Witam wszystkich po dość długiej przerwie, za którą oczywiście przepraszam. Napisanie tego opowiadania pochłonęło dużo czasu, nie było to wcale łatwe zadanie, ale w końcu się udało, bo uparta autorka dopięła swego :) Mam nadzieję, że dość dobrze udało mi się pokazać skomplikowaną relację między obojgiem muzyków oraz to, co czuł Hiro, bo to on jest tutaj najważniejszy. Czekam na (niekoniecznie obszerne!) komentarze, bo tym razem naprawdę zżera mnie ciekawość, jak się wam moje wypociny podobają. Zapraszam do czytania!
*****
To miał być jeden z dwóch koncertów,
ostatnich już w tegorocznej trasie Acid Black Cherry. Wszyscy muzycy znajdowali
się już w gmachu Nippon Budokan, olbrzymiej hali koncertowej, która tego
wieczora miała pomieścić ponad czternaście tysięcy ludzi. To właśnie ze względu
na tak duże zainteresowanie koncertem ABC, imprezę rozłożono na dwa dni, tak by
każdy fan miał szansę oglądać swojego idola na żywo.
Tak duża frekwencja cieszyła Hiro,
który dzięki temu przypominał sobie czasy, kiedy to La'cryma Christi, jego
pierwszy zespół, był u szczytu sławy. Na ich występy również przychodziły
tysiące ludzi, cieszyło go tworzenie muzyki wraz z przyjaciółmi, jednak teraz
odczuwał znacznie większą satysfakcję, mogąc grać u boku osoby, którą nosił w
sercu.
Nikt nie miał pojęcia
o tym, jakie uczucia żywi w stosunku do Yasu. Znał go bardzo dobrze, poznali
się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy obaj zaczynali w branży
muzycznej, a to dzięki przyjaźni wokalisty z Shuse, który był basistą w zespole
Hiro. Wówczas traktował go raczej jako dobrego znajomego, fascynacja pojawiła
się dopiero wówczas, gdy Yasu zaproponował mu współpracę przy jego solowym
projekcie.
Od tamtej pory minęły
dwa lata. Jego uczucie rozwijało się powoli, stopniowo, ostatnio dając o sobie
boleśnie znać; wokalista w trasie tej trasy koncertowej wydawał się być
zmartwiony, wręcz przygaszony. Oczywiście żartował z resztą muzyków i podczas
występów dawał z siebie wszystko. jednak uwadze Hiro nie umknął fakt, że Yasu
poszukiwał coraz to nowych miejsc, gdzie mógłby pobyć sam. Niepokoiło to
gitarzystę, który coraz częściej przyłapywał blondyna siedzącego samotnie na
widowni.
Tak było im tym razem.
Jakiś czas po zakończonej próbie, ostatniej już tego dnia, wyszedł z powrotem
na scenę, pod pretekstem zniwelowania stresu, którego w zasadzie nie odczuwał;
granie dla hali pełnej publiki było przyjemnością. Odrzucił z twarzy długie
kosmyki włosów i rozejrzał się uważnie po setkach wolnych miejsc na płycie, aż
w końcu dostrzegł Yasu.
Tak jak się
spodziewał, wokalista siedział gdzieś na szarym końcu ze zwieszoną głową,
wyraźnie się czymś zamartwiając. Hiro już dawno chciał go zapytać co się
dzieje, co go trapi, jednak nie umiał się zdobyć na odwagę. Teraz jednak, kiedy
czekały ich jeszcze tylko dwa wspólne koncerty, po których ich drogi rozejdą
się na kilka tygodni, postanowił, że zaryzykuje.
- Można? - zapytał
cicho, kiedy był już dostatecznie blisko. Yasu podniósł głowę i zerknął na
gitarzystę, sprawiając wrażenie nieprzytomnego. Kiwnął i wyprostował się na
krześle. Hiro wyraźnie czuł, że nie blondyn nie ma ochoty na niczyje
towarzystwo, jednak mimo wszystko usiadł obok. - Stres przed występem? -
- Coś w tym stylu -
mruknął Yasu i uśmiechnął się krzywo, przecierając rękawem bluzy zmęczone oczy.
- Przydałaby mi się teraz kilka godzin snu, ale reżyser by mnie chyba
zamordował, w końcu zaraz mają nam robić fryzury i makijaż... - mówił cicho,
najwyraźniej czując się w obowiązku jakoś wytłumaczyć to swoje samotne siedzenie
na widowni. Gitarzysta wiedział, że to nieprawda i gdzie indziej leży
przyczyna.
- Wczoraj mieliśmy
wolne i przespałeś cały dzień. A w każdym razie tak mi się wydaje, bo nikt cię
nigdzie nie widział. Powiesz mi, co tak naprawdę się dzieje? - zapytał, patrząc
mu przy tym prosto w oczy. Jego serce biło mocniej, a on sam bał się, że w
jakiś sposób zdradzi się ze swoim uczuciem, choć tak bardzo się pilnował. Yasu
natychmiast uciekł wzrokiem, w odpowiedzi milcząc przez kilka długich minut.
Gitarzysta cierpliwie czekał, aż usłyszał głośne westchnięcie.
- To skomplikowane. I
hala koncertowa nie jest chyba najlepszym miejscem, by o tym rozmawiać - odparł
w końcu Yasu, nie podnosząc wzroku na Hiro.
- To może porozmawiamy
o tym gdzieś indziej, po występie? Myślę, że jak to z siebie wyrzucisz, to od
razu lepiej się poczujesz - dodał ostrożnie gitarzysta, starając się nie
naciskać na wokalistę. Ten pokiwał głową, widocznie chcąc się już pozbyć
gitarzysty. Widząc jego niechęć, Hiro podniósł się z miejsca i poklepał Yasu po
ramieniu, po chwili odchodząc w stronę wyjścia dla obsługi.
Koncert minął mu
niezwykle szybko, jak zwykle zresztą. Tamte ponad dwie godziny spędzone na
scenie, razem z resztą muzyków oraz fanami wydawały mu się teraz jedynie
odległym, ekscytującym wspomnieniem. Był już w swoim hotelowym pokoju, po
relaksującej kąpieli w wannie. W szarych spodniach od dresu i ulubionej
koszulce, siedział na łóżku z papierosem w ustach, bawiąc się rozpuszczonymi
kosmykami włosów. Wciąż rozpamiętywał ich dzisiejszy występ, który był teraz
bardziej przebłyskiem, widział jedynie poszczególne kadry, jak klatki filmowe:
podniesienie olbrzymiej kurtyny, tłum, uśmiechnięty Yasu.
Zwłaszcza ten ostatni
widok utkwił mu w pamięci. Tak długo, jak wokalista przebywał na scenie, tak
był nieustannie rozpromieniony. I był to szczery uśmiech, którego próżno było
szukać na jego twarzy tamtego popołudnia. Hiro miał wrażenie, że te występy to
były jedyne prawdziwie szczęśliwe chwile w życiu Yasu podczas ostatnich
kilkunastu tygodni. I nie tylko on zauważył tę dziwną zależność w jego
zachowaniu; Shuse również był zaniepokojony, jednak wciąż powtarzał
gitarzyście, żeby dał sobie z nim spokój.
Hiro uznał jednak za
swój obowiązek wyciągnięcie jak najwięcej informacji od wokalisty, dlatego teraz
z niecierpliwością na niego czekał. Tuż po zakończonym występie powiedział mu,
by przyszedł do jego pokoju, wówczas nikt im nie będzie przeszkadzał. Nie był
pewien, czy Yasu skorzysta z zaproszenia. Nie wyglądał najlepiej, gdy
przyjechali do hotelu.
