28 maja 2012

Rozdział XV

Marna zachęta czekała mnie pod ostatnim rozdziałem, tylko cztery komentarze... Czyżby moje rozdziały były tak nudne, że nikomu nie chce się na ich temat wypowiedzieć? Czuję, że moje słowa trafiają w próżnię. Moim wiernym czytelniczkom życzę miłego czytania!

*****



5 lat później

    - Kazu... - wymruczał cicho blondyn, trącając lekko ramię basisty. Ten wtulił się mocniej w poduszkę, mamrocząc coś niewyraźnie. Leżał plecami do Yasu i najwyraźniej nie miał ochoty z nim rozmawiać, wciąż rozdrażniony po ich wczorajszej kłótni, co często im się zdarzało przez ostatnie kilka miesięcy.
    Yasu westchnął cicho. Miał wrażenie, że Ka-yu go zdradza, ponieważ nie umiał sobie inaczej wytłumaczyć jego nocnych nieobecności. Wczoraj w końcu wyrzucił z siebie całą złość, jednak basista wszystkiego się wyparł. To była ciężka noc dla obojga.
    - Kocham cię, skarbie - wyszeptał Yasu i przytulił się bo pleców ukochanego, licząc na to, że ten zmięknie. Jego serce zabiło mocniej, z nadzieją, gdy mężczyzna w końcu się poruszył, chwytając dłoń wokalisty i splatając razem ich palce. Młodszy uśmiechnął się mimowolnie. Bardzo chciał wierzyć w to, że jego oskarżenia były bezpodstawne i mężczyzna mu to wybaczy. - Pójdziemy wziąć razem kąpiel? - dodał po chwili, mając nadzieję, że Ka-yu podchwyci pomysł i obróci to w coś znacznie przyjemniejszego.
    - Jak chcesz - mruknął obojętnym tonem basista, wciąż trzymając jego dłoń blisko swojego serca. Yasu zmarszczył brwi, nie rozumiejąc, skąd u ukochanego ten nieprzyjazny ton.
    - To chodź, kotku... Stęskniłem się za twoim ciałkiem - Musnął wargami jego szyję i przylgnął do niego całym ciałem, pragnąc teraz bliskości Ka-yu. Dawno się nie kochali i Yasu naprawdę targała obawa, że znudził się basiście.
    - Aha - skwitował krótko ciemnowłosy, nadal leżąc bez ruchu i nie mając ochoty ciągnąć rozmowy. Wokalista westchnął cicho i podniósł się na łokciu, by móc spojrzeć na jego twarz. To zachowanie ze strony Ka-yu nie było dla niego nowe, ale wciąż nie rozumiał, dlaczego mężczyzna mu to robi. Przecież wcześniej było im razem tak dobrze...
    - Kochanie... - zaczął znów, ostatni raz próbując jakoś dotrzeć do ukochanego.
    - Daj mi spokój - warknął Ka-yu i wyszarpnął swoją dłoń z tego uścisku, zaraz potem odsuwając się od Yasu i okrywając się szczelniej kołdrą. Wokalista usiadł na łóżku i zagryzł wargę, co powstrzymało go przed powiedzeniem czegoś niemiłego basiście. Nie był już tym samym, słabym, płaczliwym nastolatkiem sprzed pięciu lat, który zawsze szukał winy w sobie. Umiał postawić się Ka-yu, zawalczyć o swoje i gdyby tylko miał jakiś dowód na to, że basista ulokował swoje uczucia w kimś innym, natychmiast by od niego odszedł.
    - Wychodzę dzisiaj po południu na piwo z Shuse i pewnie wrócę nad ranem - mruknął blondyn i wygramolił się z łóżka, tym razem nie zaszczycając Ka-yu nawet spojrzeniem. Z pewnością było mu wszystko jedno, czy wokalista zostanie tego wieczoru w mieszkaniu, czy też nie, bo sam z pewnością wyjdzie się gdzieś zabawić i wróci jeszcze później, niż Yasu. Równie dobrze blondyn mógłby sypiać z przyjacielem, także basistą w dość popularnym zespole La'cryma Christi.
    Wciągnął na siebie pierwsze lepsze ciuchy, czyli szare spodnie od dresu i biały podkoszulek, tak ubrany wchodząc do kuchni. Otworzył na oścież lodówkę i zaczął się zastanawiać, co zje na śniadanie. W tym momencie usłyszał skrzypienie łóżka i ciężkie kroki, które były zdecydowanie coraz bliżej. A więc ruszyło go sumienie.
    - Mnie też coś przygotuj, biedroneczko - wymruczał cicho Ka-yu i objął go ciasno w pasie, by przytulić się do pleców wokalisty. Yasu westchnął cicho, wyraźnie poirytowany i wyciągnął z lodówki jajka. Basista ucałował czule jego kark i otarł się o niego policzkiem. - Przepraszam -
    - Co robisz wieczorem? - zapytał cicho blondyn i zaczął przygotowywać dla nich jajecznicę, nic sobie nie robiąc z mężczyzny przyklejonego do jego ciała. Ka-yu w dalszym ciągu się do niego łasił, pokuszając się nawet o wsunięcie dłoni pod koszulkę wokalisty, jednak Yasu doskonale wiedział, że do niczego nie dojdzie.
