutaj masz chociażby zespół - mruknął Hyde i znów się uśmiechnął, mając nadzieję go pocieszyć, jednak Yasu zrobiło się przykro z powodu odmowy. Podniósł się z jego kolan i przytulił w ukochanego mocno, twarz wtulając w zagłębienie jego szyi. - Cherry, ja też nie jestem zachwycony tym wszystkim, ale potrwa to najdłużej kilka tygodni. Potem będę cały twój -
Kilka tygodni? Hyde brzmiał tak, jakby rozstawali się już na zawsze i to napawało go niepokojem. Yasu zacisnął dłonie na jego koszuli, tym bardziej nie mając ochoty się od niego odklejać. Gorączkowo myślał nad tym, co zrobić, by zatrzymać przy sobie ukochanego, choć jeden dzień dłużej. Już teraz mieli niewiele czasu, by się sobą nacieszyć; Hyde wieczorem miał pociąg powrotny do Tokio.
- Może zostaniesz ze mną jeszcze jutro? Proszę - jęknął chłopak i wdrapał się na kolana ukochanego. Nie czekając na jego odpowiedź znów wpił się w jego wargi, tak jak wcześniej, swoje dłonie wsuwając pod koszulę kochanka. Przesunął powoli paznokciami po jego podbrzuszu i zahaczył nimi o brzeg bielizny. - Zrobię wszystko, co tylko zechcesz, ale zostań... - wyszeptał tuż przy jego wargach, nie patrząc mu teraz prosto w oczy, jakby się bał, że dostrzeże w nich coś na kształt złości.
Hyde jednak ujął palcami podbródek Yasu i ucałował go czule, uśmiechając się przy tym ciepło. Nie odpowiedział na jego pytanie, zamiast tego zaczynając podwijać koszulkę chłopaka i muskać palcami odkryte fragmenty jego ciała. Brunet zamknął oczy i poddał się jego pieszczotom wiedząc już, że nic więcej nie wskóra i za kilkanaście godzin Hyde znów znajdzie się w pociągu.
Tym razem ich pożegnanie było inne, niż zazwyczaj. Mężczyzna przytulał go do siebie tak mocno, że Yasu był niemal pewien posiadania połamanych kilku żeber. Gdy czekali na peronie na pociąg bawił się jego włosami i powtarzał mu, że go kocha i jak bardzo będzie za nim tęsknił przez najbliższe kilka dni, aż w końcu znów się zobaczą. Uśmiechał się cały czas, co Yasu oczywiście odwzajemniał, ale miał wrażenie, że nie było to szczere ze strony wokalisty. Coś go trapiło, coś, o czym nie odważył mu się powiedzieć, a teraz starał się zachować pozory normalności.
Hyde jednak ujął palcami podbródek Yasu i ucałował go czule, uśmiechając się przy tym ciepło. Nie odpowiedział na jego pytanie, zamiast tego zaczynając podwijać koszulkę chłopaka i muskać palcami odkryte fragmenty jego ciała. Brunet zamknął oczy i poddał się jego pieszczotom wiedząc już, że nic więcej nie wskóra i za kilkanaście godzin Hyde znów znajdzie się w pociągu.
Tym razem ich pożegnanie było inne, niż zazwyczaj. Mężczyzna przytulał go do siebie tak mocno, że Yasu był niemal pewien posiadania połamanych kilku żeber. Gdy czekali na peronie na pociąg bawił się jego włosami i powtarzał mu, że go kocha i jak bardzo będzie za nim tęsknił przez najbliższe kilka dni, aż w końcu znów się zobaczą. Uśmiechał się cały czas, co Yasu oczywiście odwzajemniał, ale miał wrażenie, że nie było to szczere ze strony wokalisty. Coś go trapiło, coś, o czym nie odważył mu się powiedzieć, a teraz starał się zachować pozory normalności.