Nareszcie rozległo się
ciche pukanie do drzwi. Było już stosunkowo późno i Hiro nie sądził, by był to
ktoś z obsługi, więc musiał to być właśnie wokalista. Uchylił drzwi i przywitał
go ciepłym uśmiechem, którego Yasu jednak nie odwzajemnił. Również miał na sobie
jakieś niezbyt wyjściowe, choć z pewnością wygodnie ubrania, a na twarzy
wypisane zmęczenie.
Więc wciąż masz
ochotę wysłuchać mojego zrzędzenia? - mruknął cicho, kiedy Hiro przepuścił go w
drzwiach. Od razu podszedł do łóżka, na którego brzegu usiadł, twarzą do okna.
Tamtej nocy letnie niebo było niemal bezchmurne, dzięki czemu księżyc świecił
jasno na grafitowym tle. Gitarzysta podszedł cicho do Yasu i usiadł tuż obok,
automatycznie sięgając po popielniczkę.
- Nie będzie ci
przeszkadzał ten dym? - zapytał. Blondyn pokręcił głową i znów westchnął. Hiro
wetknął kolejnego papierosa między wargi, chcąc czymś zająć ręce. Miał ogromną
ochotę go teraz objąć, jakoś go pocieszyć. Zawsze był gotów go wysłuchać, z
czego już nie raz korzystał Yasu, w czasie tras przychodząc do niego w nocy i
zwierzając mu się z przeróżnych rzeczy. Nie był to więc pierwszy raz, kiedy
mieli przed sobą kilka godzin do przegadania, choć tej nocy Yasu był stanowczo
mniej rozmowny, niż zazwyczaj. - Więc? -
- Jestem taki przybity
od rana, bo... On mi obiecał, że na pewno pojawi się na którymś z koncertów,
Hyde - wymamrotał, przecierając śpiącą twarz dłonią i siadając wygodniej na
łóżku, po turecku. - Z każdym koncertem miałem nadzieję, że może to właśnie
ten, może to tego wieczoru się z nim zobaczę. Bo nie sądzę, by widział któryś z
występów Acid Black Cherry, nie informując mnie o tym, że jest tak blisko. Ale
ostatnio zacząłem szczerze w to wątpić, że dotrzyma obietnicy -
Hiro zaciągnął się
mocno i bardzo powoli wypuścił dym z płuc, starając się zachować stoicki
spokój. Więc chodziło o Hyde, jego jedyną miłość. Zawsze unikał tematu tego
mężczyzny na ognia, bo wiedział, że Yasu jest ślepo zapatrzony w jego osobę, że
jest w nim beznadziejnie zakochany i z pewnością nie wyobraża sobie siebie u
boku kogoś innego. A już z pewnością nie rozważał tego, czy ktoś inny może być
zapatrzony w niego równie mocno.
Nie darzył Hyde
sympatią, właśnie ze względu na to, jakie uczucie żywił do niego Yasu.
Traktował go jako rywala, choć nie mógł tego otwarcie okazywać, bo co
pomyśleliby inni muzycy? Tym bardziej nie mógł pokazać wokaliście, jak bardzo
gardzi Hyde, to zapewne oznaczałoby koniec ich przyjaźni, o którą Hiro tak
długo zabiegał.
- Został już tylko
jeden koncert i ja wiem, że on się na nim nie pojawi. W tym dniu również
występuje, razem z VAMPS. Ale ja wciąż czekam na jakiś cud, mam jeszcze taką
iskierkę nadziei, że on mimo wszystko powie chrzanić to, mój facet
czeka i wpadnie tutaj, by mnie wspierać. To głupie prawda? - Yasu podniósł
głowę i zerknął na niego. Hiro nic nie odpowiedział, odwzajemnił jedynie
spojrzenie, czekając, aż wokalista kontynuuje. - Jestem już naprawdę zmęczony
tą trasą i wolałbym, by ten finałowy koncert odbył się jutro. Wtedy z pewnością
miałby czas by przyjść - mruknął jakby do siebie, znów zwieszając głowę.
Skoro czeka nas
jeszcze tylko jeden koncert, to może do niego zadzwonisz i zwyczajnie umówicie
się na ten weekend? - Hiro właściwie sam nie wierzył w to, że to pytanie wyszło
z jego ust. To zdrowy rozsądek kazał mu jakoś podnieść Yasu na duchu, choć
serce starało się wyrwać z piersi i ukazać jego prawdziwe intencje.
Doskonale zdawał sobie
sprawę z beznadziei swojego położenia. Nie umiał się oprzeć Yasu, który swoim
urokiem zdołał sobie go owinąć wokół palca, z pewnością nie mając o tym bladego
pojęcia. Wiedział, że z tej sytuacji nie ma wyjścia, że jedynie co może zrobić,
to zbliżyć się możliwie jak najbardziej do Yasu, nie mogąc go jednak dotknąć.
To tak, jakby motyl oglądał piękną, kwitnącą różę przez szybę. Widzi, jak
zmysłowo kołysze się na wietrze; słyszy, jak szeleści przy najmniejszym
powiewie, niemalże czuje jej słodki zapach, ale nic poza tym.
Motyl złapany w
pułapkę miłości.
- Chciałbym się z nim
skontaktować, ale ostatnio to niemożliwe - mruknął w końcu Yasu, ze smutkiem w
głosie. Położył się nagle na plecach i zamknął oczy, a Hiro zaczął się
zastanawiać, czy wokalista nie zaczął przypadkiem zasypiać. - Nie odpowiada na
moje telefony i wiadomości. To trwa już bardzo długo. Zaczęło się w czasie jego
trasy po świecie, na początku tego roku. A potem ta informacja, że ktoś widział
go w Nowym Jorku z żoną i z synkiem - wyszeptał. W pokoju na kilka długich
minut zaległa cisza, którą przerwał Yasu, znów kontynuując swój monolog. -
Chciałbym, żeby dał mi dowód na to, że jestem dla niego ważny i że to jego
"kocham cię" to nie są puste słowa. Ciężko jest mi to wierzyć, kiedy
wciąż widuje się go z tą kobietą. A tyle razy zapewniał mnie, że to małżeństwo
to fikcja! Nie rozumiem, dlaczego mnie okłamuje i powtarza, że to mnie pragnie.
Czasami... Czasami chciałbym, by ktoś mnie zrozumiał, jak to boli, być
"tym trzecim". To chyba najgorsze uczucie na świecie. Gorsze od
samotności, bo wówczas ci na nikim nie zależy, nie tęsknisz, nie masz jakichś
złudnych nadziei, które tak łatwo rozwiać. I tak łatwo jest wtedy zranić -
Hiro wypuścił z
pomiędzy warg gęsty kłąb dymu, wpatrując się pustym wzrokiem w okno, czego Yasu
oczywiście nie mógł widzieć, kiedy leżał na łóżku z zamkniętymi oczami.
Doskonale wiedział, jak to boli, jak czuje się teraz Yasu, co chciałby
wykrzyczeć Hyde prosto w twarz. Tak jak wokalista, sam chciałby być w końcu
dostrzeżony, chciałby się poczuć ważny, kochany. Pragnął mieć ukochaną osobę na
wyłączność.
- Wiem, Yasu... -
powiedział cicho. Zgasił papierosa i położył się obok niego, zakładając ręce za
głowę. To zdecydowanie było najgorsze uczucie, niemożność powiedzenia ukochanej
osobie o uczuciach, jakie się w stosunku do niej żywi, nawet jeżeli leżała tuż
obok niego, nawet jeśli czuł jej ciepło. Znów czuł się jak motyl spoglądający
na różę. Była teraz bliżej, niż kiedykolwiek, bez grubej, zimnej szyby. Ale
wciąż nie mógł dotknąć jej płatków, nie mógł ich posmakować, nie mógł upajać
się ich aromatem. Jeśli by to zrobił, róża prawdopodobnie zwinęłaby wszystkie
pąki i motyl nie mógłby jej dłużej oglądać. Nie widziałaby już jej pięknego,
delikatnego wnętrza, z którego czerpał życiodajne siły.