    - Mam poprowadzić audycję w radiu razem z You, więc będzie zabawnie - odparł szybko ciemnowłosy i odsunął się nagle od swojego partnera, by usiąść na przy stole; jajecznica była już praktycznie gotowa.
    - Smacznego - rzucił Yasu przez zaciśnięte zęby, siląc się jednak na uśmiech i postawił przed basistą talerz z posiłkiem. Sam usiadł na przeciwko i w milczeniu zaczął jeść, uparcie wlepiając wzrok w swoją porcję. Cisza, która wówczas panowała była z rodzaju tych nieznośnych, budzących niepokój i krępację, ale Yasu zdążył do tego przywyknąć.
    Jako, że obaj spali do późna, dwie godziny później z ulgą przywitał Shuse u progu mieszkania, samemu będąc już gotowym do wyjścia. Posłał Ka-yu znaczące spojrzenie i rzucił ciche do później, zanim wyszedł. Nie miał odwagi powiedzieć basiście, że wybierają się na koncert L'Arc~en~Ciel. Yasu nie opuścił praktycznie żadnego, który miał miejsce w Tokio; za każdym razem udawało mu się wymyślić sprytną wymówkę, byleby wyrwać się na te dwie godziny i móc Go oglądać.
    Nikt poza Shuse nie miał pojęcia, że Yasu wciąż za Nim tęskni, że wciąż do Niego wzdycha, czasem wypłakuje mu się w ramię, ale zaraz potem udaje opanowanego i twardego. Jednak na oglądaniu koncertów się kończyło; wokalista nie miał odwagi, by się do Niego zbliżyć w jakikolwiek inny sposób, nie chciał sprawiać Mu kłopotu. W końcu gdyby media dowiedziały się o tamtym romansie, On nie miałby życia.
     - Odwiozę cię dziś jedynie pod klub, sam muszę jeszcze posiedzieć w studiu... Taka chce nas wykończyć w tym tygodniu - westchnął basista La'cryma Christi, kiedy znaleźli się już w windzie.
    Yasu w milczeniu pokiwał głową i wsunął dłonie w kieszenie bluzy, którą miał na sobie. Naciągnął na głowę kaptur i włożył ciemne okulary, tak by pozostał nierozpoznany, gdy już znajdzie się na miejscu, nie chciał wzbudzać sensacji. W końcu Janne Da Arc było już naprawdę popularnym zespołem w Japonii, na ich koncerty przychodziły tysiące fanów. Sławą dorównywali prawie L'Arc~en~Ciel, jednak Ci drudzy posiadali większe doświadczenie.
    - Co dziś zrobił? - zapytał w końcu Shuse, przerywając to niezręczne milczenie, gdy byli już niemal na parterze. Dwie sekundy później drzwi windy rozsunęły się, a mężczyźni udali się na parking.
    - Znów nie wrócił na noc. Nie wiem już, co mam robić... Wczoraj trochę mu dopiekłem. Chciałem, żeby się przyznał, z kim się puszcza, ale jedynie mnie wyśmiał. Zdaje się, że znów mi odbija i zaczyna mnie ogarniać obsesja - mruknął Yasu, wsiadając do samochodu przyjaciela i zapinając pasy. W kieszeni bluzy spoczywał jego bilet na koncert, na którym zaciskał palce.
    - Gdybym miał więcej czasu, to z chęcią bym ci pomógł i trochę go poobserwował... Ale nie masz pewności, czy ma kochanka. Może po prostu ma gorszy okres i chce pobyć sam, odpocząć od was? Może kilka dni rozłąki by wam dobrze zrobiło? - Ciemnowłosy zerknął na wokalistę, zaraz potem jednak skupiając się na drodze. Ruszyli w kierunku Yokohama Arena, gdzie miał odbyć się koncert. Rockowym zespołom niezwykle ciężko było zapełnić tę osiemnastotysięczną halę, jednak Laruku nie miało tego problemu. Yasu był pewien, że na występ ściągnie jeszcze więcej fanów, niż zwykle, ponieważ zaplanowano sesję z autografami.
    - Shuse, on mnie już nawet nie chce dotykać. Nie powie mi sam z siebie niczego miłego, w ogóle go nie obchodzę. Nienawidzę tego, że gdy dajemy koncert, to musimy na scenie udawać, jak to świetnie się dogadujemy. A później wracamy do siebie i Ka-yu znów udaje, że nie istnieję - powiedział rozgorączkowanym tonem Yasu, mając teraz ochotę wykrzyczeć całą swoją bezsilność i frustrację. Shuse położył dłoń na jego udzie i pogładził je uspokajająco, nie spuszczając wzroku z jezdni.
    - Sądzę, że z czasem sam ci powie, co jest powodem takiego zachowania z jego strony - odparł ze stoickim spokojem basista. Zerknął na wokalistę przez moment i posłał mu ciepły uśmiech. - Odebrać cię po koncercie? -