Hyde, co się dzieje?
mira to tam może czekać i miesiącami na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńOgólnie to cieszę się, że sprawa się wyjaśniła z Hyde... tzn. było tak z początkiem, ale muszę przyznać, że przeczucia co do tego, że wokalista żegna się z nim jakby to było na zawsze także mi się trochę udzieliły~~ mam jednak nadzieję, że to tylko dlatego, że yasu jest trochę na tym punkcie przewrażliwiony...
co do Kazu... już sama nie wiem co mam o nim myśleć... tak w sumie to w pewnym momencie było mi go strasznie żal, gdy tak bardzo chciał dotknąć yasu i nie mógł, ale także jestem na niego tak często wkurzona za to jego kombinowanie, że... w sumie nie wiem co mam o nim myśleć~~
co więc mira może powiedzieć- czekam na kolejny rozdział z równie wielkim wyczekiwaniem co na poprzednie i trzymam kciuki za wenę!
Cherry, Cherry...
OdpowiedzUsuńMyślę, że następne spóźnienie da się wybaczyć:)
Mam słabość do wszystkiego co dziwne, więc Ka-yu obmacujący okamę... jejejejejej:D
Fragment, kiedy Yasu śpi, a Ka-yu się w niego wpatruje... tak, budzi sympatię do basisty. No dobra, jest niefajny i życzy źle naszej parze kochanków, ale przecież robi to, bo kocha Yasu. I jako bardzo porządny, lekko mroczny bohater, nie potrafi sobie tego darować!
Och, Ka-yu - raz go lubię, potem nie znoszę... Nie ma co, ciekawa postać!:)
Wszystkie powitania Yasu i Hyde, scenki ich wspólnego szczęścia... perełki! Cherry, nie żartuję - to Twoja specjalność! Każda taka scena wprowadza mnie w bardzo słodki i puchaty nastrój... a to chyba już nie jest takie dobre:p
Chciałabym móc mocno trzymać za nich kciuki, ale jako fanka wszelkich zawirowań emocjonalnych, nie do końca mogę... Wiem, że mnie nie rozczarujesz i następny rozdział czymś znów zaskoczy...:D Przecież każdy kolejny to robi!^^
Kochany Hyde... jest genialny! Chciałabym też dobrze dla Ka-yu... och, chciałabym dobrze dla nich wszystkich!!!
Dziękuję za rozdział! Mam nadzieję, że podróż przyniesie Ci mnóstwo pomysłów:)
Wprowadzasz mnie w lekki zamęt, wiesz? Ale mimo to, rozdział mi się podobał. Był taki tajemniczy. Co knuje Hyde? I czy w ogóle coś knuje? Z niecierpliwością będę czekać na kolejny rozdział <3.
OdpowiedzUsuńa goldfish myśli tak:
OdpowiedzUsuńuwielbiam czarne charaktery, więc postać Ka-yu niezmiernie mi się podoba^^
i jeszcze do tego, zrobiło mi się go strasznie szkoda...
nie ma co, czekanie na Hyde'a wywołało u mnie dreszcze - rzadkie spotykane zjawisko! Mam nadzieję że ułoży im się jak najlepiej, chociaż nie wiem czemu, ale wyczuwam "postęp".
Scena miłości przesłodka! <3
goldfish będzie czytać... pozdrawiam!^^
Poważnie, nie jestem w stanie wyrazić swojego podziwu dla Twojej twórczości.
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że z wokalistą Laruku nie będzie tak łatwo już właściwie od samego początku. Szkoda mi tylko Yasu, który jest taki ufny i tak bardzo chłonie te wszystkie kłamstwa, którymi posługuje się Hyde. No ale.. Poczekamy, zobaczymy! Być może jestem w dużym błędzie.
Czekam z niecierpliwością na kolejny, wspaniały rozdział.
Intrygi, zwroty akcji, milczenie i tajemnica, mrawr, uwielbiam!
OdpowiedzUsuńHyde brzmi wyjątkowo nieprzekonywująco, ale to dobrze, Yasu przynajmniej będzie miał wątpliwości, będzie się trochę męczył :3.
To dziwne, ale scena z Ka-yu całującego się z innym facetem podziałała na mnie na tyle, że uśmiechnęłam się z rozmarzeniem... Lecę do kolejnego rozdziału ^^
No to mnie zaintrygowało. W ogóle muszę w końcu skojarzyć o który rok konkretnie chodzi w opowiadaniu, by móc sobie wyobrazić Hyde takim jaki był. Czas promowania True,Heart,Ray czy Ark? Sprawdzę.
OdpowiedzUsuń