Przyglądał się Yasu w
ciszy, wsłuchując się w jego spokojny, głęboki oddech. Wodził wzrokiem po jego
zamkniętych powiekach, długich rzęsach, gładkich policzkach, wyraźnie
zarysowanych wargach. Był niemal pewien, że wokalista naprawdę usnął, więc bez
zastanowienia pochylił się nad nim, nie mając jednak odwagi, by go dotknąć.
Wyglądał teraz na wolnego od wszelkich trosk, jakby z jego serca rzeczywiście
spał ogromny ciężar.
Nagle otworzył lekko
oczy, a Hiro odsunął się od blondyna jak oparzony. Chciał wstać z łóżka, zająć
się czymś innym, nie chcąc dać po sobie poznać, że właśnie był bliski
pocałowania go; dlatego więc był szczerze zaskoczony, kiedy Yasu sięgnął po
jego dłoń. Gitarzysta spojrzał najpierw na jego szczupłe palce, a potem z
powrotem na twarz. W jego spojrzeniu było coś, czego nigdy wcześniej nie
dostrzegł; tęczówki wokalisty błyszczały nienaturalnie, nie tak, jakby przed
chwilą płakał, ale jakby był szczęśliwy. Blondyn usiadł na łóżku i
pochylił się w stronę Hiro, który wstrzymał oddech. Widać było, że Yasu chce
coś powiedzieć, ale coś go przed tym zatrzymuje.
- Pójdę już do siebie
- wymamrotał i zwiesił głowę, jakby był speszony. Po cichu wstał i opuścił
pokój gitarzysty, który wciąż siedział nieruchomo z mocno bijącym sercem. To
zachowanie ze strony Yasu było dla niego całkiem nowe i nie był pewien, co
powinien o tym myśleć. Tej nocy długo przewracał się z boku na bok, nie mogąc
zasnąć i bijąc się z myślami.
Nazajutrz czekała ich
długo wyczekiwana przerwa od od występów. Muzycy mieli cały dzień dla siebie,
który spędzili włócząc się po okolicy, aż wylądowali wieczorem w jednej z knajp
nieopodal hotelu, w którym tymczasowo mieszkali. Wszyscy żartowali i jedli, a
alkohol lał się strumieniami.
Hiro stał na balkonie,
na piętrze knajpy i opierał się o barierkę, paląc w spokoju papierosa.
Zamyślony, wpatrywał się przed siebie, z każdym oddechem zaciągając się mocno.
Nie miał ochoty na picie, a już tym bardziej na zabawę w gronie muzyków. Kiedy
więc usłyszał dźwięk rozsuwanych drzwi i kroki za sobą, westchnął cicho i
niechętnie zerknął przez ramię, szczerze zaskoczony, kiedy ujrzał Yasu.
- Dlaczego nie
siedzisz razem z nami? - zapytał blondyn. Podszedł do Hiro i również oparł się
o barierkę. Od wczorajszej nocy nie mieli okazji porozmawiać w cztery oczy,
dlatego gitarzysta był lekko poddenerwowany.
- Jakoś nie mam
ochoty. Wolałbym wrócić już do hotelu i tam zrelaksować się przed jutrzejszym
koncertem - mruknął cicho, machinalnie gasząc papierosa. Zerknął ponownie na
Yasu, który przyglądał mu się z tym samym, tajemniczym błyskiem w oku, który
nie pozwolił mu zasnąć. Mimowolnie poczuł, jak robi mu się gorąco, a serce chce
się wyrwać z piersi, kiedy wokalista oparł się o jego ramię.
- Może wrócimy razem?
Chciałbym jeszcze z tobą porozmawiać - odparł wokalista. Hiro wypuścił powoli
powietrze z płuc, starając się zachować spokój. Uśmiechnął się do Yasu i skinął
głową, klepiąc go w przyjacielskim geście po plecach.
- Nie ma sprawy -
mruknął łagodnym tonem, delikatnie odsuwając się od blondyna. Wyszli razem z
knajpy i spacerowym krokiem udali się w kierunku hotelu. Hiro wlepiał wzrok w
chodnik, podczas gdy czuł na sobie ten wzrok Yasu, który na nowo nie dawał mu
spokoju.
- Wybacz mi, że
wczoraj cię tak zanudziłem, nie miałem komu się zwierzyć... I dzisiaj też chcę
cię trochę pomęczyć, mogę? - zapytał blondyn kiedy weszli do pokoju gitarzysty.
Bez skrępowania podszedł do łóżka i usiadł na nim w tym samym miejscu, co
poprzedniej nocy. W międzyczasie Hiro wyciągnął z barku dwie puszki z
dietetycznym piwem, jedną podając Yasu.
- O każdej porze dnia
i nocy - odparł brunet, wciąż z przyklejonym uśmiechem na twarzy, choć czuł się
nieswojo, kiedy wokalista siedział tak blisko niego, poza tym wciąż pamiętał
ciepło jego ciała, kiedy ten opierał się o jego ramię. Otworzył swoją puszkę i
upił z niej kilka sporych łyków, rozsiadając się wygodniej na łóżku.
- Dzisiaj również się
nie odezwał, chociaż dzwoniłem do niego kilkanaście razy... Pomyślałem, że może
będzie chciał się spotkać, skoro również miał wolne, ale widać się myliłem -
mruknął Yasu, nie odwzajemniając uśmiechu Hiro. Ściskał w dłoniach puszkę nie
otwierając jej jednak. No tak, Gitarzysta zapomniał, że blondyn nie przepada za
alkoholem, nawet tym łagodnym. - Mam wrażenie, że się mu znudziłem. I szczerze,
to czuję się w jakiś sposób spokojniejszy, gdy słyszę te plotki, że widuje się
z Megumi, niż gdybym miał odchodzić od zmysłów zastanawiając się, czy spotyka
się z innym mężczyzną. Ale to oczywiście nie sprawa, że czuję się mniej samotny
- dodał po chwili. Położył puszkę na podłodze, a chwilę później Hiro poczuł na
sobie jego wzrok.
- Jestem pewien, że co
noc o tobie myśli i jest zwyczajnie zbyt zapracowany, by móc się z tobą
zobaczyć - mruknął Hiro, momentalnie pochmurniejąc. Nie chciał o nim rozmawiać,
ale wyglądało na to, że nie ma innego wyboru. Oczywiście nie był w stanie się
przyznać do tego, że to on co wieczór zasypia, rozmyślając jakby to było, gdyby
w końcu zdecydował się wyznać Yasu miłość.
- Chyba nie powinienem
sobie już robić nadziei, skoro od pół roku nie znalazł dla mnie wolnej chwili.
Dopiero dzisiaj uzmysłowiłem sobie, jaka to kupa czasu, jak długo mnie
ignorował. To sprawia, że czuję się jeszcze gorzej - odparł wokalista, z każdym
słowem ściszając swój głos.
- Może mógłbym ci
jakoś pomóc, polepszyć twoje samopoczucie? - zapytał Hiro, równie cicho. W końcu
zerknął na niego znad puszki, czując jak przez jego ciało przebiega seria
dreszczy. Yasu siedział znacznie bliżej niego, niż sądził. Jego oczy wciąż
błyszczały, teraz jednak migotały w nich radosne iskierki.
- Jeśli zostanie to
między nami... - wymamrotał, przysuwając się do gitarzysty nieznacznie. Stykali
się udami, a Hiro robiło się coraz goręcej, w miarę jak atmosfera w pokoju
gęstniała. Yasu był teraz blisko, stanowczo za blisko. Widział wyraźnie jego
czekoladowe źrenice, mógł z łatwością policzyć rzęsy. - Obiecasz? - wyszeptał
wokalista.