    - Dam sobie radę sam, dzięki - mruknął cicho, zmuszając się od odwzajemnienia uśmiechu. Podjechali właśnie pod halę, przed którą zebrał się spory tłum. Yasu mógłby oczywiście kupić vipowski bilet, mieć zapewnione miejsce w loży, ale wtedy zwróciłby na siebie uwagę. Uważał, że bezpieczniej jest wtopić się w tłum i stać gdzieś z boku. Tak było też i tym razem: miał miejsce na płycie, gdzieś po lewej stronie, a więc idealny widok na Tetsuyę.
    Nie znał gitarzysty L'Arc~en~Ciel osobiście, ale żywił do niego niechęć i miał wrażenie, że nie byliby w stanie się zaprzyjaźnić. W brzuchu coś mu się wywracało, gdy w trakcie koncertów On podchodził do Tetsu i całował go w policzek lub obejmował. I choć to było jedynie na pokaz, by zaspokoić oczekiwania fanów, to Yasu był zazdrosny tak, jak gdyby On sypiał z gitarzystą. A jeśli naprawdę to robi?
    Tego wieczoru wyjątkowo nie umiał się skupić na ich występie, myślami będąc raczej przy Ka-yu, który robił bóg wie co. Głos wokalisty brzmiał tak samo wspaniale, jak zawsze, jednak Yasu widział w jego ruchach pewną nerwowość i zniecierpliwienie, zupełnie jakby ten nie mógł się doczekać końca ich występu. Czyżby miał jakieś problemy osobiste z żoną, synkiem?
    Nie lubił sobie uświadamiać, że mężczyzna ma już swoją rodzinę i zapewne już dawno zapomniał o nim, o Yasu, bo przecież to, co było pięć lat temu, to był jedynie głupi romans. Blondyn do dnia dzisiejszego nie miał pojęcia, dlaczego On tak się bawił jego uczuciami, skoro doskonale wiedział, jaka przyszłość Go czeka i że nie będą mogli być razem. Dlaczego robił Yasu nadzieje? Jeśli chciał zapomnieć o czekającym Go małżeństwie, to mógł umawiać się po prostu z jakimiś męskimi dziwkami.
    Wokalista zacisnął pięści, wpatrując się teraz z nienawiścią w swoją dawną miłość, choć nie umiał tak długo trwać. W okamgnieniu cała ta złość wyparowała, a jej miejsce zastąpił głęboki smutek i tęsknota. Ile by dał, by być teraz przy Nim, móc się do Niego przytulić, wyżalić. Chciał, by On zadzwonił do niego pewnego dnia i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że go nadal kocha i chce wrócić. Yasu był niemal pewien, że wybaczyłby mu wszystko i powitał Go z otwartymi ramionami.
     Gdy koncert dobiegł końca, mężczyzna niespiesznie skierował się ku wyjściu z hali i ruszył w stronę sali, gdzie miała odbyć się sesja z autografami z udziałem zespołu. Oczywiście niemal każdy chciał móc zobaczyć muzyków z bliska, uścisnąć każdemu dłoń i otrzymać podpis na zakupionych wcześniej plakatach oraz płytach. Yasu również trzymał w dłoni ich najnowszy krążek, Awake i grzecznie ustawił się w kolejce, posuwającej się w ślimaczym tempie. Po półgodzinie znalazł się w końcu w sali, gdzie przy długim stole siedzieli członkowie zespołu, z przyklejonymi do twarzy sztucznymi uśmiechami.
    Jego wzrok oczywiście spoczął na Nim. Wokalista Laruku robił niemal figlarne miny, gdy podchodziła do niego kolejna osoba i niedbale podpisywał płyty, jakby w ten sposób chciał przyspieszyć cały proces. Teraz dzieliło ich jedynie kilkadziesiąt metrów. Był pewien, że On go rozpozna, jeśli tylko dotknie jego dłoni. Chciał wówczas zobaczyć, co będzie malowało się w Jego oczach. Zakłopotanie? A może wyrzuty sumienia?
    - Yasu? -
    Słysząc swoje imię, tuż za sobą, odwrócił się przerażony, natrafiając wzrokiem na wysokiego mężczyznę, młodszego od niego. Brązowe kosmyki włosów wpadały mu w oczy, a na twarzy o ładnych rysach malował się tryumfalny uśmiech. W dłoni również ściskał najnowszy album L'Arc~en~Ciel i sprawiał wrażenie podekscytowanego. Yasu widział go po raz pierwszy w życiu i wolałby, by nieznajomy udał, że go z kimś pomylił, bo już teraz wywołali poruszenie wśród tłumu.
    - Yasu z Janne Da Arc? O rany! - powiedział głośno mężczyzna i uśmiechnął się szerzej. Serce blondyna zabiło mocniej. Ludzie wokoło zaczęli szemrać i pokazywać go palcami. Zerknął kątem oka w stronę stolika, przy którym siedzieli muzycy i zamarł. Wokalista podniósł się krzesła i spoglądał w jego kierunku, najwyraźniej zaskoczony i już otwierał usta, by coś powiedzieć. Teraz pozostało mu tylko jedno: ucieczka.