Brunet siedział jak
sparaliżowany, spoglądając mu prosto w oczy. Nie sądził, że jego marzenie
spełni się ot tak, bez uprzedniego zrobienia z siebie błazna i plątania w
swoich wyznaniach. Okazja była w zasadzie idealna: byli sami w pokoju, wszyscy
muzycy oraz obsługa byli poza hotelem, bawiąc się w najlepsze, więc nie było
mowy o tym, by ktokolwiek ich nakrył. Poza tym, Yasu potrzebował pocieszenia,
chwili zapomnienia w czyichś ramionach, nie chcąc być jednocześnie potraktowanym
przedmiotowo. Do kogo innego miał się więc zwrócić, jak nie do przyjaciela?
- Obiecuję - odparł
cicho Hiro, czując jak jego serce bije niebezpiecznie szybko. Kątem oka, jakby
przez mgłę, dostrzegł jak Yasu przymyka powieki. Pocałunek, jakim go obdarzył
był delikatny, jak muśnięcie płatkiem róży. Blondyn nie odsunął się jednak,
najwyraźniej czekając, aż Hiro go od siebie odepchnie i uprzytomni mu, że
przecież tęskni za Hyde. Jednocześnie gitarzysta wyraźnie wyczuwał, że potrzeba
mu ciepła, że chce się znów poczuć kochany, pożądany.
Hiro dotknął wolną
dłonią jego policzka, przesuwając kciukiem po gładkiej skórze, chcąc tym samym
ośmielić samego siebie. Wyglądało to zupełnie inaczej, niż w jego fantazjach,
był zdecydowanie mniej pewny siebie. Yasu musnął ponownie jego wargi, w
międzyczasie sięgając po puszkę z piwem, którą wciąż trzymał Hiro; odłożył ją
na stolik nocny i dopiero wówczas gitarzysta dostrzegł lekki rumieniec na jego
twarzy, pomimo panującego w pokoju półmroku.
Kiedy przysunął się z
powrotem blisko bruneta, ten niepewnie objął go w pasie, jakby chcąc się
przekonać o tym, jak daleko Yasu pozwoli mu się posunąć. Hiro wydawało się, że
blondyn uśmiechnął się na ten gest, zanim złożył na jego wargach ostrożny
pocałunek. Ręce wokalisty zawędrowały na jego ramiona, ostatecznie oplótł
dłońmi jego szyję i przytulił się mocno do gitarzysty. Hiro całował go powoli,
czule, samemu nie wiedząc, kiedy te pieszczoty stały się namiętne i zachłanne,
kiedy przyciągnął Yasu bliżej siebie.
Wokalista siedział
okrakiem na jego kolanach, reagując cichym pomrukiem na dłonie gitarzysty,
które początkowo zacisnęły się na jego biodrach, aż w końcu niespokojne wsunęły
się pod koszulkę Yasu. Hiro oderwał się na moment od jego warg, by móc teraz
podziwiać twarz swojego kochanka. Blondyn wpatrywał się w niego z rozmarzeniem,
nie kryjąc teraz swojego uśmiechu, który udzielił się również gitarzyście.
Wodził palcami po jego
plecach, eksperymentalnie zahaczając o skórę paznokciami, chcąc zobaczyć, jak
na to zareaguje Yasu. Ten objął Hiro mocniej i westchnął cicho do jego ucha,
trącając je przy okazji wargami. Wokalista zachowywał się tak, jakby sam długo
czekał na okazję, by znaleźć się w ramionach gitarzysty. Niemal święcie
przekonany o tym, że tutaj chodzi jednak o coś więcej, niż tylko pusty seks,
Hiro przesunął językiem po jego szyi, którą zaczął gorąco całować, zostawiając
po sobie czerwone ślady. Nie myślał o tym, że przysporzy im to później
problemów i będą musieli się z tego tłumaczyć managerowi - rzeczywistość nie
miała znaczenia, liczyło się tylko tu i teraz; chętne ciało wokalisty i jego
przyspieszony oddech, namiętne pocałunki i coraz odważniejsze pieszczoty.
Koszulka Yasu
wylądowała na podłodze, a Hiro zaczął badać palcami jego nagi tors, chcąc
poznać każdy jego centymetr. Obsypywał pocałunkami rozgrzaną skórę, zostawiając
po sobie wilgotne ślady, zachęcany zadowolonymi pomrukami ze strony wokalisty.
Kiedy dotarł językiem do twardego sutka, rozległ się cichy jęk, a podniecenie
Hiro sięgnęło zenitu. Drażniąc go swoim oddechem, sięgnął dłonią do zapięcia
jego spodni, z którym szybko się uporał. Kontynuował zabawę swoim językiem,
zaczepiając paznokciami o podbrzusze Yasu oraz brzeg jego bielizny, której
pragnął się jak najszybciej pozbyć.
Blondyn odsunął się nagle
od niego na kilka centymetrów, a zdziwiony Hiro zerknął prosto w te ciemne
tęczówki, zanim wokalista chwycił go za podbródek i wpił się krótko w jego
wargi, tym bardziej zaskakując go swoim zachowaniem. Chwilę potem Yasu zsunął
się z kolan gitarzysty i ułożył wygodnie w pościeli, prężąc się w niej kociak i
eksponując swoje ciało. Hiro przyglądał mu się jak zahipnotyzowany, wcześniej
widząc go w takiej roli jedynie w swoich fantazjach.
- Hiro... - wymamrotał
cicho, unosząc nieco biodra, najwyraźniej po to, by ułatwić gitarzyście
rozebranie go do naga. Kiedy zagryzł kusząco swoją wargę, nie musiał dłużej
czekać na reakcję bruneta. Przysunął się bliżej Yasu, w międzyczasie zrzucając
z siebie luźną bluzkę i w pośpiechu zaczął zsuwać z jego bioder spodnie. Spiął
wszystkie mięśnie i wstrzymał oddech, kiedy wokalista przesunął zimnymi palcami
po jego nagiej skórze, pragnąc przyciągnąć go bliżej siebie.
Wciąż miał wrażenie,
że to tylko jeden z wielu cudownych snów, jakie ostatnio miewał, domyślając
się, że to ze względu na bliską obecność Yasu w ciągu kilku poprzednich
tygodni. Pożerał wzrokiem każdy kolejny odkryty fragment jego ciała, słysząc
teraz doskonale przyspieszony oddech Yasu, kiedy w końcu leżał przed nim
całkiem nagi. Hiro nie umiał się nacieszyć tym widokiem, zafascynowany wodził
powoli palcami po jego gładkich udach, które wokalista teraz tak chętnie
rozchylał, pomrukując cicho.
Wszystko to, co
nastąpiło zaraz potem działo się tak szybko, że gitarzysta już kompletnie nie
miał pojęcia, czy to wciąż rzeczywistość. W jednej chwili pieścił jego dumę
palcami, wsłuchując się w te słodkie ciche jęki i westchnienia ze strony Yasu,
w kolejnej czuł na sobie jego wargi i dłonie, dotykające go coraz odważniej.
Wokalista sprawnie uporał się z zapięciem jego spodni, szybko pozbywając się
przeszkody.
Leżeli tuż obok siebie
nadzy, a w pokoju rozległ się kolejny jęk, kiedy Hiro przesunął dłoń między
jego rozchylone, drżące z podniecenia uda. Blondyn przymknął powieki i
wstrzymał oddech, kiedy gitarzysta wsunął w niego głębiej palce. Yasu przesunął
paznokciami po jego plecach, aż w końcu zacisnął je na ramionach bruneta,
unikając teraz jego wzroku, a oddając przyjemności, kiedy Hiro kontynuował
pieszczoty. Kiedy jednak w końcu na niego spojrzał, gitarzysta niemal
zachłysnął się powietrzem, czując jak miękną mu nogi.