    Yasu rzucił się w stronę drzwi, przepychając między ludźmi, którzy szczęśliwie nie torowali przejścia. Gdy tylko wydostał się na korytarz, puścił się biegiem w stronę wyjścia z hali, mając nadzieję zatrzymać zaraz jakąś taksówkę i jak najszybciej się oddalić. Serce waliło mu młotem i uspokoił się dopiero, gdy znalazł się już na ulicy. Myśląc, że jest bezpieczny, ruszył spacerowym krokiem w kierunku stacji metra.
    - No nareszcie! -
    Wokalista znów zerknął za siebie. Najwyraźniej brunet podążał cały cza za nim, choć Yasu nie miał pojęcia, o co mu chodzi. Nieznajomy przystanął na moment i oparł się dłonią o słup, zziajany.
    - Chcesz mi narobić jeszcze więcej problemów? - warknął blondyn, nie umiejąc teraz pohamować swojej złości. Zaciskał dłonie w pięści, spoglądając na bruneta wrogo. - Czego chcesz, autografu? Jeśli tak, to załatwmy do szybko, bo chcę mieć dzisiaj święty spokój! - mówił coraz szybciej i coraz ciszej, niemal sycząc. Miał ochotę go teraz uderzyć, tak by z twarzy nieznajomego zniknął ten głupi uśmieszek.
    - Nic z tych rzeczy! Ja... Ja jestem twoim wielkim fanem, zawsze chciałem cię poznać! I oto spadłeś mi z nieba! W dodatku na koncercie mojego kolejnego idola - Mężczyzna zachichotał cicho i pokręcił głową z niedowierzaniem, zaraz podchodząc do Yasu bliżej. Ten cofnął się o krok.
    - Posłuchaj, kretynie... - zaczął wokalista, mrużąc oczy.
    - Nazywam się Daigo - wpadł mu w słowo nieznajomy, niemalże wytrącając Yasu z równowagi.
    - Nie obchodzi mnie to, jak masz na imię! Zepsułeś mi wieczór, na który czekałem od kilku miesięcy, by móc się do Niego zbliżyć, bez robienia afery! - Świdrował Daigo wzrokiem, mając nadzieję, że ten odczuje to w bolesny sposób. Mężczyzna jednak znów pokręcił głową, w dalszym ciągu rozbawiony.
     Yasu odwrócił się na pięcie i ponownie ruszył w stronę przejścia podziemnego, by dostać się do stacji metra. Ku jego irytacji Daigo ruszył za nim, jak gdyby nigdy nic. Zerkał na wokalistę maślanym wzrokiem, a z jego ust nie schodził ten zadowolony uśmieszek. Czego on do cholery chce?
    - Byłem na każdym twoim koncercie, od kiedy Janne zadebiutowało jako zespól major! - mruknął w końcu nowo poznany mężczyzna, gdy znaleźli się już na peronie. - I mam całą dyskografię! Chciałem cię poznać, byś dał mi kilka wskazówek, chciałbym założyć swój zespół... - ciągnął Daigo, najwyraźniej przekonany o tym, że jego nudny wywód wyda się Yasu interesujący. W rzeczywistości blondyn wysłuchał już wielu takich ckliwych historii, a ich autorzy chcieli zbliżyć się do wokalisty jedynie po to, by wkupić się w jego łaski i otrzymywać przykładowo darmowe bilety na koncerty.
     - Super, skończyłeś? - przerwał mu Yasu, zerkając ze zniecierpliwieniem na nadjeżdżające metro.
    - Poświęć mi tylko jedno popołudnie, proszę... - jęknął błagalnie mężczyzna. Wokalista był pewien, że gdyby to było konieczne, Daigo rzuciłby się na kolana. Blondyn westchnął cicho.
    - Dobra...  Przyjdź jutro do studia, w siedzibie wytwórni Avex. Ale to będzie jednorazowe spotkanie, jasne? - rzucił ostro i zerknął na mężczyznę, który zaraz się rozpromienił. Czuł, że wynikną z tego same kłopoty, ale chciał się już uwolnić od natręta.
     - Dziękuję! Jutro na pewno się pojawię! To się chłopaki zdzi... -
    - Trzymaj język za zębami! Nie chcę takiego rozgłosu - Tym razem twarz Daigo przyjęła zbolały wyraz, zupełnie jak u dziecka, któremu matka odmówiła kupna zabawki lub czegoś słodkiego.
    Wokalista posłał mu jeszcze wymuszony uśmiech na odchodnym i zniknął w jednym z wagonów metra, gdy rozległ się dźwięk obwieszczający zamknięcie drzwi. Te zamknęły się Daigo przed nosem, co Yasu przyjął z ulgą. Usiadł na wolnym miejscu i zamknął oczy, nareszcie się uspokajając.
    Dzisiejszy wieczór był koszmarny. Chciał móc zbliżyć się bezkarnie do Niego, dotknąć Go, może nawet porozmawiać przez chwilę, bez wywoływania afery. Dopiero teraz dotarło do niego, jakiego to było lekkomyślne i głupie z jego strony. Przecież tam było tyle ludzi! I dziennikarze. Z pewnością jutro będzie atrakcją w lokalnych brukowcach i serwisach plotkarskich. Przysporzył Mu kłopotów, a przecież starał się tego uniknąć przez ostatnie kilka lat...