Pragnę cię, teraz.
Wyprostował się,
patrząc z góry na swojego kochanka. Jego klatka piersiowa falowała
niespokojnie, kiedy wokalista rozchylał szerzej uda i starał się zapanować nad
czającym się na jego twarzy rumieńcem. Choć Yasu od dłuższego czasu nie odezwał
się ani słowem, całe jego ciało krzyczało, jak bardzo pragnie Hiro. Wciąż
spoglądał prosto w oczy gitarzysty, dając mu do zrozumienia, że jest gotowy na
dalsze przyjemności.
Teraz.
Zacisnął dłonie na
jego biodrach, powoli zatracając się w rozkoszy i obserwując, jak na twarzy
Yasu pojawia się coś na kształt bezwzględnej uległości. Słyszał teraz jego
chrapliwy oddech, tuż po cichym jęku; widział, jak blondyn zaciska palce na
pościeli, targany podnieceniem; w końcu odwzajemniał to spojrzenie, w którym
nie było już blasku, ani wesołych ogników. Płonął w nich pełen pożądania ogień,
który podsycały powolne ruchy bioder gitarzysty.
Pochylił się nad
wokalistą, który natychmiast przyciągnął go do siebie blisko, obejmując jego
ramiona. Wspierający się na łokciach Hiro przesunął ustami go policzku Yasu, aż
dotarł do jego gorących warg, tak kusząco rozchylonych. Zaczął je namiętnie
całować, co zaraz z entuzjazmem odwzajemnił jego kochanek, wydając z siebie
teraz zduszone jęki z każdym mocniejszym pchnięciem.
Żaden nie miał zamiaru
wypuszczać drugiego ze swoich objęć. Gitarzysta czuł, jak szybko bije serce
wokalisty, podczas gdy jego własne omal nie eksplodowało z nadmiaru wrażeń. Z
pomiędzy jego warg wyrwał się zaskoczony jęk, kiedy Yasu przesunął swoje
chłodne dłonie na jego pośladki i docisnął do niego swoje biodra. Blondyn wił
się teraz pod nim z rozkoszy, w miarę jak Hiro wchodził w niego coraz szybciej.
Błądził dłońmi po ciele gitarzysty, nadal nie spuszczając w niego wzroku, co
zdecydowanie podniecało ich obu, tak samo jak coraz głośniejsze westchnienia
wokalisty.
- H-hiro... - wydyszał
Yasu, przesuwając językiem po swoich wargach, tak jak to często robił podczas
koncertów. Podparł się na łokciu, tak by móc ponownie pocałować bruneta. Hiro
poczuł, jak dłoń kochanka błądzi po jego podbrzuszu, by zacisnąć się w końcu na
jego własnym przyrodzeniu, które zaczął drażnić palcami. - Mmm... M-mocniej -
wymamrotał tuż przy jego wargach, zanim gitarzysta złożył na nich kolejny
namiętny pocałunek.
Nie odrywając się od
jego ust, przesunął dłoń na biodro Yasu i zacisnął na nim swoje palce. Jego
podniecenie sięgało zenitu, podobnie jak wokalista czuł nadchodzące spełnienie,
samemu teraz bezwstydnie wzdychając w rytm swoich pchnięć, choć ginęło to w
znacznie donośniejszych jękach blondyna, w które Yasu co jakiś czas wplatał
jego imię. Ten jeden, jedyny raz wokalista był zapatrzony tylko w niego,
pragnął tylko Hiro.
- T-tak... A-ah! -
wychrypiał jego kochanek, wciąż tuż przy ustach gitarzysty, które muskał swoimi
wargami. Jego spojrzenie, w dalszym ciągu elektryzujące, wydawało się teraz
nieco nieobecne, kiedy Hiro wykonał kilka mocniejszych pchnięć. - Hiro... -
Wzrok Yasu, którego ten wciąż nie odwracał, zaszedł mgłą. Blondyn rozchylił
wargi i krzyknął cicho, a Hiro poczuł, jak zaciska się na jego męskości i jak w
jego ramiona wbijają się paznokcie. Wokalista wił się teraz pod nim w ekstazie,
jęcząc tuż przy jego wargach. Gitarzysta również westchnął głośno, czując
zbliżający się orgazm i pożerając wzrokiem szczytującego Yasu.
Blondyn wciąż
rozchylał ulegle swoje uda, chcąc dostarczyć mu jak najwięcej przyjemności i
obcałowywał jego szyję. Hiro czuł jego bijące w szalonym tempie serce oraz
niespokojny oddech, dlatego objął go mocniej i wykonał kilka głębokich pchnięć,
w końcu przyciągając do siebie jego biodra. Rozkosz była tak wielka, że
gitarzystę na moment zamroczyło. Wtulił się w rozgrzane ciało Yasu, który
obejmował go ciasno udami.
Trwali tak kilka sekund
w bezruchu, wsłuchując się w swoje oddechy. Kiedy Yasu w końcu się poruszył,
pogładził go po plecach, na których zostawił wcześniej delikatne, czerwone
pręgi i złożył przelotny pocałunek na jego barku. Hiro podniósł głowę, by
spojrzeć na swoją różę. Zaczerwieniony wokalista spoglądał na niego rozmarzonym
wzrokiem i uśmiechał się niepewnie, co zaraz odwzajemnił gitarzysta.
Czuł się dziwnie,
leżąc później tuż obok niego i obejmując jego nagie ciało. Z czasem jednak
wydawało mu się to coraz bardziej naturalne, kiedy przeczesywał palcami włosy
wokalisty, a ten spoglądał na niego z czułością i przytulał się mocniej do jego
boku. Wyglądało na to, że tej nocy nie usną zbyt szybko, mimo to wciąż
milczeli, zbyt pochłonięci leniwymi pieszczotami.
Hiro bił się teraz z
myślami. Był to chyba najlepszy moment, by powiedzieć Yasu, co do niego czuje i
jednocześnie najgorszy. Musiało dojść do tego wszystkiego, by odważył się mu
powiedzieć, że go kocha? Z drugiej strony, czuł bijące od jego osoby ciepło,
jakiego wcześniej nie zaznał. Nie był to pusty seks, było w nim jakieś uczucie,
które to sprawiło, że targały nim teraz wątpliwości. W miarę, jak zastanawiał
się nad tym, jak rozpocząć rozmowę, czuł ogarniającą go senność, w czym nie
pomagał mu głęboki oddech Yasu, najwyraźniej również zmęczonego.
Teraz, albo nigdy.
- Yasu... - zaczął cicho, ponownie
zerkając na swojego kochanka. Blondyn podniósł głowę i spojrzał na gitarzystę
sennym wzrokiem, w którym wciąż czaił się ten błysk. Przesunął palcem po jego
wargach, zupełnie nieskrępowany tym, że jeszcze całkiem niedawno momentami
wstydził się do niego przytulić. - Chciałbym ci coś powiedzieć. Ja... -
- Cii... Wiem. Ja też
cię kocham – wyszeptał Yasu, przysuwając się bliżej zszokowanego Hiro. Ucałował
jego zastygłe w niemym zaskoczeniu wargi i przesunął czubkiem nosa po jego
policzku. - Myślałem, że znacznie szybciej uda mi się wzbudzić w tobie
zazdrość, tak żebyś sam odważył się na więcej. Ale nie mam zamiaru narzekać,
mając tak cudownego faceta u swojego boku... - wymamrotał wokalista, zanim Hiro
objął go stanowczo i wpił się w jego wargi, nieprzytomny ze szczęścia. Zamknął
oczy, chcąc skupić się teraz na fakcie, że wokalista odwzajemnia jego uczucie.