    Będąc już w windzie, w drodze do mieszkania, miał cichą nadzieję, że Ka-yu w nim nie będzie. W końcu uprzedził go, że wróci późno, więc całkiem możliwe, że basista spędzi tę noc gdzieś indziej. Z drugiej strony, gdyby partner czekał na niego i był w dobrym nastroju, to Yasu nie miałby nic przeciwko. Był w tak paskudnym humorze, że zgodziłby się nawet na szybki, brutalny seks, jaki lubił Ka-yu, byleby tylko zapomnieć na dzisiaj o Nim.
    Wszedł po cichu do mieszkania i zapalił światło w korytarzu, wcześniej omal nie potykając się o czyjeś buty leżące na podłodze. To było do basisty niepodobne, zazwyczaj utrzymywał wręcz pedantyczny porządek. Więc dlaczego...
    - O-och! Kazu... - rozległ się głośny jęk, należący zdecydowanie do jakiegoś nieznajomego mu mężczyzny. Yasu zamarł, nasłuchując. Z sypialni dobiegały go ciche pojękiwania, westchnienia, czasem pomruki, a męski głos co jakiś czas wplatał pomiędzy nie imię basisty. Ka-yu najwidoczniej dobrze się bawił ze swoim kochankiem. Wokalista w dalszym ciągu stał jak wryty w korytarzu i starał się nie dopuścić do siebie myśli, że basista właśnie go zdradza, w dodatku w ich mieszkaniu, w ich łóżku.
    W jednej chwili znalazł się w drzwiach drugiego pokoju, otwierając je na oścież i spoglądając z twarzą pozbawioną wyrazu na kochającą się parę. Ka-yu całował nieznajomego po szyi, ramionach, czasami sięgał jego ust. Yasu odwrócił wzrok i bezceremonialnie podszedł do szafy, by zabrać z niej kilka rzeczy. Dopiero skrzypnięcie drzwiczek sprawiło, że basista zwrócił na niego uwagę; jęki natychmiast ucichły.
    - Y-yasu... - wydukał zaskoczony Ka-yu, natychmiast odsuwając się od kochanka. Ten zamruczał z niezadowoleniem i ułożył się wygodniej w pościeli. Zachowywał się tak, jakby zupełnie nie krępowała go ta cała sytuacja, przeciwnie do ciemnowłosego, który był wyraźnie przerażony.
    - Nie przeszkadzajcie sobie, wpadłem na chwilę - odpowiedział cicho Yasu, sam zaskoczony swoim spokojnym tonem głosu. Wyciągnął z półki kilka ubrań na zmianę i ukucnął, by sięgnąć do szuflady z bielizną.
    - To nie tak jak myślisz, kochanie... Pozwól mi wytłumaczyć, Yasu - mamrotał Ka-yu, podnosząc się z łóżka i podchodząc od blondyna. Ten jednak kończył już pakować ubrania do niewielkiej torby. Nie zaszczycając basisty choćby spojrzeniem, udał się do łazienki, by zabrać ze sobą kilka kosmetyków. Był już chyba gotowy do wyjścia; nie miał zamiaru tutaj wracać przez najbliższe kilka dni, nie po tym, co przed momentem zobaczył. - Yasu... -
    - Nie chcę żadnych wyjaśnień. Zobaczymy się w poniedziałek w studiu - mruknął wokalista, gdy znalazł się w korytarzu. Wciągnął na siebie kurtkę i w końcu odważył się spojrzeć na basistę, który stał na przeciwko niego nagi i posyłał mu błagalne spojrzenie. - Wracaj do niego, pewnie się niecierpliwi - dodał na odchodnym, zanim opuścił mieszkanie.
    Wciąż był oszołomiony tym, co zobaczył, jednak spodziewał się, że zareaguje na to agresją. Że będzie krzyczał, żądał jakiekolwiek wytłumaczenia od Ka-yu, że to on jego wyrzuci za drzwi. Tymczasem Yasu poczuł ogromną ulgę. Cieszył się, że nie musiał o nic podejrzewać partnera, bo teraz miał wszystko czarno na białym. Mógł od niego odejść z czystym sumieniem, nie martwiąc się o konsekwencje, bo teraz to basista miał ogromny problem.
    Wokalista zbiegł po schodach i wyszedł na ulicę, z zamiarem złapania tam pierwszej lepszej taksówki. Nie chciał zwalać się Shuse na głowę o tej porze, w końcu przyjaciel był zajęty, więc zdecydował, że tę noc spędzi samotnie w studiu. To było jedyne miejsce, w którym Ka-yu nie będzie go szukał, o ile w końcu przyjdzie mu to do głowy.
    Już miał zatrzymać nadjeżdżający samochód, gdy telefon w jego kieszeni zawibrował. Yasu westchnął poirytowany, będąc niemal pewnym, że to basista próbuje się teraz nieudolnie dodzwonić. Wyciągnął aparat z kieszeni i już miał się rozłączyć, kiedy dostrzegł na wyświetlaczu numer, którego nie odważył się usunąć z telefonu, mimo upływu czasu.
    To był Hyde.

13 komentarzy:

  1. Witaj.
    Szczerze, zdziwiłaś mnie tym...obrotem sprawy. Naprawdę, absolutnie się tego nie spodziewałam, nie sądziłam że Ka-yu, który był tak zakochany,bezwzględny i gdy po takim czasie, jakim walczył o Yasu, po 5 latach związku będzie go zdradzał . Nie spodziewałam się, że w ogóle zrobisz coś w tylu "5 lat później[...]" . Ale jestem miło zaskoczona, bardzo pozytywnie, i jeszcze, OMG DAIGO! TEN DAIGO?! TA MĘSKA, JAPOŃSKA WERSJA BRITNEY SPEARS ?( nie mogę. przestać tak o nim mówić widząc jego teledyski, słuchając piosenek, zwłaszcza Rality Love ). I ten wielki powrót Hyde! Już się rozczarowałam, kiedy Daigo przeszkodził Yasu przy rozdawaniu autografów, już myślałam że z ich spotkania i wielkich wyznań miłosnych nici, ale jednak! Szkoda, że na sam koniec. Szkoda, że dowiem się co dalej dopiero za dwa tygodnie. bubu ;-; .
    To straszne. Az depresji dostaje na myśl o czekaniu na to.
    A co do braku komentarzy, to cóż... Nie powinnaś się dziwić. Powinnaś się cieszyć z tych 4, które miałaś, bo to serio dużo .I to wcale nie tak, że już nikomu się nie podoba twoje opowiadanie, po prostu stałe komentowanie jest irytujące, i nikomu się nie chce. Nawet mnie. Zwłaszcza mnie. Ale lubię uszczęśliwiać ludzi, dlatego się przemogłam, i znów komentuję. Pamiętasz mnie jeszcze? xD Kolejnym powodem malejącej liczby komentarzy jest też to, że zaczęłaś dodawać rzadziej notki . Jeżeli myślisz że teraz, po dłuższym czasie gdy coraz więcej osób czyta twojego bloga, to ciekawość notki będzie świadczyła o dużej ilości komentarzy, to się mylisz. Wydaje mi się, że to zależy od częstotliwości dodawania notki. Wtedy ty się bardziej starasz, i my, czytelnicy się bardziej staramy bo jesteśmy lepiej zaspokajani xD Akcja wywołuje reakcję xD
    To by było chyba na tyle, nie?
    W każdym razie nie przejmuj się brakiem komentarzy, my Cię kochamy tak skrycie, pamiętaj o tym~!<3
    Pozdrawiam serdecznie .
    Weny życzę .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wytrzymam do następnego rozdziału... Już teraz coś mnie zżera od środka. axcgxhjdswijdnewidjne! Najlepszy początek dnia, jaki mogłam sobie wymarzyć.