Kiedy uchylił
powieki Yasu wtulał się w jego bok, tak jak przed kilkoma minutami. W pokoju
wciąż panował półmrok, przez wpadające do niego światło księżyca. Wszystko
wyglądało zupełnie zwyczajnie, zanim jeszcze powiedział mu, że go kocha. Hiro
nie rozumiał, co się dzieje. Przecież jeszcze przed chwilą go całował, czuł się
taki szczęśliwy, a teraz ta cała euforia gdzieś zniknęła.
Westchnął ciężko, uświadamiając
sobie, że przysnął, a tamta czuła scena była jedynie jego wyobrażeniem,
spełnieniem najskrytszych marzeń. Niczego nieświadomy Yasu najwyraźniej usnął
na dobre, nie reagując już na delikatne pieszczoty ze strony gitarzysty. A więc
problem rozwiązał się sam. Hiro zagryzł wargi, mając ochotę wykrzyczeć się w
poduszkę. Chęć wyznania mu teraz miłości była zdecydowanie głupim pomysłem,
było na to zdecydowanie za wcześnie, pomimo tego, co między nimi zaszło.
Postanowił wykorzystać
te ostatnie chwile przed zaśnięciem i nie odsuwać się jeszcze od Yasu, choć był
niemal pewien, że rano będzie musiał zachować pozory normalności i udawać, że
nic się nie stało. W każdym razie tego się obawiał; skoro wokalista działał
teraz pod wpływem emocji, to całkiem prawdopodobne jest, że nazajutrz będzie
tego żałował. Hiro starał przygotować się na tę ewentualność, układał w głowie
rozmaite scenariusze, mając świadomość, że cokolwiek Yasu powie rano, będzie to
dla niego bolesne i trudne.
Cały czas gładził jego
nagie ciało, przeczesywał palcami włosy i wpatrywał się w jego piękną,
pogrążoną w głębokim śnie twarz. Gitarzystę cieszyło to, że Yasu wyglądał na
wolnego od wszelkich trosk i miał wrażenie, że blondynowi już od dawna
brakowało tak spokojnego snu. Czy tak samo czuł się Hyde, kiedy trzymał go w
swoich ramionach po jednej z wielu upojnych nocy? Wiele dałby za to, by być na
jego miejscu.
Mimo zmęczenia sen nie
przychodził. Mijały kolejne minuty, a Hiro wciąż wpatrywał się w ukochanego,
który przytulał policzek do jego ramienia. Oddychał spokojnie przez rozchylone
wargi, co jakiś czas poruszając się przez sen i lgnąc bliżej gitarzysty,
chłonąc ciepło jego ciała. Brunet nie odważył się zmienić pozycji, by
przypadkiem go nie obudzić, choć wiedział, że powinien się od niego odsunąć i
nie przyzwyczajać zbytnio do tego przyjemnego uczucia, jednocześnie pragnąc
przeciągać je w nieskończoność.
Gdzieś nad ranem udało
zapaść mu się w płytki sen, podczas którego co chwila się wybudzał,
sprawdzając, czy Yasu wciąż leży przytulony do niego. Wiedział, że odbije się
to pewnie na jego kondycji psychicznej i fizycznej, a przecież zależało mu na
tym, by wypaść dobrze podczas finałowego koncertu. Pocieszał się myślą, że
chociaż wokalista będzie wypoczęty i pełen energii podczas występu, który
zostanie przecież wydany na DVD.
Kiedy wybiła szósta,
Hiro postanowił wstać, nie mogąc znieść rosnącego napięcia i niepokoju, że oto
za moment Yasu się obudzi i wróci do siebie, chcąc zapomnieć o ich wspólnej
nocy. Delikatnie podniósł się z łóżka, kładąc blondyna na poduszce obok. Ten na
szczęście się nie obudził, wręcz przeciwnie: ułożył się nieco wygodniej na
nowym miejscu i uśmiechnął przez sen, nie otwierając oczu. O czym śnił? Czyżby
wspominał ostatnie kilka godzin? Hiro zapomniał, co zamierzał właśnie zrobić.
Zamiast tego, usiadł z powrotem na brzegu łóżka i wpatrywał się jak zauroczony
w wokalistę.
Kiedy stał już pod
prysznicem, opierając się plecami o chłodną ścianę kabiny, starał się pozbierać
swoje myśli do kupy. Po kąpieli obudzi Yasu, przeprosi go za to, co się stało i
wrócą do tego, co było przedtem, bez prawienia wyrzutów, tak by obyło się bez
spięć. Nie chciał tego, ale wydawało mu się to jedynym sensownym rozwiązaniem.
Wiedział jedno: to on musi nakreślić jasno granice, w przeciwnym razie będzie
mógł mieć pretensje jedynie do siebie.
Spędził w łazience
dużo czasu, jednak nie sądził, że wokalista obudzi się w tym czasie, dlatego
był zdziwiony, zastając go siedzącego na łóżku, przykrytego do pasa kołdrą.
Yasu przesunął dłonią po twarzy i ziewnął cicho, dopiero wówczas spoglądając na
Hiro. Widocznie się speszył i zagryzł wargi, natychmiast uciekając wzrokiem w
bok. Gitarzysta poczuł nieprzyjemne ukłucie w okolicach serca. Więc jednak
żałuje.
- Hiro, ja... Nie wiem, co we mnie
wczoraj wstąpiło – wymamrotał blondyn, zwieszając głowę i ponownie przecierając
oczy palcami, jakby nie mógł uwierzyć w to, gdzie się znajduje i że jest
całkiem nagi. Widząc co, Hiro zawiązał mocniej ręcznik na swoich biodrach, nie
chcąc by Yasu czuł się jeszcze bardziej skrępowany. Bądź twardy, pomyślał,
wiedziałeś, że tak będzie.
- W porządku,
potrzebowałeś bliskości. Rozumiem to – mruknął gitarzysta, podchodząc do swojej
torby leżącej na fotelu i wyciągnął z niej czyste ubrania, które zaczął na
siebie wciągać. Czuł na sobie wzrok Yasu, który teraz sprawiał, że in poczuł
się dziwnie.
- Nie, to było nie w
porządku z mojej strony. Przepraszam... Nie chciałem cię wykorzystywać –
powiedział nieco głośniej wokalista. Hiro spojrzał w końcu na niego i wypuścił
powoli powietrze z płuc, zastanawiając się przez kilka sekund, co mu teraz
powiedzieć. Że dziękuje mu za tę chwilę słabości i zapamięta te przyjemne
chwile do końca życia? To przecież głupie.
- Yasu, posłuchaj... -
westchnął, podchodząc bliżej i siadając na brzegu łóżka, w pewnym oddaleniu od
blondyna. - Zrobiłem to jako twój przyjaciel, oboje tego chcieliśmy i stało
się. Obiecałem, że zostanie to między nami i mam zamiar dotrzymać słowa. Hyde
się nie dowie – dodał nieco ciszej, wiedząc, że właśnie tego Yasu bał się
najbardziej. Wokalista zerknął na niego z wyrazem ulgi, który poniekąd ucieszył
Hiro, choć wolałby inny obrót spraw.
- Dziękuję – odparł w
końcu, przysuwając się do gitarzysty i przytulił się do jego ramiona. Brunet
nie zareagował na ten gest, nie bardzo wiedząc, jak ma się zachować. Miał
wrażenie, że teraz się od siebie oddalili. Yasu pewnie nie będzie już do niego
przychodził w nocy, by się mu zwierzać, bo będzie się bał, że znów ulegnie i
dojdzie do czegoś więcej. Hiro zrobiłby wszystko, by do tego nie dopuścić, ale
jaką gwarancję mógłby mieć wokalista?