    Przepraszam, że nie komentowałam wcześniej, ale nie miałam do tego głowy. Czytałam wszytko bardzo skrupulatnie i analizowałam każdą sytuację przez ciebie tworzoną. Poprzednie rozdziały duużo wniosły. Wiedziałam że tamten związek Yasu z Hyde długo nie pociągnie, ale nie przypuszczałam że wykorzystasz do tego małżeństwo Hyde. Baardzo podobał mi się ten element. Przerazi mnie trochę egoizm Ka-yu podczas tamtej nocy... Ale czegóż innego się spodziewać wyłącznie po pożądaniu?

    Dzisiejszy rozdział... Wielbię twój pomysł na umiejscowienie akcji 5 lat później. Spodobała mi się postawa Yasu. Wyrósł, zmężniał... Ta akcja pod koniec z Ka-yu... nie podejrzewałam że będzie taki opanowany. Ale przyzwyczajenie i wcześniejsze domysły robią swoje. Z początku zaraz po przeczytaniu tego fragmentu zobaczyłam imię 'Hyde'. W mojej głowie od razu pojawił się pomysł, że Kazu zdradził blondyna właśnie z nim. Dopiero potem doczytałam resztę. No i właśnie tej reszty jestem niezmiernie ciekawa! Nie wiem jak ja przecierpię te dwa tygodnie... Musiałaś tak kończyć ? akxhxsanksjansk.
    I O MÓJ HIDE! DAIGO?! No to będzie się działo :D
    Na prawdę bardzo mi się podobało. Jesteś mistrzem w pisaniu. Kocham twoje opisy sytuacji i uczuć ♥

    Postaram się częściej komentować, ale nie wiem, czy zawsze dam radę. Wybacz, że niekiedy jako czytelnik milczę. Jednak nigdy nie przepuściłam żadnego rozdziału. Zawsze czytałam po dodaniu.

    Życzę weny i większej ilości komentarzy ♥
    I błaaaagam cię o szybszy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze rozdział warty uwagi ^^

    Musze przyznać, ze za każdym razem zaskakujesz mnie zmiennością bohaterów.

    Nie przypuszczałam, ze Ka-yu zrobi coś takiego okropnego TT_TT
    Przecież tak o niego walczył....pozbył sie Hyde...łatał jego rozdarte serce.....w jakiś pokręcony sposób Yasu go pokochał...
    W sumie liczyłam na jakiś Happy END z Kazu, a tu niespodzianka.....
    Zastanawia mnie cały czas co basistę pchnęło w okrutne szpony zdrady >__< Nosz przecież był w nim zakochany *płacze*
    Mam taka cichutka nadzieje, ze napomnisz co kierowało Kayu do takiego zachowania i czynu....

    Kolejne zaskoczenie...
    Yasu przez cały ten czas chodził na koncerty Laruku *__*
    Jak widac o pierwszej miłości ciężko zapomnieć :<

    Wwwww jestem ciekawa co Hyde ma do powiedzenia, ze nagle dzwoni po 5latach, bo usłyszał jak ktoś krzyczy Yasu o__O

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, może na początek. To jest jeden z najlepszych rozdziałów. I naprawdę, z ręką na sercu, nie spodziewałabym się, że Kayu zdradzi Yasu. Nie po tym, jak walczył o niego. Ale widać nie wszystko złote, co się świeci. I nienawidzę Cię za ostatnie zdanie! Teraz będę siedzieć jak na szpilkach, czekając na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chwila, czy to nie Ka-yu bardziej zależało na tym związku? I dlaczego Hide dzwoni do Yasu? Jestem trochę zdezorientowana. Chyba przeczytam jutro jeszcze raz kilka ostatnich rozdziałów, żeby to wszystko sobie poukładać.

    P.S. Zapraszam do mnie na www.agnes-scarlet-may.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego Shuse nie poszedł na koncert?! Jak można odpuścić koncert Laruku (nawet, jeśli to 15 w roku)?!
    Głupol...

    I Daigo, och<3 Ktoś z takim temperamentem jak on, na pewno przyda się teraz Yasu!
    (Porównanie do Britney jest ogromną obrazą i... khm, "Real Love" - ale spoko, spoko, do niedawna myślałam o nim dokładnie to samo!:D)

    Jestem złą i niedobrą fanką, ale cieszę się, że z Ka-yu wyszło tak a nie inaczej. Yasu ma być z Hyde i koniec i nie ma miejsca na kropeczki!
    Ale... Ka-yu, świnio. Zniknij z życia Yasu... Moje sympatia do niego jest teraz taka sama jak na początku, czyli... -10!!!

    No w każdym razie ja się cieszę i mam nadzieję, że teraz ścieżka cierpienia poprowadzi Yasu prosto w ramiona Hyde...
    Po ostatnim zdaniu moje serducho zrobiło fikołka:D Tak się cieszę, że mam ochotę Cię uściskać! *huuug*

    Hyde, proszę, nie zepsuj nic i Ka-yu... mam nadzieję, że on już nic nie zepsuje!

    I życzę weny i rozwalenia nas przy następnym odcinku<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochanie.. Zaskoczyłaś mnie! Zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam, a tu takie jaja! Świetne, świetne! Reszt ę relacji dam Ci na gygy jak wrócę.. BOSKO! ♥
    Yuji

    OdpowiedzUsuń
  8. i znowu trochę spóźniona, ale jak zwykle na miejscu :D czyli czas na mirowy komentarz :P
    a tak na bardziej serio:
    czemu? no ja się pytam czemu? czemu to się skończyło w takim miejscu? przecież teraz czekanie tych dwóch tygodni to będzie męczarnia~~ a tu jeszcze sesja do tego... ech coś mi się szykują ciężkie czasy... oj ciężkie...
    co do samego ff. zacznijmy od nowo przybyłych gości:
    La'cryma! Tak! W końcu ktoś kto wie co to za zespół :D na to przybycie to się ucieszyłam niezmiernie :D
    Daigo... no cóż... lubię go, ale moja pierwsza myśl gdy się przedstawił była taka: jest Daigo to będzie i Akihide! (fanka Akihide, uwaga!). Proszę nie zdradzaj tego czy będzie czy nie, daj mi pożyć tą nadzieją :D
    Tetsu- chociaż pokazany tylko jako ten którego Yasu "na pewno nie polubiłby" to coś mi się wydaje, że jeszcze o nim usłyszymy i będzie ciekawie- przynajmniej mam taką nadzieję (coś dużo mi się nadziei robi przy tym rozdziale).
    I co do samego rozdziału:
    na początku trochę mnie zmyliło to 5 lat później. Po prostu przeczytałam że jest to 5 lat później, ale jakoś zaraz mi wyleciało z głowy i na początku nie mogłam się połapać o co chodzi. Dopiero później sobie przypomniałam o tym 5 lat później i wszystko zaczeło iść w dobrym kierunku myślenia :D
    Co do postawy Ka:yu... czy tylko mnie to nie zdziwiło? Tak jakoś się tego spodziewałam. Jak się czegoś zbyt intensywnie chce to dość szybko także się może wypalić. Chociaż... ja bym się także tutaj mogła kłócić czy rzeczywiście on zdradził Yasu bo był znudzony... może dowiedział się o koncertach i chciał w ten sposób coś pokazać? Tak, wiem, znowu dużo myślę... to ja może po prostu poczekam do kolejnego rozdziału :D
    No i zostaje Hyde i Yasu... powiem tak- to się robi coraz ciekawsze :D tzn ta gra między tą dwójką bo teraz i Yasu jest inny więc jej reguły mogą się trochę pozmieniać. Ogólnie to gratuluje yasu zdobycia większej pewności siebie :D

    i tak jak zwykle- czekam z niecierpliwością na następny rozdział i 3mam kciuki.

    No i kocham Twoje opowiadanie i będę komentować każdy rozdział choćby nie wiem co, czy to w chorobie czy w zdrowiu, podczas burzy czy słonecznej pogody, jak tylko będę miała dostęp do neta- chciałabym byś o tym wiedziała <3

    YOSH! Powodzenie! By wena była z Tobą :D

    PS ten usunięty komentarz to mój... musiałam coś pozmieniać a niestety nie ma tu opcji edytuj~~

    OdpowiedzUsuń
  9. Pojechałaś mi po ambicji - poczułam się zawstydzona, że nie potrafię regularnie komentować. ;x

    Przede wszystkim zdziwiła mnie postawa Ka-yu. Nigdy bym się nie spodziewała, że zdradzi Yasu - przecież to właśnie przez jego zaborczość i "miłość" Yasu się z nim związał.

    Daigo w roli szalonego faboya? No nie wiem, jakoś nie potrafię sobie go wyobrazić. Ale jestem bardzo ciekawa, jak pociągniesz wątek z nim... Yasu pozna Akiego i utworzą Acid Black Cherry? ^..^

    I ten moment, kiedy Hyde go ujrzał! Dziewczyno, nawet nie wyobrażasz sobie, jak szeroko się wtedy szczerzyłam!

    A tak, trochę wytykając błędy, zdajesz sobie sprawę, że Yokohama Arena nie jest w Tokio, tylko w Yokohamie? I mieści 17 tysięcy ludzi, nie 18 tysięcy? Te miasta dzieli godzina-dwie drogi samochodem. To takie drobne błędy, które gubią się na tle całości. A może tak miało być i niepotrzebnie się czepiam? ^.^

    cherry-chou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. jako nie-wierny czytelnik, natomiast jako osoba która przeczytała fik jednym tchem stwierdzam ninjeszym ,że CHCĘ WIĘCEJ zdecydowanie zajebiście piszesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Łał to wszystko jest świetne . Nie mogę się doczekać kolejnego rodziału.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż... przeglądam komentarze i czuję się o, taka malutka, bo nie potrafię pisać tak rozbudowanie; mam jednak nadzieję, że o ile zajrzysz do tych moich nadrabianych komentów, to zyskasz choć troszkę motywacji.

    Pomysł z przerzuceniem akcji w latach jest super.
    Jednak nakrycie Ka-yu na zdradzie tego samego dnia, gdy Yasu poznaje Daigo jest dla mnie jednak zbyt pospieszne. Nadmiar nieszczęść, że się tak wyrażę.
    Ciekawa jestem, co zrobi Yasu i czego chce Hyde, więc... kolejny rozdział~!

    OdpowiedzUsuń
  13. SUPER!! Tylko tyle powiem, czasami odejmuje mi już mowę, gdy czytam te chaptery.

    OdpowiedzUsuń