- Jeśli chcesz, możemy
o tym zapomnieć, tak by to nic nie zmieniło w naszych relacjach. Bo nadal go
kochasz, prawda? - zapytał Hiro, patrząc mu teraz prosto w oczy. Yasu
odwzajemnił nieco trwożnie to spojrzenie i pokiwał powoli głową, na co
gitarzysta znów poczuł niemiłe ukłucie zazdrości. - Więc będę udawał, że nic
się nie stało. I wydaje mi się, że powinniśmy się niedługo pokazać na
śniadaniu, więc myślę, że powinieneś wrócić do swojego pokoju – powiedział,
siląc się na spokojny ton głosu. Wstał z łóżka i wyciągnął z torby nową paczkę
papierosów, którą szybko otworzył, wydobywając z niej jedną fajkę.
Blondyn pokiwał głową.
Zaczął zbierać po podłodze swoje ubrania, które szybko włożył na siebie i po
cichu opuścił pokój Hiro. Ten stał oparty o komodę i palił w spokoju, choć
zdradzały go trzęsące się dłonie. Nie żałował niczego, ale też nie chciał o tym
zapominać. Przez te kilka godzin miał namiastkę miłości ze strony Yasu, która
była dla niego teraz bezcenna. Wciąż był jednak rozkojarzony po tych
przeprosinach ze strony wokalisty i nie umiał skupić swoich myśli na niczym
konkretnym.
Ku jego uldze, nie przełożyło się to
na jego grę podczas finałowego, który był niezwykle stresujący. Wszyscy musieli
dać z siebie wszystko, pokazać z jak najlepszej strony i pod żadnym warunkiem
nie pokazywać zmęczenia całą trasą, wszystko to na oczach tysięcy fanów oraz
przed kamerami. Yasu oczywiście czuł się jak w swoim żywiole, wszystkie pary
oczu były zwrócone na niego, bo w końcu to on był gwiazdą tamtego wieczoru.
Błyszczał wśród reszty muzyków i tryskał pozytywną energią, zarażając nią
wszystkich dookoła.
Tak było i po występie:
wokalista nieustannie się uśmiechał i żartował z wszystkimi, szczęśliwy jak
nigdy. To niepokoiło Hiro, który wykończony po koncercie siedział na sofie i
opróżniał do pełna butelkę z zimną wodą. Czyżby rozmawiał z Hyde i wszystko
sobie wyjaśnili? A może cieszył się, ponieważ sytuacja między nim, a gitarzystą
była jasna? Te i inne wątpliwości zaprzątały mu głowę do czasu, aż Yasu nie
usiadł obok niego i oparł się o jego ramię.
- Porozmawiamy później u mnie? -
zapytał szeptem, tak by nie słyszała ich reszta zespołu. Hiro spojrzał na niego
zaskoczony, sądząc, że po tym, co się stało wokalista nie będzie chciał z nim
rozmawiać. Kiedy blondyn uchwycił jego pełne zdumienia spojrzenie, dodał
szybko: - Rano powiedziałem kilka słów za dużo, chcę to wyjaśnić -
- Skoro tak...
Przyjdę, kiedy już nieco ochłonę – wymamrotał gitarzysta, zgniatając w dłoni
pustą już butelkę. Yasu posłał mu tajemniczy uśmiech, kiedy podnosił się z
kanapy i zebrał swoje rzeczy, by zniknąć za drzwiami wychodzącymi na korytarz.
Hiro postanowił nie wracać jeszcze do hotelu, gdzie wszystko przypomniałoby mu
o poprzedniej nocy. Poczekał, aż wszyscy muzycy opuszczą garderobę i dopiero
wówczas wypalił do końca papierosa, niespiesznie pakując swoje rzeczy.
Z mocno bijącym sercem
zapukał do drzwi pokoju, który zajmował Yasu. Zastanawiał się, co miał zrobić
Yasu. Jeszcze bardziej go dobić, znów zwierzając się z problemów z Hyde? A może
pochwalić mu się, że zdążyli się pogodzić, a skoro Hiro był jego przyjacielem,
to chciałby się z nim podzielić szczęściem. Gitarzysta układał w głowie
najgorsze scenariusze, kiedy w końcu usłyszał ciche proszę, po którym uchylił
drzwi.
Wokalista stał przy oknie i obdarzył
go niepewnym uśmiechem, nie ruszając się z miejsca, tak więc chcąc nie chcąc
Hiro podszedł bliżej. Nie odezwał się ani słowem, czekając na pierwszy ruch
Yasu, który jego samego zdziwił; blondyn przytulił się do niego mocno, wcale
nie zamierzając rozluźnić uścisku, kiedy brunet poklepał go w przyjacielskim
geście po plecach. Przemógł się w końcu i pogładził jego ramiona, choć obiecał
sobie, że na tym poprzestanie.
- Przepraszam, Hiro – wymamrotał
cicho blondyn. - Rano byłem nieco skołowany, miałem mętlik w głowie... Nie
chciałem cię zranić -
Tego się nie
spodziewał. W dalszym ciągu obejmował go w milczeniu, czekając, aż wokalista
coś doda. Teraz to on nie bardzo wiedział, co się dzieje i do czego zmierza
Yasu, ale miał wrażenie, że to co zaraz powie wywróci jego życie do góry
nogami. Wstrzymał oddech i spojrzał na niego, dopiero teraz dostrzegając, że
jego oczy znów błyszczą. Róża była piękna.
- Wiem, że powinienem
o nim zapomnieć. Pomożesz mi? - wyszeptał, przesuwając palcami po jego torsie.
Hiro spojrzał na niego tak, jakby widział go po raz pierwszy w życiu. Nie
docierało do niego to, że Yasu złożył mu propozycję i zaszczepił w jego sercu
nadzieję na spełnienie jego najskrytszego marzenia. Blondyn uśmiechał się
niepewnie, spoglądając mu prosto w oczy, a gitarzysta wciąż milczał, nie mogąc
wykrztusić z siebie ani słowa.
Z tego transu wybudził
go dopiero delikatny pocałunek Yasu. Wokalista wpijał się czule w jego wargi,
prowokując go do odwzajemniania pieszczot. Jego serce skakało z radości, kiedy
obejmował mocniej ukochanego i całował go coraz zachłanniej, tym razem mając
pewność, że to nie sen. Odczuł ogromną ulgę, mogąc go bezkarnie trzymać w
swoich ramionach, traktując go jak swój najcenniejszy skarb.
Kiedy telefon Yasu zaczął dzwonić,
ten odskoczył od Hiro jak oparzony, najwyraźniej zaskoczony tym, że ktoś chce
im teraz przeszkodzić. Gitarzysta niechętnie go puścił, chcąc kontynuować ich
pieszczoty, znów go całować i głaskać po plecach, aż do utraty tchu, jednak
wokalista już wyciągał z kieszeni spodni telefon. Kiedy zerknął na wyświetlacz,
jego twarz rozpromieniła się, brunet widział, jak ten ledwie powstrzymuje
cisnący się na usta uśmiech. Pogładził kciukiem wyświetlacz w czułym geście, a
Hiro poczuł, jak cała wcześniejsza euforia z niego ulatuje w błyskawicznym
tempie. Zacisnął dłonie w pięści i czekał, aż Yasu na niego spojrzy.
- To on, prawda? - zapytał cicho.
Blondyn podniósł głowę. Jego wzrok był pełen strachu, wstydu, ale też żalu i
zmieszania, który sprawił, że Hiro miał ochotę niemal natychmiast wyjść z
pokoju, tak by nie pokazać ukochanemu, jak bardzo go to zabolało. - Obierz, Yasu.
Wiem, jak bardzo czekałeś na ten telefon – dodał szeptem. Wykonując jego
polecenie wokalista złamie mu serce, ale widocznie na to właśnie zasługuje. To
była jego kara za brak konsekwencji, bo w końcu obiecał sobie, że już mu nie
ulegnie, a tymczasem przed momentem wszystkiemu zaprzeczył.
Yasu zagryzł wargę i
spojrzał na niego niemal błagalnie, zaraz potem zwierzając głowę, by ukryć
błyszczące oczy, tym razem pełne skruchy. Drżącą dłonią podniósł telefon i
odebrał połączenie, przykładając go do ucha. Róża błyskawicznie zwinęła swe
pąki, zamykając się dla motyla złapanego w tę pułapkę miłości.
- Halo? - powiedział
do słuchawki, stając bokiem do Hiro, tak by ten nie mógł dostrzec teraz wyrazu
jego twarzy. - Ja za tobą też, Hyde... - wyszeptał i zamknął oczy. Gitarzysta
wpatrywał się w wokalistę z niedowierzaniem, nie umiejąc pojąć tego, dlaczego
dał się nabrać. Yasu nie widział poza wokalistą Laruku świata, więc dlaczego
miałby dostrzec jego? - Jestem u siebie w pokoju, jeśli chcesz, to... -
W tym momencie Hiro
wyszedł po cichu z jego pokoju, bezszelestnie zamykając za sobą drzwi. Dopiero
na korytarzu wziął kilka głębokich wdechów, starając się uspokoić, choć
najchętniej wróciłby tam z powrotem, wyrwał mu telefon i zamienił kilka słów z
mężczyzną, którego szczerze nienawidził, który skrzywdził jego różę,
uzależniając ją od siebie tak bardzo, że ta wciąż była w stanie mu wszystko
wybaczyć. Najgorsze w tym wszystkim było to, że właśnie u boku Hyde Yasu czuł
się najszczęśliwszy, a Hiro nie miał prawa między nimi stawać.
Ruszył powoli w stronę windy,
wyciągając po drodze telefon z kieszeni bluzy. Wybrał numer Yukiego i czekał na
połączenie, przestępując nerwowo z nogi na nogę.
- Halo? Wybacz, że dobijam się o tak
późnej porze. Może masz ochotę wyskoczyć gdzieś i się napić? - zapytał, siląc
się na spokój. - W takim razie czekam w hotelowej restauracji – odparł,
zamykając po chwili klapkę. Kiedy drzwi się rozsunęły, Hiro spojrzał raz
jeszcze tęsknym wzrokiem w stronę pokoju Yasu, licząc na to, że wokalista wybiegnie
za nim i przeprosi go za to nieporozumienie, jednak nic takiego się nie
wydarzyło.
Wszedł do windy,
zostawiając na korytarzu swoje roztrzaskane na kawałki serce.
trochę spóźniony komentarz bo opowiadanie przeczytane chwilę po wstawieniu, ale mira tak ostatnio ma, że zapomina~~ tak, tak w tym wieku to już skleroza :P
OdpowiedzUsuńNa samym początku podziękowania za to, że w końcu pojawił się jakiś ff, z którymś z członków z La'cryma Christi :D I chociaż spodziewałam się trochę innego zakończenia to bardzo mi się podobało. Co przede wszystkim? Poprowadzenie postaci. Ta niepewność czy dobrze postępują u Hiro jak i u Yasu. Było to tak prawdziwe zachowanie, że czytało się znakomicie. Nie było tutaj przesady, o którą zawsze łatwo w opowiadaniach. Najbardziej o tym świadczy końcówka. Nie było spazmów, sztucznego poświęcenia. Był smutek, rozgoryczenia, ale był on pokazany w tak delikatny sposób, że było czytelnikowi tego uczucia bezradności trochę żal, ale tak prawdziwie. Bo jak coś jest nie tak, to przecież dobrze jest wyjść z przyjacielem na piwo, ne?
Ogólnie to bardzo mi się podobało i jak zwykle czekam na więcej.
Obiecuję także, że się poprawię i nadrobię zaległości na tym blogu.
Życzę więc Cherry dużo weny i pamięci o tym, że jest jedna taka co zawsze przeczyta, nawet jeśli czasem będzie to z gigantycznym opóźnieniem <3
I jestem i ja. Gdybym była pierwsza to byłoby trochę nudno, nie uważasz? Ale prawdę powiedziawszy, nie mogłam skomentować Ci tego wcześniej i nie mogłam powiedzieć Ci, że już to przeczytałam.
OdpowiedzUsuńUprzedzałam, że podejdę do tego opowiadania personalnie. Więc to, że popłakałam się strasznie, nie jest niczym zaskakującym.
Nie wiem kto cierpi tutaj bardziej... "ten trzeci" jakim jest Yasu, czy Hiro, który nawet o byciu "trzecim" nie śmiał marzyć. Moje serce łomotało z przejęcia podczas czytania i bolało coraz bardziej, w momencie kiedy moja głowa zaczęła snuć wizje dalszych cierpień Hiro...
Ktoś taki jak Yasu, niezupełnie zdający sobie sprawę z sytuacji, rani bardziej niż ktoś, kto od razu zburzyłby nadzieje Hiro. To opowiadanie powinno pozostawić po sobie morał... Mam nadzieję, że każdy go tu zauważy.
Bo oprócz pięknych słów (cóż, Twój warsztat literacki jest naprawdę coraz lepszy) niesiesz tu tak wiele uczuć i mądrości, że czytelnik musi to odczuć.
Teraz powiem o scenie, która zajmuje tu sporo miejsca... Jest wyśmienita! W całej kipiącej z Twoich słów rozkoszy, czułam pożądanie Hiro, nie tylko to cielesne, ale to które chciało zatrzymać bliskość Yasu jak najdłużej... Pochłonąć wszystko wszystko! To było niszczące... i piękne!
Boli mnie to zakończenie. Ale tak miało być, wiem.
Naprawdę jesteś w tym coraz lepsza. Już nawet nie mówię tylko o pięknych słowach, ale o tym, w jaki sposób przekazujesz przez nie uczucia. Kłaniam się nisko, okazując Ci szacunek godny autorki. Jestem Ci ogromnie wdzięczna za to, że mogłam przeczytać coś tak pięknego.
Będę wiernie czekać na następne opowiadanie. Niech więc wena Cię dopada i nie opuszcza wcale i twórz...<3
Goldfish to lubi! To było nawet zbyt dobre dla złotej rybki... Nie znam Hiro (znaczy, znam jako gitarzystę w ABC, ale nie wiem nic więcej) ale teraz wiem, że chcę go poznać, bo zakochałam się w jego postaci!
OdpowiedzUsuńNo ale Twój Yasu jest prawie taki sam jak w poprzednim opowiadaniu, więc widzę, że masz na niego konkretny obraz. To tylko moje zdanie! Ale podoba mi się to, że nie zabierasz mu tylko imienia ale masz na niego cały pomysł.
Mam nadzieję, że niedługo znów coś u Ciebie przeczytam!
Pozdrawiam, Goldfish:)
Ojej, tak dawno mnie tutaj nie było, co chyba zaliczę do jednych z moich największych błędów. To opowiadanie jest przecudne. Nie wiem, czy ktoś Ci to już mówił, ale przepięknie opisujesz akty łóżkowe, są one delikatne, a równocześnie człowiek czyta je z zapartym tchem. To stwarza w Twoich fikach pewniej rodzaj magii, w której człowiek od razu się zakochuje.
OdpowiedzUsuńStrasznie podobają mi się słowa:''Czasami chciałbym, by ktoś mnie zrozumiał, jak to boli, być "tym trzecim". To chyba najgorsze uczucie na świecie. Gorsze od samotności, bo wówczas ci na nikim nie zależy, nie tęsknisz, nie masz jakichś złudnych nadziei, które tak łatwo rozwiać. I tak łatwo jest wtedy zranić.'' Są takie prawdziwe i szczere. Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci dalszej weny i pasji, jaką wkładasz w tworzenie, Cherry.